modlitwa godna polecenia
Jesień już Panie, a ja nie mam domu
E. Tkaczyszyn-Dycki1
i nastaje niedziela, kres poszukiwań.
wieczorem było wino, białe i czerwone.
twoje łzy w moich ustach rozkleiły kłótnię.
od rana czekamy, czy pan nas zechce,
czy u niego zamieszkamy.
albowiem zbłądziliśmy szukając miejsca dla siebie nie tam
gdzie trzeba, przez cały tydzień.
i nie zapadły żadne decyzje, które nasze by były.
albowiem wybór od początku zależy od pana.
bordowe schody i chmury w oknach na drugim piętrze
za bramą z brązu, z metalową skrzynką z napisem „Briefe”2 należą do pana.
i światło w podwórzu.
i święty fresk w przedpokoju, co się objawił poprzez
lokatorkę, teraz już także należy do niego.
albowiem pański jest porządek, który utrzymamy.
i czyściec na klatce, święty spokój sąsiadów dopóki nie zasną z pilotem
w dłoniach sterując obrazem stworzonego świata.
będziemy słać listy polecające na pańskim papierze, za sklepu z parteru.
odmalujemy sufit i wszystkie ściany dla pańskiej sztuki.
będziemy się modlić na papeteriach w kolorze nieba.
i czekać na telefon.
a kiedy już pan nas wybierze również i my
pobierzemy się z panem.
w obliczu świętego prawa zameldujemy się.
w mundurach lub bez.
i nie opuścimy już pana.
wcześniej niż za
dwa lata.
Przypisy:
1. Tkaczyszyn-Dycki, Eugeniusz (1962) — polski poeta. [przypis edytorski]
2. Briefe (niem.) — listy. [przypis edytorski]