I.

Jest to znaną od dawna prawdą, że tylko narody mierne i bez rzeczywistego znaczenia w świecie nie mają nieprzyjaciół, jak również, że sprawy małego znaczenia przechodzą obojętnie, bez wywołania gniewu i nienawiści. Z tego to powodu niejeden historyk głębszego poglądu przytaczał nienawistne słowa nieprzyjaciół na dowód rzeczywistej wielkości narodu i cywilizacyjnej wartości jego sprawy.

Tę prawdę należy zawsze mieć na uwadze przy rozważaniu sądów i opinii wyrzeczonych przez nieprzyjaciół o narodzie polskim i o jego sprawie, zwłaszcza też przy czytaniu ich dzieł o polskich powstaniach.

Od chwili ujarzmienia i rozbiorów państwa polskiego było siedemnaście większych lub mniejszych powstań i walk o niepodległość Polski. Każdy z tych ruchów oswobodzenia nieprzyjaciele naszego narodu przedstawiali w sposób stronniczy, a więc nieprawdziwy — o żadnym jednak nie napisali tyle fałszów, o żadnym nie wyrażali się z taką zaciekłą nienawiścią, zdradzającą wielki niepokój, jak o powstaniu w 1863/1864 roku.

Nie starali się zbadać istotnych przyczyn, które to powstanie wywołały, nie troszczyli się bynajmniej o prawdę przy opisie szczegółów. Aby móc w czambuł potępić21 wszystko, co się w powstaniu wydarzyło, i napiętnować wszystkich jego uczestników, nie wahali się opisywać faktów, które miejsca nie miały, bo przez nich samych wymyślone zostały lub też wypowiedziane były przez oskarżonych więźniów na torturach śledczych, pod rózgami, dla złudzenia pastwiących się okrutników. Ci nieliczni pisarze, którzy mieli odwagę pisać o powstaniu bez uprzedzeń, sprawiedliwie, zagłuszeni zostali przez krzykaczy potępiających.

Powodów, dla których nieprzyjaciele nasi oczerniali i potępiali powstanie, nie trzeba daleko szukać — znajdują się one w interesie zaborczym. W ten sposób chcieli usprawiedliwić barbarzyńskie swoje postępowanie z powstańcami, które świat cały oburzyło; wreszcie przez oczernienie powstania chcieli zmniejszyć odpowiedzialność swoją przed trybunałem obrażonej ludzkości za niegodziwy system rządzenia i politykę zagłady naszego narodu.

W tej to właśnie polityce utworzyli nieustającą przyczynę powstań narodu, zmuszonego bronić zagrożonego przez nich życia.

Obrona życia jest dla każdej żywej istoty koniecznością, wskazaną przez samą naturę. Robak nadeptany broni się przed śmiercią, a nasi niemieccy i moskiewscy nieprzyjaciele, ogłosiwszy za cel swojej polityki wyzucie Polaków z własnej ich polskiej narodowości, chcą, abyśmy się nie bronili przed ciosami, jakie nam wciąż ich rządy zadają.

Więcej22 niedorzecznego żądania rząd jeszcze nie postawił poddanej mu ludności.

Wymaganie, ażeby Polacy zapomnieli nie tylko swoich praw historycznych i ludzkich, ale żeby w sobie stłumili instynkt naturalny samoochrony i dobrowolnie przyjęli śmierć dla umożliwienia fikcji państwa o jednolitej narodowości — jest wymaganiem potwornym. Spełnione ono być nie może, bo przechodzi zakres woli i możności ludzkiej.

W nim to tkwi konieczność powstania, konieczność nie przez Polaków stworzona, lecz przez ten straszny, dziki a nieludzki system rządów przymusowego wynaradawiania, jakie w Polsce porozbiorowej, w dwóch zaborach23, jest utrzymywany z żelazną konsekwencją i nigdzie niepraktykowaną surowością.

Rząd nieprzyjacielski, chcąc zataić fakt, że on to sam wytworzył położenie, które wywołuje jako konieczność obrony powstanie, stara się w jego opisach przypisać winę już to niespokojnemu, rewolucyjnemu usposobieniu Polaków, już to wpływom zagranicznym i cały przebieg powstania przedstawia również w nieprawdziwym świetle.

Z tego, co o powstaniu 1863 roku popisali publicyści i urzędowi historiografowie nieprzyjaciela, nikt nie odgadnie rzeczywistego charakteru tego wielkiego ruchu, pełnego wiary i poświęcenia.

Co było jasne, u nich jest ciemne, wypadki wzniosłe stały się niskimi, a wszystko wykrzywione zostało i piętnem moralnego wstrętu nacechowane. Nawet książka Berga24, poety rosyjskiego, piszącego o powstaniu 1863 roku z polecenia rządu carskiego, nie jest wolna od tych zarzutów. Fałszów w niej jest pełno. Bardzo wiele nazwisk nieistniejących osób przedstawiono jako czynne25. Autor używa faktów śledczych jako materiału historycznego, gdy wiadome jest powszechnie, że przed śledczą komisją postawiony więzień stara się jak najgłębiej utaić prawdę i osoby rzeczywiście czynne, opowiada zaś niebywałe historie. W dziele Berga o powstaniu to tylko jest prawdą, co wzięte zostało z dzieł polskiej emigracji.

Inni autorowie rządowi pomijają systematycznie polskie prace.

Metoda rządowa pisania historii polskiej wyraźniejsza jest jeszcze u tych pisarzy niż w dziele Berga. Z tego, co napisali o powstaniu, nawet mniej baczny czytelnik dopatrzy chęci splamienia czystego imienia narodu polskiego i zniesławienia jego dążności26. Każdy z nich stara się usilnie wmówić Polakom, iż są nieudolni do rządów i bytu państwowego; że dążności do niepodległości przeciwny jest lud, bunty zaś wznieca sama tylko szlachta i księża. Mają też polecone sobie z góry osłabianie w Polakach zaufania do własnych sił — stąd to rozpisują się o naszych wadach, pomijając przymioty, i przedstawiają nas jako urodzonych anarchistów, niezdolnych cośkolwiek doprowadzić do szczęśliwego końca.

Opisywanie brzydkich a wstrętnych, chociaż niepopełnionych czynów przedsiębrane27 bywa z zamiarem stłumienia w samym zarodku rodzących się sympatii pomiędzy Moskalami dla polskiego hasła „za waszą i za naszą wolność” — w tych zaś krajach, gdzie sympatia już istnieje, oczernianie Polaków ma stłumić współczucie i zniechęcić do dawania nam pomocy.

Usiłowania nieprzyjacielskich publicystów i urzędowych historiografów nie zdołałyby jednak zaciemnić jasnego obrazu powstania przed dwudziestu pięciu laty rozpoczętego, gdyby im w pomoc nie przyszli publicyści z polskiego reakcyjnego obozu: tak konserwatywno-ultramontańskiego28, jak radykalno-pozytywnego kierunku.

W intencji rozbrojenia zawziętości nieprzyjaciela, ażeby zemstę jego ograniczyć do tych tylko rodaków, co oręż przeciwko Moskwie29 podnieśli, publicyści, o których mowa, starali się powstanie przedstawić jako ruch wywołany przez garstkę patriotycznych zapaleńców, z którym i naród solidaryzować się nie chce, i odpowiadać za ich winy nie może.

Ogłosiwszy szumnie panowanie rozumu i trzeźwego sądu, opisywali powstanie nieprzychylnie i długo z niego szydzili, podnosząc z dziejów jego czyny tylko ujemnej natury, starannie zaś pomijając wszystko, co było dobre, rozumne i wspaniałe. Było to po prostu potakiwanie nieprzyjacielowi, który niespodzianie znalazł pomoc tam, gdzie się jej najmniej spodziewał.

Reakcyjni pisarze popełnili wielki błąd i wyrządzili sprawie narodowej wielką szkodę. Błąd ten zrodził się z niedokładnej znajomości polityki rządu moskiewskiego i zarazem jego natury.

Przypisując mu charakter na prawie opartych, a więc rzeczywiście legalnych rządów, jako też pobudki i cele, jakimi się kierują wszystkie władze, które istotnie, a nie pozornie dbają o dobro poddanych, mniemali, że pokorą, bezwzględnym posłuszeństwem i wspólnym potępianiem powstania zyskają jego zaufanie i złagodzą prześladowanie.

Jak omylne było podobne mniemanie i do niczego wiodące ofiarowanie tronowi carskiemu „wiernej straży” z polskich pseudokonserwatystów, dowodzi wciąż trwający system rządzenia dla wytępienia i zagłady oraz powiększający się z każdym rokiem ucisk i prześladowanie narodowości polskiej, wiary katolickiej i własności ziemskiej w rękach polskich.

Wszystkie nadzieje, jakie pokładano w pokorze, posłuszeństwie i w potępianiu powstania, najzupełniej zawiodły — lecz zło, jakie ten niefortunny zwrot sprowadził, pozostało i wymaga pilnej i skrzętnej pracy nad zatarciem jego śladów.

Wyszydzanie patriotycznych usiłowań narodu, mających na celu odzyskanie wolności i niepodległości, wyśmiewanie jego bohaterskiej walki i wydrwiwanie męczeństwa, jakie przenosił30 z godnością i niezachwianą wiarą w sprawiedliwość bożą oraz w zwycięstwo swej dobrej sprawy — boleśnie ugodziło duszę narodową. Była to czynność rozkładowa, bo osłabiała patriotyzm, w którym moc żywotna i twórcza dzielność narodu się mieści. Wtedy właśnie, gdy najbardziej potrzebna była jedność, ażeby wspólnymi siłami odpierać ciosy wymierzone w serce narodu, gdy najściślejsza solidarność mogła zneutralizować działanie instytucji i władz skierowane na szkodę narodowości naszej — wtedy owo potępianie i oczernianie powstania 1863/1864 i zwrot pod hasłem bezwzględnego posłuszeństwa rozdarło społeczeństwo nasze na nieprzejednane, pełne wzajemnej nieufności stronnictwa i szeroko do nas otworzyło wrota kosmopolitycznym doktrynom społecznego przewrotu, które zaparte31 utrzymywał aż dotąd polski patriotyzm.

Nieobojętnym wreszcie, bo także szkodliwym skutkiem rozmyślnego oczerniania powstania jest ten fakt, że przedstawia się ono jakby spoza mgły, niejasno, jak gdyby legenda z czasów bajecznych.

Ćwierć wieku wystarczyło, ażeby uczynić wypadki, jakich Polska była widownią, niezrozumiałymi dla pokolenia, które się zrodziło w czasach smutnej reakcji. Nie pojmuje ono ani znaczenia, ani doniosłości nierównego, ale chlubnego dla narodu naszego boju z najazdem. Młodzi nasi bracia lepiej i dokładniej znają wypadki za panowania Jana Kazimierza wydarzone32 niż organizację narodową z rządem dla wrogów zasłoniętym i owe niestrudzone pochody oddziałów powstańczych pomiędzy batalionami i pułkami wojska moskiewskiego, i boje, jakie z nimi staczać musieli powstańcy służący narodowi bez żołdu, o chłodzie i głodzie.

Ileż to nauki zaczerpnąć można z bolesnych, ale wspaniałych dziejów pasowania się33 z potężnym despotą północy, poprzedzonych walką moralną dwa lata trwającą, prowadzoną pieśnią i modlitwą przez naród w żałobie.

Dla Polaka, wyczekującego uderzenia godziny dziejowej sprawiedliwości, dzieje tego ruchu to obfity skarbiec doświadczenia. Ci, co z niego korzystać potrafią i nauki krwią oraz łzami nabytej nie zmarnują, lepiej się przysposobią do służby narodowi niż długoletnim studiowaniem teorii.

Ażeby wskazane korzyści zrobić dostępnymi dla ogółu, potrzebne jest napisanie dokładnej historii powstania styczniowego, wolnej od fałszów i błędów. To, co uczyniono dotąd na tym polu, jest niedostateczne, są to cenne materiały lub pożyteczne próby.

Napisanie Historii powstania uważam za nakaz obywatelskiego obowiązku. Jeżeli więc Bóg mi życie przedłuży, starać się będę usilnie wykonać go sumiennie.

Zanim wszakże ukończę historię powstania, zamierzyłem skreślić ogólną jego charakterystykę. Jest ona zwłaszcza dzisiaj potrzebna, wobec tych prądów szkodliwych, które usiłują naród polski sprowadzić z drogi historycznego rozwoju i aby go odwrócić od polityki oswobodzenia, starają się przez systematyczne spotwarzanie powstania obudzić w nim wstręt do wszystkich usiłowań zmierzających do samodzielnego bytu.

Celem naszym w tej pracy jest opisanie wszystkich faktów, które powstaniu nadały odrębny, jemu tylko właściwy charakter. Z nich poznamy, czym było i jak działało powstanie. Będzie to wprawdzie mały, ale prawdziwy, zgodny z rzeczywistością obraz wielkiej walki, w której niejeden czyn świetnego bohaterstwa przemawia do serca przykładem wzniosłego poświęcenia, niezwykłej odwagi lub hojnej ofiarności.

Można się spierać o to, czy powstanie było na czasie, czy wybuch jego nie był przedwczesny. Kto jednak w braku historii zasługującej na tę nazwę pozna powstanie z tej ogólnej jego charakterystyki, jaką tu podajemy, ten zgodzi się z nami, iż było ono wielkim czynem historycznym, z którego nowa chwała i zaszczyt przybyły narodowi!

Gdy namiętności i bóle, jakie każda przegrana wywołuje, ucichną, wrażenie zaś klęski nie będzie już przeszkadzało ocenianiu idei, jakie powstanie styczniowe z siebie wydobyło; gdy nic już nie będzie mącić rozważania spraw, które przeprowadziło lub zapoczątkowało, wtedy dodatnie strony powstania silniej niż dzisiaj wystąpią. Wtedy nikt już pewno nie zaprzeczy, iż było ono obfite w smutne, ale nierównie obfitsze w dobroczynne następstwa!