STASIMON 2

CHÓR

STROFA 1

Nigdy nie myśli mój duch

Przeciw Zeusowej wykraczać potędze.

Zawsze też godne stado byków spędzę,

Gdzie fal Okeanowych wieczny bije ruch,

Aby je bogom na ofiarę wieść.

Nie jest ci u mnie w pogardzie ich cześć,

A tylko jedno pragnę zachować w pamięci:

ANTYSTROFA 1

Błogosławiony jest człek,

Który żywota długiego koleją

Kroczy z krzepiącą przy boku nadzieją!

Rozkoszna już go radość nie puści po wiek.

Lecz, Prometeju, mną szarpie dziś ból,

Że zlekceważon przez cię jest nasz król,

Że w tobie się li miłość ku śmiertelnym święci100!

STROFA 2

Jakiż bezpłodny to szał

Twa miłość, druhu mój,

Chcąca uszczęścić ziemię!

Powiedz, czy może strasznych cierpień zwał,

Ciężki brzemienny znój,

Zdjąć z ramion twych

To nikłe, ślepe, jednodniowe plemię,

Do mar podobne mdłych?

Przecież to prawda, że, co Bóg uchwali,

Tego już żaden ludzki zamysł nie obali.

ANTYSTROFA 2

Po twojej doli to wiem,

O Prometeju! Ach!

Po twej haniebnej kaźni!

Inne dziś pieśni dźwięczą w uchu mem,

Nie te — skąpane w łzach,

Ale ów wtór,

Który do ślubnej śpiewałam ci łaźni,

Gdyś jedną z nadobnych cór

Okeanowych, siostrę Hezyjonę101,

Bogatym ją zdobywszy wianem, brał za żonę.