SCENA I
Jagiełło, Wojdyłło, Maria.
WOJDYŁŁO
Kres, wielki kniaziu, położyć należy
Tej bezczynności, co nie daje sławy!
Gdyś do krzyżowych wysłał mnie rycerzy,
Miałeś niechybnie Kiejstuta dzierżawy
Napaść i związek kazałeś mi ścisły
Zawrzeć z Zakonem, Zakon już gotowy;
Ale Jagiełło zmienia swe zamysły
I nie dopełnia zawartej umowy.
JAGIEŁŁO
podnosząc się z tronu
Ostro się stawiasz!
WOJDYŁŁO
Bom ci wiernym sługą.
I twoją wielkość stawiam nad swe życie.
JAGIEŁŁO
zstępując z tronu i podchodząc na środek sceny
Jeślim się ważył w moich myślach długo,
To w moim sercu tkwi przyczyna skrycie;
Bo gdy do czynu chcę wyciągnąć ręce,
Jakieś wspomnienia łamią mnie dziecięce
I twarz szlachetna książęcego stryja
Wzrokiem mnie mierzy i wzgardą zabija.
zamyśla się
Mamże na niego iść, z Niemcami w zmowie,
Na niego, co mi ojcowską koronę
Z błogosławieństwem osadził na głowie?
po małej pauzie
A jednak ze snu budzą mnie natchnione
Głosy, co czynów żądają ode mnie...
WOJDYŁŁO
Nie czas rozważać: pośpiech dziś niezbędny!
Krzyżacy zbrojno czekają przy Niemnie.
JAGIEŁŁO
Co Witold powie?
MARIA
Jesteś zbyt oględny.
Straszą cię, bracie, Witolda pazury?
JAGIEŁŁO
On był mi bratem.
MARIA
Ale wrogiem będzie,
A wrogów zamiar trza uprzedzać z góry.
JAGIEŁŁO
Wojować zdradą?
MARIA
Więc, jako narzędzie
Kiejstuta woli, siedź tutaj z pokorą.
Póki ci tronu twego nie odbiorą.
WOJDYŁŁO
Nie jesteś, panie, bezpiecznym. Zamiary
Wydać się mogą, gdy się sprawa zwlecze;
A nie przebaczy wówczas Kiejstut stary,
Nawet i Zakon gotów swoje miecze
Na ciebie zwrócić, gdy nie wyjdziesz z siłą
Poprzeć go wedle umowy...
JAGIEŁŁO
Wojdyłło!
Wiesz, żeś przekroczył moich zleceń miarę
W układach z mistrzem.
WOJDYŁŁO
Zatem wymierz karę,
Gdym źle zrozumiał myśl spowitą w słowa;
Sam Kiejstutowi wyznaj wszystko szczerze
Wydaj winnego: niechaj moja głowa
Okupi łaskę stryja i przymierze!
Ten jeden środek został ci — o, panie —
Gdy zmieniasz zamysł...
JAGIEŁŁO
Chęć, co wzrosła we mnie,
Jak przeznaczenie, nie ulega zmianie.
Zawsze na przekór memu sercu idę...
Bo mną kieruje jakaś tajna władza,
W przyszłości świetną wskazując koronę,
I Litwę — jak się z wrogów wyswobadza,
I losy ludów w ręku mym złożone.
MARIA
Więc cóż się wahasz?
JAGIEŁŁO
Dziwna pragnień sprzeczność
Chciałbym, by jaka żelazna konieczność
Tchnęła mnie naprzód...
MARIA
z ironią
Byś mógł sam bez winy
Omijać ciernie, a zbierać wawrzyny.
zapalając się
Gdybym nie była niewiastą lecz mężem,
Każdy mój zamiar, choćby najczarniejszy,
W czyn bym natychmiast zmieniła orężem.
Ja bym nie dbała, czy się wina zmniejszy
Przez pozór zręcznie rzucon w oczy świadkom
Ale bym czoło stawiła wypadkom:
A ty, mój bracie...
wchodzi Prora Bilgen przez drzwi w głębi.
PRORA BILGEN
Krzyżaccy posłowie,
Kuno i Konrad, przybywają tutaj,
Chcąc posłuchania.
WOJDYŁŁO
po cichu do Marii
Stawili się w słowie.
JAGIEŁŁO
do Bilgena
Wprowadź ich zaraz.
Bilgen odchodzi. Jagiełło siada na tronie.
MARIA
po cichu do Wojdyłły
Radość swoją utaj.
Kuno i Konrad wchodzą przez drzwi w głębi.