SCENA II

Jagiełło, Wojdyłło, Maria, Kuno, Konrad.

KUNO

do Jagiełły się zwracając

Mistrz nasz potężny śle wam pozdrowienia.

JAGIEŁŁO

Wdzięcznym mu za nie.

KUNO

Mistrz nasz wiedzieć żąda,

Gdzie się podziały wasze przyrzeczenia,

Któreś mu składał przez Wojdyłły usta,

Sam z własnej woli prosząc o przymierze.

JAGIEŁŁO

Mistrz zbyt ciekawy.

KUNO

Nie ciekawość pusta,

Ale zwątpienie o twej dobrej wierze,

Skłania go wysłać nas, książę, na zwiady:

Czy się spodziewać pomocy i zdrady?

JAGIEŁŁO

z uniesieniem powstając

Wamże to mówić o zdradzie przystaje?

Wam, co się chlebem tuczycie obłudy,

Co, w sieć podstępów obce garnąc kraje,

Fałszem i zdradą ujarzmiacie ludy?

Coście na ziemi naszych ojców wzrośli

Jako na dębie pasożyt sromotny

I odbieracie soki latorośli,

I jadem rdzeń mu niszczycie żywotny!

KONRAD

Książę, rzecz próżna wojować językiem

I wszystkie winy zwalać na karb wrogów!

Nikt jeszcze szkody nie naprawił krzykiem,

Jeśli zaniedbał bronić swoich progów.

Szaleństwo tylko bezsilnie się miota:

Zwycięża rozum, wytrwałość i cnota.

JAGIEŁŁO

do Marii

Drwi z nas ten Krzyżak!

MARIA

uspokajająco

Bracie!

JAGIEŁŁO

Bądź spokojna:

Ulżyłem sercu, teraz słuchać mogę.

KUNO

Więc, mości książę, między nami wojna!

Zrzuciłeś maskę; my ruszamy w drogę.

Ale ci Zakon sowicie odpłaci.

Za przeniewierstwo i zniewagę braci.

WOJDYŁŁO

błagalnie do Jagiełły

Panie!

MARIA

tak samo

Co robisz?

JAGIEŁŁO

Niechaj się wygada

Nasz sprzymierzeniec.

KUNO

uroczyście

W imieniu Zakonu,

Co nad pogaństwem znakiem krzyża włada,

Tę rękawicę rzucam ci do tronu

zdejmuje rycerską rękawicę i rzuca

Jako zapowiedź, że jesteś wyjęty

Spod praw pokoju wraz z dzierżawy swemi,

Że ci przyniesiem w zamian bój zacięty

A spustoszenie i pożogę ziemi.

JAGIEŁŁO

Grozisz napaścią?

KUNO

Ty ją sam na siebie

Ściągnąłeś, łamiąc układy wzajemne.

JAGIEŁŁO

A więc ja teraz wszystkie bóstwa w niebie

I wszystkie piekieł potęgi podziemne

Wzywam na świadki: jako mnie zmuszacie

Do rzeczy strasznej. Ulegam przemocy,

By ujść zniszczenia.

MARIA

Słusznie czynisz, bracie.

JAGIEŁŁO

do stojącego we drzwiach Prory Bilgena

Wyprawę zaraz otrąbić tej nocy!

Niechaj we Wilnie zbiorą się rycerze,

Bo na Kiejstuta bezzwłocznie uderzę.

Bilgen odchodzi

zwracając się do Krzyżaków

Czy zgoda teraz? Jestem wam uległy.

KUNO

Jeżeli mamy ufać twej szczerości,

To zgoda, książę. cicho do Konrada A, to lis przebiegły!

KONRAD

tak samo do Kunona

Pragnął przymusu.

JAGIEŁŁO

Teraz jako gości

Chcę was na moim podejmować dworze;

Cofnijmy wzajem słowa nazbyt żwawe,

A ja wam zamek i serce otworzę.

zwracając się do Wojdyłły

Chodźmy, Wojdyłło, gotować wyprawę.

Wychodzi przez drzwi w głębi, za nim Wojdyłło i Maria.