SCENA V
Wojdyłło i Maria.
MARIA
rzucając się na szyję Wojdylle, z radością
Wojdyłło! nareszcie
Poślemy krwawe Kiejstutowi swaty
I wyprawimy gody w jego mieście!
Nie chciał on do nas przybyć na wesele,
Mówiąc, że nasze małżeństwo bezcześci
Ich ród książęcy — i przed światem śmiele
Znieważał ciebie i mój wstyd niewieści:
Niechże więc teraz z własną szkodą zazna,
Żem poślubiła rycerza — nie błazna.
WOJDYŁŁO
Gdybym sam tylko zniewag był przedmiotem,
Ja, prosty człowiek, zapomniałbym o tem;
Lecz tyś mnie swoją miłością podniosła:
Więc gdy na dwoje spada cios potwarczy,
Za ciebie w piersiach duma mi urosła —
I mścić się będę, póki sił mi starczy,
Bo jestem twoim.
MARIA
Wojdyłło! ja nie wiem,
Ja sama nie wiem, czyś ty rzucił czary
Na moje serce? że pali zarzewiem
Takiej szalonej miłości bez miary...
Bo mówią wszyscy, żeś ty niski rodem. —
A ty mi świecisz jako gwiazda przodem
Nad ziemią jaśniej od wszystkich mocarzy;
Mówią, żeś brzydki — a tyś mi piękniejszy
Od jutrzni, która na niebie się żarzy;
Mówią, że jesteś z ludzi najchytrzejszy
I jadowity złością jakby żmija —
A moje serce chętniej z ust twych spija
Ten jad palący niż słodycze wszelkie.
WOJDYŁŁO
Kochasz mnie, Mario?
MARIA
Kocham wszystko w tobie
Czy złe, czy dobre, czy niskie, czy wielkie!
I to, co szpetne, jeszcze pięknym robię,
I Kocham wszystko co ci tylko drogiem,
A nienawidzę to, co ty jedynie.
Kto cię obraża, ten jest moim wrogiem,
A kto się targnie na ciebie — ten zginie!
Ja bym ci wszystko poświęciła inne:
Ludzkie uczucia i związki rodzinne,
I kraj, i prawo, i wolność, i brata,
I całą jasność słonecznego świata!
WOJDYŁŁO
Nie mów tak głośno, mój ty skarbie drogi:
Zgubić nas możesz...
MARIA
Nie znam wcale trwogi
I jedną tylko wielką żądzą płonę:
Żeby ci zwalić cały świat pod nogi
I z gruzów jego zdobyć ci koronę,
Pod znakiem bogów, czy pod znakiem krzyża —
Wszystko mi jedno! Chwila już się zbliża.
WOJDYŁŁO
Stój! stój porywcza! Niechaj nie wie ucho
O myśli, która w sercu się ukaże...
Niech usta milczą...
We drzwiach z lewej strony ukazuje się Jagiełło.