Psalm żalu

...mają oczy, aby widzieli, a nie widzą — uszy mają, aby słyszeli, a nie słyszą...

Ezechiel, rozdz. XII, 21

Boć nie posłał Bóg Syna swego na świat, aby sądził świat, ale by świat był zbawion przezeń.

Św. Jan, rozdz. III, 172

Psalm następny3 z następnego4 powodu:

Przeciw trzem poprzedzającym, a szczególniej trzeciemu, zaraz po ich ukazaniu się, zatem na niemały czas jeszcze przed bezbożnej pamięci miesiącem lutym 1846 roku5 — napisano pieśń w podobnym ich kształtowi kształcie. — Ta pieśń w rękopiśmie6, jedna z przedziwności języka polskiego, brzmiąca cudownymi dźwięki, a głębokiego mistycyzmu piętnem naznaczona, wyobrazicielką niektórych dążności i myśli krążących po widnokręgach umysłowych epoki naszej. — Jeden ją wybrzmiał z piersi swych — ale po wielu piersiach drzemią zawarte w niej tchnienia. — Nie sposób jej tu w całości wydać, bo imię wieszcza, który ją wyśpiewał i wola jego o niej — nieznanymi. Pokrótce więc tylko treść w niej leżących zarzutów i pomysłów się opisze. — Teć albowiem nie tylko są jednego wyłączną, rzeczywistą, ale zarazem pewnej liczby drugich wspólną, idealną własnością. — Kształtu się nie przywodzi — ideę tylko się podaje!

Pieśń owa w uroczych a ironijnych strofach zaczyna od zarzucenia Psalmowi miłości przeczuć zupełnie fałszywych i bojaźni niczym nieusprawiedliwionej, przed pewnymi wypaść mogącymi klęskami — i zapowiada absolutnym twierdzeniem, że nigdy nic podobnego na ziemi polskiej się nie zdarzy. — Dalej, szydząc, utrzymuje, że chyba upiory snuły się wieczo­rem po drodze zadumanego szlachcica i plemion dawna zmarłych po księżycu mgliły się kurhany — lub też nad zasypiającymi oczyma pobłysk padł od czerwonych kotary firanek — stąd krwi widzenie, stąd strach złowieszczy, bo: „Któż, gdzie i kiedy nożem zagroził lub stanął ci sporem?” — Próżne mary — wcale ni mord, ni rzeź — ale z wieńca kwietnianego nadpowietrznych duchów obrywające się postaci, przelatujące w przestrzeniach — „a ty zląkł się, syn szlachecki”. —

Po takowym wstępie pieśń przechodzi do ocenienia stanowiska całej szlachty polskiej — przyznając, że jej niegdyś było ze sto tysięcy, ma ją teraz za zupełnie już nieistniejącą i oświadcza, że wcale i nigdzie — „jej nie ma”. — Że w głębiach czasu gotuje się wichrowy płomień, co wybuchnąwszy, zgasi i zdmuchnie jak świecę wszelkiego szlachty onej przypomniciela. — Przyjdą światła jakieś Boże, widzialne śród burz apokaliptycznych, pałające — i rzucą się na lud i popchną go — a stąd cudowne powstaną strachy i przerażenia, żywe jakoby śmierci przechadzające się po ziemi — a w nich i z nimi będzie Duch!

Słaby, mówisz, rzeź wybiera; a czy wiesz, co on, ten Duch, wybierze?” — Po tym zapytaniu pieśń, Jehowicznym wzbierając natchnieniem — głosi, że zapewne Duch on młody wybierze za środek wcielenia się swego — ludów zatracenie — z wichrów, komet i płomieni okropne odmęty, w których króle drżą, matki ronią, ziemia się rozpada i gruzy po gruzach tylko chłonie — a z onych zwalisk wszystkich korzysta Duch, którego definicja, że jest — „wiecznym rewolucjonistą”.

Nad tak w pył i popiół rozsypanym światem nowa zorza unosi się w górze — a pod jej blaskami, w jakichsiś smętnych przestworach zatracenia, jęczy przeszłość historyczna kraju. — Nieskończone westchnienie słychać z tej otchłani ojczystych dziejów — ale ponad nią wszechwładny Duch — „uciska, mroczy i błyska” — aż stopniowymi uciski uzupełni nowego Boga i wiek absolutnie nowy.

Po takich przejściach kończy pieśń modlitwą gorącą i uroczystą o rychłe ziszczenie się dopiero co wyżej przytoczonych obrazów, z najmisterniejszą sztuką odmalowanych!

Na takiej treści wieszczby — odpowiedzią następny Psalm.

I

Więc strach, mówisz, mówił ze mnie,

Gdym przeczuwał, że się w Ciemnie

Zasuwamy, a nie w Zorzę —

I że Lud się zhańbi może!

Prawdę mówisz — pewnym męstwem

Ja się nigdy nie pochlubię —

Ja przed bliźnich drżę męczeństwem —

W otchłań spychać — ja nie lubię —

Gdzie brud ujrzę — wnet mi serce

Jakaś bojaźń chwyta Boża —

Braćmi nie są mi morderce —

Szablę kocham — wstyd mi noża!

Jakbym zląkł się — na stolicy

Z gwiazd i tęcz Bogarodzicy

Widnej w widzeń błyskawicy,

A mówiącej sprośne słowa,

— Sam by zląkł się i Jehowa! —

Tak się lękam i truchleję,

Kiedy w polskie spaść ma dzieje

Mord i srom7!...

Lepszy grom!

Zmartwychwstaje się spod gromu —

Nie zmartwychwstaje spod sromu!

Tyś odważny — ja się boję

Kazirodczych ran!

Bojaźń moją — męstwo twoje

Niech osądzi Pan!

*

Więc gdy padać miały trupy

Twych nieszczęsnych braci —

Gdy z nich mieli zdzierać łupy

Chłopi — Żydzi — Kaci —

Kiedy ziarno, siane w śmieci

Od wersalskich dzieci,

Zdradą miało zejść niemiecką —

Więc i ty, jak dziecko,

W bańce własnych siedząc marzeń,

Nie przeczułeś zdarzeń?

Nie wcieliłeś się w to ciało

Co tak cierpieć miało!

Ach! nie wziąłeś ran — przed ciosem —

W pierś twą magnetycznie —

Aleś jednym wciąż piał głosem

Tylko fantastycznie!

Wzrokeś8 wlepił w twe niebiosa —

Ukraińska kosa

Na nich krzyżem wybawienia —

W koło błyskawice —

Z światła cepy i kłonice —

I wichry z płomienia!

A w otchłaniach, gdzieś ci w dole,

Z przekleństwem na czole

Polska Szlachta — polskie Pany —

Czyściec z świata zwiany,

Jak smętne bałwany,

Czarne fale — siwe piany,

W burzliwą noc! —

Tam Zborowskich9 ścięte głowy10,

Topór i kloc!

Płacz bez końca — zgrzyt echowy —

Miłość — chwała —

Przeszłość cała,

Rozdeptana przez wiek nowy!

*

O mój wieszczu, stój!

Oto jutro rano

Na powstański bój

Polskie Pany wstaną!

Szlachta — której nié ma —

Bohaterściej niźli kiedy

Wyzwie Trój-Olbrzyma!

Lecz z twych niebios spadną wtedy

Twoje tajemnice —

Cepy i kłonice —

Twój, oj! spadnie cud11!

I tych Polski namiestników

Za kilka srebrników

Twój rozsieka Lud!

I strun twoich granie

Zagłuszy wrzask mordu!

I nic nie zostanie

Z twojego akordu! —

*

Bodajbyś, wieszczu, był wieszczył12 prawdziwie!

Bodajbym, zdjęty przerażenia dreszczem,

Był kłamcą tylko — ty natchnionym wieszczem —

I plam nie było na ojczystej niwie!

Bodajby Polska nierozdarta — cała —

Tak jak się czuła dniem przed rzezią jeszcze,

Pieśni twe, wieszczu, uwielbiała wieszcze,

A z moich marnych na gardło się śmiała! —

Bodajbym nawet zapozwan przed sądem

Za potwarz moją na Lud nieskalany,

Co żadnej hańby nie owrzodział trądem,

Usłyszał wyrok: na śmierć lub kajdany!

I ty w tryumfie stał z harfą twą złotą —

Urągający — i pytał: „A co to?” —

I mnie prowadził aż do rusztowania

Śród przekleństw gminu — co tobie się kłania

I milionowym dziękuje poklaskiem,

Żeś odgadł światła wschód czysty — przed brzaskiem. —

Szlibyśmy oba — i szczęśliwsi oba —

Ty chwałą własną — ja Polski zbawieniem —

Bo i mnie, wieszczu, wciąż śni się ta doba —

Lecz wiem, że wściekłość — nie jest zduchownieniem —

Lecz wiem, że wszelka zwycięstwa godzina

Bić w sercu Boga nad światem zaczyna,

Nim tu narodom na świecie uderzy! —

Więc przed Nim stanąć narody wprzód muszą

Nie z rykiem zwierząt — lecz z anielską duszą —

Lud tylko święty — Królestwo odzierży13!

Przemień go, przemień w Króla i Kapłana —

Lecz zanim jeszcze nie przekrólewszczony,

Nie klękaj przed nim — nie kładź mu korony —

Lecz ufaj w szlachtę polską — i moc Pana! —

*

Ależ wieszczu — boś ty wiary

Dni zaprzeszłych — tyś wieszcz stary!

Cóż o Duchu ci się śni?

Duch twój wiecznie grzmi w twej pieśni

Jak pogański Jowisz jaki —

Lub kataklizm śród natury,

Co świat chwyta na tortury —

To indyjskich bóstw oznaki!

Duchże14 twój — Inkwizytorem?

Lub wandalskich15 dni upiorem,

Co powtórzyć ma do joty

Historycznych kręgów zwroty

I z postępów wynieść tyla16

Tylko tyle co Atyla17?

Duch twój tylkoż myślą czystą,

A nie życiem istnym szczerem?

Tylko rewolucjonistą,

Tylko Robespierrem18?

Filozofią — a bez serca?

Kościotrupem — a bez skóry?

O! tyś ducha jest oszczerca —

Bo go nie znasz — tylko chmury,

Co go kryją, widzisz mgliste,

A nie światło jego czyste,

A nie kształty powietrzniane,

A nie ruchy przefaliste —

Te ci dotąd są nieznane!

*

Ciało jest konserwatorem,

Dusza — wieczną buntownicą —

I do siebie stoją sporem —

Im pogody nie zaświécą —

Im nie ma pokoju —

Odkąd rajski wąż

Pchnął je do rozstroju,

Dusze z ciałmi nad otchłanią

Pasują się i ranią

Bratobójczo wciąż!

Ach! idee — i zwierzęta —

Anielice — i tygrysy!

I w tej walce bywa snadnie,

Że gdy ludzkie rysy

Idea pokładnie19,

Wnet i w Bogu ta poczęta

Oszaleje!

I jej dzieje

Na tej ziemi

Szkaradnemi!

Potok krwi czerwony

Przez wszystkie Ojczyzny!

Gwałty i wścieklizny,

Upadki i zgony.

Wieńce kwitną dziś wawrzynem

Jutro z nich ciernia korony —

Każden starzec-wiek strącony

Przez wiek drugi, co mu synem;

I ojcobójstwami

Ciągnie się i plami

Płynący Czas!

Któż zbawi nas?

Kto z żywiołów kłótni

Z bitwy miejsc i lat

Harmonią wylutni,

Rytmu stworzy świat?

Ten, w kim głębie życia gorą20,

Co nie duszą, w lekkość chorą,

Ani ciałem, w ciężar chorem —

Ten, co trzecim idzie torem —

W kim ciał i dusz wspólny ruch,

Ten, który — tryumfatorem —

Święty Duch!...

Lecz on płynie — a nie skacze,

Lecz on wschodzi — a nie spada —

Ziemia pod nim krwią nie płacze —

On nie woła: „Biada!”

Arcyświata w nim potęgi —

On zapełnia widnokręgi

Niewidzialnie — a błękitem —

Nad niziną i gór szczytem

Równo promienieje. —

Rankiem budzi

Sennych ludzi

Na nadzieję!

I do ciemnej zbieży studni,

By wysrebrzał cień —

Aż się ranek wypołudni

W bieluteńki dzień! —

*

II

Moc Jehowy — nie gniew —

Zlana z myślą Chrysta

W jeden wiew!

Iskra wiekuista,

Wiew bez końca,

Wskroś przez ziemie — słońca —

I oddech ten

Taki jest sen —

I przepływa,

I porywa,

I ciągnie za sobą

Okryte żałobą

Wszystkie wieki,

Jak kaleki,

Jak trupów rząd!

Gwar — jęk — i szum —

Wlecze się tłum: —

Będzie sąd! —

*

Oto w dole

Józafackie21 pole —

Jednej trumny wieko

Niebios dach!

Łzy wiekom z ócz cieką —

Wiekom strach!

A wszędzie w krąg

Widm krwawych ciąg —

Przeszłości wspomnienia,

Jak zmory chodzące,

Miecz potrząsające —

Jak anioły, gońce

Zatracenia!

*

Do kata-anioła

Każden z wieków woła:

«Zlituj się nade mną! —

Gdzież zbawień świat?»

A anioł-kat:

«Precz w otchłań podziemną,

Boś żył nadaremno —

Bo z wieki innymi

Tyś niezbratan! —

Ja cię znam —

Jam jest: — Ty sam —

A twój Szatan!»

*

W bezmocy

Śród nocy

Wiek po wieku stęka —

Obalon, przyklęka —

Leje się żar

Zgryzotnych kar —

Duszni i cieleśni

W krwi i pleśni —

Przepaść tuż!

A Anioły w górze

Jak burze

Strącające już!

Nad dołem

Drżą potępieni! —

By nie paść

W tę przepaść,

Wspierają się społem!

Jak łańcuch pierścieni

Łono na łonie —

— I zetknięte dłonie —

Twarze obok twarzy —

Miłość się im marzy

Przy zgonie!

*

Aż z męczań doliny

Krzyk jeden, jedyny,

Ziemskich wieków wstanie:

«W piersiach nam, o Panie,

Twoje strzały tkwią!

My piekielni,

Pókiśmy w rozdzieli —

Ale biedni,

Gdyśmy w jedni;

Twąśmy22 krwią,

Twym obrazem!

Miej, o Panie,

Zmiłowanie —

Już my razem!» —

*

A gdy tak jęczą,

Od ich skruch

Niebo spłonie tęczą,

Głos im wpadnie w słuch:

«Oto idzie Duch»

I ujrzą w przestrzeni

Zstępujący grom —

Świat się przepromieni

W diamentowy dom!

Potępionych wieków ile,

Spada gromów tyle!

Wiek każden w piorunie,

Na złocistej łunie,

Co go niesie w dal! —

On się pali,

Przepostacia —

Jak na morzu z fal.

Przepostacieni

Idą w mgle z promieni,

A wszyscy jak bracia!

Oto z gwiazd korona

Na czasie niesiona —

Ludzkości to wieca23!

I Przeszłość zbawiona

I Przyszłość zaświeca!

*

Znów po wszem lazurze

Stworzenny wiew —

Słychać w dole — w górze —

Anielski śpiew:

«Chwała z wieków w wiek,

Bo stał się sąd!

Łez krwawych ściek

Zmienion w światła prąd!

Z pni starych grzech

Już zwian jak puch —

I wlał w Duchy dech —

Wiekuisty Duch —

I objął rząd». —

*

III

Stój, o wieszczu, w takiej wierze —

Nie mów, że ty nie wiesz jeszcze

To, co Duch wybierze! —

Tak nie mówią Boży wieszcze!

— Ze świętości Duch jednolit —

Ni mongolskich biczy

Ni czerwonych Rzeczpospolit

W swe cuda nie wliczy!

Wolna tylko ludzka wola,

Gdy zła i nieszczera,

Taki tor obiera

I nim ziemskie brudzi pola!

Bo tak wolna, że aż zdolna

Drogi Boże same

Przepiekielnić w zguby jamę!

Bo tak wolna, że aż zdolna

W imieniu braterstwa

Rozsiewać morderstwa —

W imieniu nadziei

Świat wytrącić z swych kolei,

By bez wstępnych sił

Zśliznął się po wiekach w tył!

Wie, że kłamie — a wciąż kłamie —

Obłuda — jej znamię!

I toć straszna wina,

Co ni ojca, ani Syna,

Lecz dotyka Ducha!

I tej winy nie zmaże

Żaden ból ni skrucha,

Ni żadne smętarze24!

Ach! nie tylko wiek przeszłości

Faryzejskie rodzi dusze —

Za dni naszych i przyszłości

Są faryzeusze!

*

Powtarzacie: «Chryste! Chryste!»,

A nie macie w sercu Jego —

Jakżeż Ducha wam Świętego

Przejąć dobro wiekuiste?

Z was się każden nad odłogiem

Własnej próżni wspina Bogiem

Na paluszkach wzdętej pychy!

— I tak wy zwierzęciejecie. —

Bo kto sam się bóstwi w świecie,

Ten na odwrót swego szału

Odczłowiecza się pomału —

Aż się stanie taki lichy,

Że padając — dojdzie chyba

Do roślinnej istni grzyba! —

Lub też dziki — sępny25 — chory —

Miasto26 widzeń — widzieć zmory,

Miasto natchnień — czuć wściekliznę

Będzie — zmąci wiary, dzieje,

Człowieczeństwo i ojczyznę,

Zwątp27 rozpaczy i nadzieję! —

Wtedy śród błędów swych pędu

Wezwie drugich do obłędu —

Za każdym się krokiem

Przenazwie prorokiem —

Zbawicielem — Bożym Bratem:

I dusz wielu będzie katem!

Aż, nie wątpiąc, że się zbożył,

Że, jak Boga stwórcą znał,

Tak się stwórcą sam tu stworzył,

Coraz pełńszy własnych chwał,

Pocznie wierzyć jadowicie,

Że mu sługą — ludzkie życie:

Stanie się i katem ciał!

*

Nie tak z Duchem się obcuje —

Nie tak w Ducha się wstępuje!

— Gdy pochylisz kornie czoło,

Zadrży serce — drga szpik kości

Z anielskiej żywności —

I klęczący, spójrzysz wkoło

Na niesprawiedliwości —

Klęski — smętki — gromy —

Babylony i Sodomy —

Ujrzysz Carów w chwale

Lub zdąsane ludu fale,

Świat zatrącające!

I przyćmione w górze słońce,

I niebieskie mocy

Wstrząśnięte śród nocy —

A uczujesz miłość trudu

I męki odwagę!

Wstaniesz ludzi zbawiać z brudu,

Kryć ich wstydy nagie. —

A za rany — i za ciernie

podziękujesz tkliwie —

I dotrzymasz wiernie

Na nieszczęścia niwie!

Śród podłości — niespodlony —

Śród krzywd — nieodmiłośniony. —

Wciąż twe usta Pana chwalą —

Wciąż pierś twoja — twardą stalą,

Co się błyszczy nieskalanie,

A twe oko płacze żalnie

Ponad każdym cudzym bolem —

I tak stąpasz ofiar polem,

Nigdy w kłamstwa podziemnice,

Cienie i tajnice

Nie zstępując — bo do Boga

Wiesz, że jedna tylko droga,

I jej światłem widny — biały —

Nie dbasz o wrogów nawały,

Co z lochów piekielnych

Czyhają — na dzielnych —

Co, czarni i nocni,

Tylko zdradą mocni

I orężni pychą,

Zabijają cicho!

A gdy stawiąc tak twe kroki,

Ty nie mówisz: «Jam wysoki»,

Ale czujesz, żeś wciąż niczem

Przed Pana obliczem!

Wtedyś ty dopiero

Duszą czystą, szczerą —

I czynów łańcuchem

Połączasz się z duchem —

A z Boga, co w niebie,

Powraca do ciebie

Miłości spływ! —

I kiedyś po męce

W jego pójdziesz ręce,

Wszechwiecznie żyw!

*

I ja patrzę śród zamieci

W niebios kir!

I ja widzę — kędy leci

Zdarzeń wir!

Słyszę śród chmur

Zmartwychwstałych chór —

Ach! znany głos!

Lecz nie we krwi,

Którą zemsta leje,

Cel Polski tkwi. —

Zemsty dzieje

Zemstą tylko,

Chuci chwilką —

To nie Polski los!

Jej od Pana

Pomyślana

Cudniejsza cześć!

Nie pożogi

Ani trwogi

Na świat nieść!

*

Tu Sybiry mroźne

I Iwany Groźne —

A po drugiej stronie

Klubowe28 tyrany,

Kule strute — kwas siarczany —

Ludożercze bronie!

Boże! zmiłuj się nad wami!

Między dwiema szkaradami

Wstać ma Polska kojarznicą29!

Dwóch barbarzyństw ma być spojem —

I to zwiecie — Tajemnicą

To — wieków pokojem!

W jedno zło jedyne

Wszetecznym poswatem

Siostrę gilotynę

Ślubić z knutem bratem!

Rozdeptać kościoły,

Pomieszać plemiona,

Sumienia anioły

Wygnać z ludzi łona!

I mieć Polskę — tego dzieła

Czarną spełnicielką?

W krew truciznę jej lać wszelką,

By sprawy się jęła!

Trząść przed wzrokiem jej pochodnie

Wszechświata pożaru —

Obiecywać jej za zbrodnie

Nadziemską moc czaru!

Kusić dziejów anielicę

By pod koniec męki

Odrzuciła świętych wdzięki,

Upiorowe wdziała lice —

I odkląkłszy sprzed ócz Pana,

Sczerwieniona — rozczochrana —

Zakochała się w szatanie,

Świadczyła mu o tej chwili,

Jak pierwsi chrześcijanie

Niebiosom świadczyli!

— To wasz pomysł — to Rzecz wasza!

Takie świty

Duch wasz skryty

Nam przynasza!

*

Wszak nie w takim stroju,

O wiekuisty Panie,

Do ostatniego boju

Polska twoja stanie?

— Nie jędza z niej przebrzydła!

— W ustach z Twym pacierzem —

A nad jej pancerzem

Spływające skrzydła. —

W jej dłoniach kształt dwóch mieczy

Z przedziwnej jasności,

Co nie rani — ale leczy!

I woła: «Ja się śpieszę,

Bo zapraszam w gości

Do niebieskich włości

Ludzkie rzesze!»

*

Lecz wprzód jeszcze — sądy Pańskie —

Na czas, czasów zwrót!

Rzeczpospolite szatańskie

I północny knut!

I trząść będą każdym krajem,

Wytracając się nawzajem!

Patrz! świat-kat twój, Polsko! — leży

Rozciągnięty w pyle —

Ten, co obrał cię z odzieży,

Urągał ci tyle;

Co, związawszy twe ramiona,

Dziki — podły — dumny —

Wbijał gwoździe ci do łona,

Jak do desek trumny —

Patrz! świat-kat twój, Polsko, oto

Zapadł w krew i błoto!

Od morza do morza

Porwał się do noża —

Bratobójczo się przewala,

Wije na kształt gada,

Podnosi — i pada,

Aż znękany, czci Moskala!

*

Zleć, o Polsko — zleć, Aniele

W promienistym ciele!

Nie bądź katem twego kata!

Ach! śmiertelny pył,

Gdy raz w śmierci zstąpi kraje,

Tylko cnotą znów dostaje

Nadśmiertelnych sił!

A inaczej — rwie zatrata

W głąb tej samej kary

Ofiarników i ofiary!

Zostaje ruina —

I nadgrobek na niej świata! —

— Chrystus tylko z grobu wzlata,

Lecz nie Katylina30! —

*

Przyjdź, o Polsko — zleć, Aniele

W promienistym ciele!

— Pragnęli wolności,

A Boga nie znali!

Po ziemiach — ich kości —

Ich prochy — na fali —

A żyjących, co zostali,

Samo życie boli!

Bo w niewoli!

Z jednych ojczyzn — puste cisze —

Nad gruzami się kołysze

Bluszcz wietrzany!

A gdzie indziej w pysze

Sprośne Pany!

Bez koron na głowie

Lecz z rózgą ze stali —

I służą Jehowie

Lub z schizmy powstali! —

Duchoborce — roskolniki31

I po nocach słychać ryki

Rozrzynanych ciał

Na cześć Molochowi32. —

Tak panują ludzie nowi!

Jak z Tarpejskich Skał33

Wzad34 przez dziejów wschody

Zepchnięte narody. —

I zlatują do ciemności

Coraz głębiej — daléj

— Bo chcieli wolności,

A Boga nie znali! —

*

Przyjdź, o Polsko — zleć, Aniele

W promienistym ciele!

Zwiesz się: Bogumiła —

Czerwonym sztandarem

I moskiewskim Carem

Zarównoś wzgardziła!

Od dwóch tych zatracicieli

Tak czarno w Europie!

Śród nawałnic — na potopie

Jedna świecisz w bieli!

Ledwo stopa się twa zetrze

Z wierzchołkiem bałwanów —

I przemijasz przez powietrze

I ścigasz szatanów!

Przed dwóch mieczy tych jaśnieniem,

Przed twych skrzydeł tęczą

Obalają się i jęczą

Jak przed Boga cieniem! —

*

Idź, o Polsko — idź, Aniele

W promienistym ciele!

Świat nie poznał ciebie z lica —

Świat cię zabił — aż na mękę

Sam jest wzięty — a ty rękę

Dasz mu — jego męczennica!

Idź, o Polsko — idź, Aniele

W promienistym ciele!

W tobie Ludzkość przechowana!

Ponad złości i nad szały,

Ponad hańby i nad kały —

Tyś niepokalana!

Idź, o Polsko — idź, Aniele

W promienistym ciele!

W dłoniach twoich nie puginał,

Gminnym uwieńczon wawrzynem,

Co pierś wroga porozrzynał —

— Innego blask oręża!

Bożoczłowieczym tu czynem

Duch tylko zwycięża! —

Nadziemsko ty hożą —

Boś boleści tu boleścią

A miłością Bożą!

I powracasz z dobrą wieścią!

Wokół ciebie — Zło się pieni;

Ty nie zważasz przecie —

Sypniesz z dłoni garść promieni

I znów jaśniej w świecie!

Aż przelecisz wszystkie kraje

I światłością obosieczną

Śmierć odegnasz od nich wieczną —

— Tak się zmartwychwstaje!

Przypisy:

1. mają oczy, aby widzieli, a nie widzą (...) — pełny wers we współczesnym tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia: „[Synu człowieczy, mieszkasz wśród ludu opornego, który] ma oczy na to, by widzieć, a nie widzi, i ma uszy na to, by słyszeć, a nie słyszy, [ponieważ jest ludem opornym]” Ez 12, 2. [przypis edytorski]

2. Boć nie posłał Bóg Syna swego na świat, aby sądził świat (...) — we współczesnym tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” J 3, 17. [przypis edytorski]

3. następny — kolejny. [przypis edytorski]

4. z następnego powodu (daw.) — z następującego powodu; z takiego oto powodu. [przypis edytorski]

5. bezbożnej pamięci miesiącem lutym 1846 roku — w drugiej połowie lutego i w marcu 1846 roku miała miejsce rabacja galicyjska, antyszlacheckie i antypańszczyźniane wystąpienia chłopskie na terenach zachodniej Galicji; podczas rabacji zniszczono kilkaset dworów, a z rąk chłopskich zginęło ok. tysiąca osób: ziemian, urzędników dworskich i rządowych, a także księży. [przypis edytorski]

6. Ta pieśń w rękopiśmie — Po wyjściu z druku drugiej edycji Psalmów wiersz, o którym tu mowa, został przedrukowany w Lipsku u Bobrowicza pod tytułem: Do Autora Trzech Psalmów, Juliusza Słowackiego. [przypis redakcyjny]

7. srom (daw.) — wstyd, hańba. [przypis edytorski]

8. wzrokeś wlepił — daw. konstrukcja z przestawną końcówką czasownika; inaczej: wzrok wlepiłeś. [przypis edytorski]

9. Zborowski, Samuel (1540–1584) — skazany na banicję w 1574 za zabójstwo w afekcie popełnione w burdzie podczas koronacji Henryka Walezego, dwa lata później powrócił do Polski jako dworzanin u boku Stefana Batorego, został hetmanem kozackim na Zaporożu i wziął udział w wojnie z Rosją w 1580, lecz następnie spiskował przeciw królowi z Habsburgami, z ich poparciem, a bez zgody króla, podjął niszczycielską wyprawę łupieską na ziemie tureckie w 1583, narażając stosunki Rzeczpospolitej z Turcją (w razie nieukarania winnych najazdu sułtan Murad III zagroził wojną); gdy w 1584 Zborowski ściągnął zbrojnie do Polski i stanął w województwie krakowskim, w majątku swej siostrzenicy w Piekarach, kanclerz Jan Zamoyski wydał rozkaz egzekucji dekretu z 1574; Samuel Zborowski został pojmany i stracony przez ścięcie 26 maja 1584, przed śmiercią odmówiono mu posługi duchownego (był kalwinistą); jego sprawa wywołała szereg protestów ze strony szlachty. [przypis edytorski]

10. Zborowskich ścięte głowy — Krasińskiemu chodzi tu raczej o ścięte głowy przedstawicieli szlachty polskiej w ogóle; to przypuszczalnie nawiązanie do rabacji galicyjskiej (która rozpoczęła się 19 lutego 1846 r. od pogromu ludności ziemiańskiej), zupełnie w oderwaniu od sławnej sprawy Zborowskiego. [przypis edytorski]

11. Twój, oj! spadnie cud — inna wersja: Twój, ach! spadnie cud! [przypis edytorski]

12. był wieszczył — daw. forma czasu zaprzeszłego, oznaczająca czynność wcześniejszą od czynności (stanu itp.) wyrażonej czasem przeszłym prostym; znaczenie: wieszczył wcześniej, uprzednio. [przypis edytorski]

13. odzierżyć — otrzymać, dostać w posiadanie. [przypis edytorski]

14. duchże twój inkwizytorem? — konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy twój duch [jest] inkwizytorem. [przypis edytorski]

15. Wandalowie — grupa staroż. plemion germańskich; w 406 wdarli się na tereny państwa rzymskiego, spustoszyli Galię, dotarli do rzymskiej Północnej Afryki, podbili ją i założyli tam własne państwo; podczas wypadu w 455 zajęli Rzym, który systematycznie i całkowicie ograbili; królestwo Wandalów zostało podbite przez Cesarstwo Bizantyńskie w połowie VI w. [przypis edytorski]

16. tyla — tu: tylu, tak wielu. [przypis edytorski]

17. Attyla (406–453) — wódz Hunów, twórca rozległego imperium, wielokrotnie najeżdżał Rzymian. Ze względu na okrucieństwo zyskał przydomek „bicza Bożego”. Został pokonany przez wojska rzymskie wspierane przez germańskich sprzymierzeńców w wielkiej bitwie na Polach Katalaunijskich (451). Imperium Attyli rozpadło się po jego śmierci. [przypis edytorski]

18. Robespierre, Maximilien de (1758–1794) — jeden z przywódców Rewolucji Francuskiej, czołowa postać klubu jakobinów; Robespierre’a zwykło się uznawać za symbol krwawego terroru i dyktatury rewolucyjnej. [przypis edytorski]

19. pokładnie — włoży na siebie. [przypis edytorski]

20. gorą — dziś popr.: goreją, płoną. [przypis edytorski]

21. Józafackie pole — dolina Jozafata, miejsce Sądu Ostatecznego wg Biblii (por. dłuższy fragment Księgi Joela Jl 4, 1–3; 4, 11–17, wiązany niekiedy interpretacyjnie z obrazem z Księgi Ezechiela przedstawiającym ożywienie, dzięki mocy Boga, wyschłych kości zmarłych z „całego domu Izraela” spoczywających w nienazwanej dolinie, Ez 37, 1–14). [przypis edytorski]

22. twąśmy krwią (daw. konstrukcja) — skrót od: twą jesteśmy krwią. [przypis edytorski]

23. wieca — dziś popr.: wiec, zgromadzenie ludzi. [przypis edytorski]

24. smętarze — w oprac. P. Hertza: cmentarze. [przypis edytorski]

25. sępny (daw.) — ponury, posępny, zasępiony. [przypis edytorski]

26. miasto (daw.) — tu: zamiast. [przypis edytorski]

27. zwątp — tu: zwątpienie. [przypis edytorski]

28. klubowy — tu: partyjny; zapewne nawiązanie do republikańskich klubów politycznych we Francji. [przypis edytorski]

29. kojarznica (neol.) — kojarzycielka, ta, która kojarzy, powoduje połączenie, zespolenie (tu: tyrańskich rządów monarchicznych z tyranią republikańską). [przypis edytorski]

30. Katylina, łac. Lucius Sergius Catilina (109–62 p.n.e.) — rzymski polityk, zrujnowany arystokrata rzymski, organizator spisku przeciw republice, który miał mu zapewnić władzę, odkrytego i udaremnionego przez Cycerona; skazany na śmierć, uciekł i stanął na czele oddanych mu wojsk złożonych z podobnych bankrutów, ostatecznie poległ w bitwie pod Pistorią. [przypis edytorski]

31. duchoborce, roskolniki — Nazwiska sekt powstałych na łonie grecko-rosyjskiego kościoła, a których krwawe obrzędy przypominają to, co najszkaradniejsze było pod względem rozpusty i okrucieństwa w starożytnych wschodnich, fenickich i kartagińskich religiach. [duchoborcy: racjonalistyczna grupa religijna pochodząca z rosyjskiego prawosławia, odrzucająca autorytet władzy świeckiej i duchowieństwa prawosławnego oraz rytuały kościelne, głosząca bezwarunkowy pacyfizm, od XIX w. prześladowana przez władze carskie; raskolnicy (z ros. dosł.: rozłamowcy): dawne, pejoratywne określenie staroobrzędowców, starowierców, wyznania powstałego wskutek rozłamu (cs. raskoł) w Rosyjskim Kościele Prawosławnym, spowodowanego reformą liturgiczną patriarchy Nikona z lat 1652–1656; starowiercy nie uznali reformy, zostali potępieni jako heretycy i pozbawieni praw obywatelskich, władze Rosji prowadziły ich masowe prześladowania; pełnię praw obywatelskich uzyskali dopiero w 1905; w żadnej z tych grup nie występują rozpustne, krwawe ani okrutne obrzędy; red. WL]. [przypis autorski]

32. Moloch (mit. semicka) — bóg Fenicjan i Kananejczyków, któremu wg Biblii miano składać ofiary z dzieci; przen.: coś bezlitosnego, złego, pochłaniającego niewinne ofiary. [przypis edytorski]

33. Tarpejska Skała — stroma ściana skalna w płd. części wzgórza kapitolińskiego w Rzymie, z której w czasach republiki rzymskiej strącano zbrodniarzy i zdrajców. [przypis edytorski]

34. wzad (starop.) — w tył, do tyłu. [przypis edytorski]