SCENA I

Prora Bilgen, Kuno, Konrad i Halban.

PRORA BILGEN

wprowadzając

Nie mogłem woli opierać się waszej;

Lecz wiedzcie o tym, że łamię powinność,

Tu was prowadząc...

KONRAD

Niech cię nic nie straszy.

PRORA BILGEN

Zbyt się narażam...

KUNO

Za twoją uczynność

Masz naszą łaskę, co w każdym wypadku

Wspierać cię będzie.

PRORA BILGEN

Wam się też oddałem.

KONRAD

dając mu kiesę złota

Tymczasem przyjmij to złoto w zadatku.

PRORA BILGEN

biorąc

Służyć wam będę i duszą, i ciałem.

HALBAN

Lecz gdzie jest Kiejstut?

BILGEN

wskazując na podziemie po lewej stronie

Ta pieczara służy

Mu za kryjówkę; w niej, na pęku słomy,

Jako dąb stary powalon od burzy,

Całe dnie leży głuchy, nieruchomy;

Mówić do niego — to daremna praca:

Milczy, jak gdyby chciał się mowy zarzec,

I nawet na nas swych oczu nie zwraca —

Strasznie już teraz zdziecinniał ten starzec!

KONRAD

Prowadź do niego.

PRORA BILGEN

Nazbyt ciemno, brudno

I odraźliwie w tamtym ciasnym lochu.

Wam tam, rycerze, nawet wchodzić trudno...

Ja co innego: przywykłem po trochu

Do tych widoków, więc pójdę, gdy chcecie.

Przywieść go...

KUNO

Dobrze.

PRORA BILGEN

Lecz bądźcie cierpliwi,

Bo jego trzeba namawiać jak dziecię,

A wynieść w ręku, jeśli się sprzeciwi.

Wychodzi przez wejście na lewo.