przez judasza

— Kim jest dla pana Jezus Chrystus? (Szymon Babuchowski1)

— Ciekawa postać. Ale bez poczucia humoru. (Marcin Świetlicki2)

(z serwisu internetowego „nieszuflada.pl”)

przez judasza

Księga Obrazów

modlitwa z przekazu

nie przyjął mnie pan o czasie,

albowiem rodzice ociągali się.

siedziałem za dnia na nocniku,

w pierwszym roku życia,

(jak mówi przekaz).

i przemówił pan do mnie

ustami ciotki:

i co, mały poganinie?

i wówczas ponoć padła odpowiedź.

modlitwa z obrazu

zlał mi się pan

z synem w świątyni

w jedną postać.

albowiem ilekroć

oczami dziecka

patrzyłem w obraz

u babci w kościele,

widziałem twarz pana

z długimi wąsami

i wielkim nosem.

a inny jest przekaz

pańskiego obrazu

w pamięci pokoleń.

modlitwa z pielgrzymki anno domini 1990

powołał mnie pan, dwunastoletniego,

na pielgrzymkę do domu ojca

świętego.

i powołał pan ojca mojego i matkę,

dając im ostatnią szansę.

i powołał pan wierny

autokar na świadka.

gościłem przez chwilę

w wiecznym mieście

ojca rozbity pod namiotem.

stąpałem po świętym półwyspie

niczym pielgrzym

w jednym tylko bucie.

i biegałem po zielonej murawie

niczym piłkarz

w jednym korkotrampku.

nocą klękałem przed obliczem ojca

aby przyjąć

audiencję z ostatniego rzędu.

za dnia klękałem przed frunącą z nieba

futbolówką, aby ją przyjąć

na serce.

i modliłem się w duchu do pana,

by podarował mi choć jedną

mistrzowską relikwię

ze swojego królestwa.

i ofiarowałem ciao3

wszystkim pozostałym

napotkanym na swej drodze

pielgrzymom.

modlitwa wigilijna

jedziemy z ojcem zimą

na pańskie urodziny

do naszego domu,

w którym nie ma ryby i nici

z choinki.

lecz przynajmniej mamy

prezenty dla mamy,

która jeszcze śpi.

i wciąż nie wiadomo

czy odbędą się święta

w naszej świętej trójcy.

która jednak się łączy.

dzieląc.

modlitwa z opóźnieniem

przyjął mnie pan z opóźnieniem do swego królestwa,

albowiem nie dał pan wiary wierze rodziców.

i nie dał mi pan słów,

jako i ja słowa panu nie dałem, że uwierzę.

i tylko krzyknąłem wniebogłosy na cały kościół.

a potem nie odwiedził mnie pan już o czasie pod postacią chleba,

albowiem popamiętał mnie pan.

i nie zapukał pan do mych drzwi, jako do drzwi moich kolegów.

i rosłem pomału, bez wiary.

albowiem tylko babcia moja pragnęła, bym wreszcie przystąpił.

i wystąpiły naciski w rodzinie.

i ojciec mój, pański niegdysiejszy wierny sługa, którejś niedzieli

odwiedził pana.

i dla świętego spokoju poprosił, by pan, w dobrej wierze,

na powrót był litościw przyjąć mnie grzesznego.

abym wyspowiadał się i gotów był przyjąć pana na język.

i bierzmował mnie pan już o czasie,

lecz głównie dla sportu.

albowiem wtedy wierzyłem tylko w koszykówkę.

i wykorzystałem imię jordana4 nadaremno,

albowiem nadal rosłem bez wiary, pomału.

i dopiero dzisiaj pociągnął mnie pan za język.

i zacząłem spowiadać się w pańskim języku,

albowiem to dzisiaj wreszcie uwierzyłem

w literaturę.

Księga Rodzajów

modlitwa z domu syna

rzekł pan do syna

ustami matki:

zostaniesz mym sługą.

i modlić się będziesz do ludzi

by mnie słuchali,

jak ty mnie słuchasz.

i będziesz mi służył

radą..

i mi pomagał

w każdej potrzebie,

w chorobie i w zdrowiu,

na ziemi i w niebie.

aż pobierzemy się razem

w imię miłości do syna

bożego, na wieki wieków.

lecz innym ustom syn zaczął

powierzać swe tajemnice.

aż zdradził matkę

myślą i mową.

lecz dom

go nie opuścił.

modlitwa z domu matki

z wojny powstaliśmy i wojna nas

porzuciła, chociaż nosimy ją w sobie

od dziecka.

nosimy ją w sobie od

matek, które nas porzuciły,

albowiem wojna rzuciła je

miłości na pastwę.

wojna nas urodziła,

wojnę musimy wychować.

albowiem odłamki

tkwią w nas głęboko

rozstrzelone w czasie.

i chciałbym

się modlić do pana

w hebrajskim języku co rano.

żeby pobawić się z tobą w wojnę

na tamtym podwórzu.

i wziąć cię w obronę

strzelając z procy

do wroga.

w imię ojca

i syna

modlitwa z domu ojca

obcy wydaje się dom ojca, który uległ

przebudowie.

i nie ma w nim dziadków,

którzy przed paru laty przeprowadzili się do domu

pana, na wieki wieków.

i obcy wydaje się ogród, w którym za młodu

zrywałeś owoce z drzewa.

i w którym dziadek po wielekroć grzeszył,

w tajemnicy przed babcią paląc papierosy.

obce wydają się pokoje, strych i piwnica.

i triumfalny łuk w kuchni,

wzniesiony na cześć mamy.

obce wydają się wszelkie wejścia i wyjścia,

dawne zakamarki.

błogosławiony wydaje się dom ojca,

gdzie, w święto zmarłych,

rozmawiasz z nim jak z bratem.

modlitwa ze wspólnego pokoju

w pamięci domu rodziców mam

obraz ściany, ze świętym

obrazem dziadków.

na całą szerokość pokoju.

na całą wielkość domów.

w pamięci domu dziadków

mam obraz ściany, ze świętym

obrazem mamy.

na długość pejsów.

na wielkość ramy.

chasyd rozmyty

akwarelami.

modlitwa od święta

zawiódł nas pan

przed domy zmarłych,

byśmy odziali ich

w ogień i kwiaty.

i stojąc u progu

stroimy cię w płomień,

przymierzamy kwiat.

albowiem w to święto

ubraliśmy zmarłych

w nasz płaszcz.

Księga Zawodów

modlitwa z offu

mroźną jesienią zszedłem do podziemia,

albowiem pan ujrzał mnie tam.

co rano wspinam się po schodach.

a potem zbiegam w dół.

a później tworzę iluzję offu na niskim parterze.

przekręcam żaluzje.

na pańską chwałę pisuję listy pełne numerków.

kręcę audycje. organizuję koncerty.

w pańskim interesie gram święte epizody przed kamerami.

i coraz częściej uśmiecham się do pana.

albowiem wtedy dużo prędzej doprowadzony zostanę

do podziemnego

królestwa.

modlitwa z sądu

powołał mnie pan

do komisji,

bym w pańskim imieniu

wysyłał na chwilę do nieba.

lecz wolą sądu

zsyłać do piekieł

ostatecznie trzeba

za ciężkie grzechy,

na długie lata.

wtedy pieklić się będą

wszyscy niewinni.

i żądać nieba.

i odwoływać się będą

do pańskiego sumienia

w przypadku winy.

zgodnie z przeznaczeniem.

modlitwa w pańskiej służbie

wpłynął pan dnia siódmego do mojego snu.

i wezwał przed swoje oblicze.

i rzekł:

obudź się, albowiem pora najwyższa odrobić pańszczyznę.

albowiem zbawieni najprędzej będą ci, którzy nawet w dzień pański

pracują na moją chwałę.

i dyżur pełnią przy czarnych owieczkach.

i nie sprzedadzą się za trzydzieści złotówek,

lecz dzień wolności

od zła wszelkiego za to mieć będą.

tak oto przez sen przykazał pan.

a ja otwarłem oczy na nowy już czas.

i z samego rana poszedłem pozmywać naczynia po winie.

i wybiegłem z domu w pośpiechu.

a deszcz płynął po ulicach strumieniami.

i gromy biły się w ciemnym niebie.

lecz liście rzucały pod moje stopy dywany.

i jednak zdążyłem w godzinę pańską rozesłać listy

polecające na msze.

ja, bosy służbista pański, w przemoczonych butach,

słyszę jak deszcz wygrywa pieśń o pasterzu

i jego zbłąkanych owieczkach.

modlitwa trumienna

błogosławieni ci, na których spłynie powołanie,

albowiem tylko oni powołani zostaną na spotkanie.

i biegać będą aż do utraty wiary

w zwycięstwo.

i modlić się będą żarliwie o

korzystny wynik.

i wrócą odmienieni poprzez rywala,

nie do poznania.

lecz ja pominięty zostałem,

albowiem zbyt wątła jest moja wiara

w wygraną w trzydzieści i trzy

sekundy.

i chociaż pan bierzmował mnie w jordanie5,

i chociaż siódme poty po wielekroć spływały ze mnie na parkiet,

nie spłynęło powołanie.

albowiem wiara w cuda nie czyni zwycięzcą,

gryźć ziemię będą ci, którzy powołani zostali

do gry.

albowiem każdemu co innego pisane.

mi raczej pisać o śmierci

aniżeli z miłości biegać za piłką.

od trumny do trumny.

modlitwa w pańskiej intencji

panu Januszowi Drzewuckiemu6

nie przyjął pan moich modlitw.

i nie wysłuchał ich pan po raz wtóry,

choć wysłuchiwał już dużo słabszych

modlitw niż moje.

choć czytając je po wielekroć

odchodzili od wiary najwierniejsi,

odchodzili od zmysłów utalentowani.

lecz to właśnie pan jest panem

i do pana należy wybór tych,

przed którymi otworzą się królewskie łamy.

lecz ja nie odmówię sobie

odmówienia kolejnej modlitwy.

w nadziei, iż może tym razem dostąpię łaski

pojawienia się choć przez chwilę w pańskich

niebieskich stronach.

Księga Wyjścia

modlitwa godna polecenia

Jesień już Panie, a ja nie mam domu

E. Tkaczyszyn-Dycki7

i nastaje niedziela, kres poszukiwań.

wieczorem było wino, białe i czerwone.

twoje łzy w moich ustach rozkleiły kłótnię.

od rana czekamy, czy pan nas zechce,

czy u niego zamieszkamy.

albowiem zbłądziliśmy szukając miejsca dla siebie nie tam

gdzie trzeba, przez cały tydzień.

i nie zapadły żadne decyzje, które nasze by były.

albowiem wybór od początku zależy od pana.

bordowe schody i chmury w oknach na drugim piętrze

za bramą z brązu, z metalową skrzynką z napisem „Briefe”8 należą do pana.

i światło w podwórzu.