X
Przy wiekowym współżyciu pogaństwa obok chrześcijaństwa, wrogim, jak u Słowian nad Bałtykiem, spokojnym, jak na Rusi i na Bałkanie, nie obeszło się w końcu bez wpływów wzajemnych. W poprzednich rozdziałach wytykaliśmy je nieraz. Weles został bogiem bydlęcym — specjalizacją w pogaństwie dosyć rzadką; zamiast „boga bydlęcego” istnieją raczej, jak u Litwinów, bogowie prosiąt, cieląt, krów, koni itd. osobni — tylko dzięki św. Własowi dla całkiem pozornego podobieństwa obu nazw; nawet Świętowit dostał świętego w pierwszym członie złożenia może pod wpływem chrześcijańskim; o czarnym bogu to jest o diable chrześcijańskim nie masz najmniejszej wątpliwości; posądzono nawet Trzygłowa — może nie bez racji pewnej o jakąś parodię niby trójcy chrześcijańskiej, a wyżej i inne podobne przytoczyliśmy ślady wpływów chrześcijańskich.
Są one dwojakie, albo całkiem zewnętrzne, mechaniczne, to jest narzucanie samej nazwy czy też pojęcia chrześcijańskiego istotom czy obrzędom pogańskim, niby ich fałszowanie nieumyślne; albo istotę chrześcijańską wyłącznie przemyca się do olimpu pogańskiego. Pierwsze powtarza się często; nie wiemy, jak nazywali Polacy obchody, kończące wiosnę a zapowiadające lato i prace żniwiarskie, ale chrześcijańską sobótek nazwę przyczepili do tego obrzędu (sobótki, nie sobótka, przed zielonymi i innymi świętami, bo liczba mnoga obowiązywała dla nazw świątecznych, por. świątki, imieniny, gody itd.). Na Rusi jest kupało również chrześcijańskim płaszczykiem na tym samym obchodzie pogańskim, bo oznacza tylko, że od 24 czerwca wolno się kąpać, skoro Jan Chrzciciel wszelką „nechrist” z wody wygnał (po to, aby na jesień znowu do niej wracała); więc znowu obchód pogański chrześcijańską otrzymał nazwę.
Silniej zabarwiły pojęcia chrześcijańskie mity o Brzeginiach-Wiłach-Rusałkach. Wspomnieliśmy już wyżej, że jak najmylniej Wesołowskij, Janko i inni te nimfy rzeczne, skalne i leśne z dusz zmarłych i ich kultu wywodzili. I śladu po kulcie zmarłych czy dusz u Wił (imię to Wesełowskij najdowolniej z litewskimi weles utożsamił) nie ma, boć są to wyłącznie młode, piękne, hoże niebianki-diablęta. Cóż by u nich po starych babach lub po mężczyznach, ale czyż baby i mężczyźni dusz nie mają? Gdzież się ich dusze podziały? Pod wpływem chrześcijańskim musiały się Wiły-Rusałki jako „nechrist” w diabelstwo obrócić, ale skądżeż się ciągle biorą, niby odświeżają? Wiemy, że prosty lud ociągał się długo przed obrzędami chrześcijańskimi, uważał je za zbyteczne, wyłącznie pańskie, bojarskie, np. ślub cerkiewny, a podobnie i ze chrzcinami nie spieszył. Nalegało nań duchowieństwo, aby „poganina” (dziecię niechrzczone) w domu nie trzymał i groziło, że gdy dziecię takie umrze, w czarta się odmieni. Podobnie było z kobietami, co śluby bez cerkwi zawierały, ale najgorzej bywało ze zmarłymi. Cerkiew kazała ich grzebać na cmentarzu, w ziemi święconej, przy samej cerkwi; lud prosty trwał przy swoim zwyczaju, grzebał ich na ulubionych przez przodków miejscach, po łąkach i lasach, nad ruczajami. Wedle nauki duchowieństwa dusze ludzi, nie w świętej chowanych ziemi, samobójców, ginących nagłą śmiercią, nie znachodziły spoczynku, tułały się i napastowały żyjących; to nawie biło Połoczan nawet w jasny dzień. Otóż albo duchowni albo za ich wpływem lud połączył nawie z leszymi, wiłami-rusałkami, ale nie do końca dał się zbałamucić; wiły jako nimfy tak były utrwalone, że ani babom ani mężczyznom się nie poddawały pojęcia o wiłach; nawki (z czego etymologią ludową mawki, niby małe? powstały) tylko dzieci niechrzczonych, dziewcząt zmarłych przed ślubem (zamiast ślubujących poza cerkwią, więc nieważnie) przechodziły wraz z nazwą do rusałek (wystarczy wypowiedzieć formułę chrztu, aby je „wybawić”). Dzisiejsze o nich pojęcia jako o duszach nic o pierwotnej ich naturze nie przesądzają.
Kiedyż mowa o chrzcie, zaznaczmyż, że tak samo wpłynęło chrześcijaństwo dopiero czyli raczej wywołało pojęcie o kumowstwie przy chrzcie albo i przy postrzyżynach, co kościół niby z bierzmowaniem łączył. Przeciwnie sądzi Bystroń (str. 91), że „trudno przypuścić, żeby instytucja kumów wyrosła jedynie i wyłącznie na gruncie chrześcijańskim; przeciwnie trzeba przypuścić, że już za czasów pogańskich istnieć musiały osoby spełniające pewne czynności obrzędowe we związku z przyjęciem dziecka do społeczności, wobec których następnie dzieci te miały specjalne obowiązki”. Ależ w opisie postrzyżyn piastowych czytamy tylko o gościach, nie o kumach, a z ustawodawstwa kościelnego wiemy, jak walczył kościół z nowonawróconymi o uznanie obowiązków, wypływających ze wszelkiego kumostwa (i między kumami samymi), por. postępek Metodiusza na Morawach wobec kumów, co się wbrew jego zakazowi pożenili.
Kto by wątpił o wpływach chrześcijańskich na wierzenia pogańskie, niech się tylko przyjrzy napływowi żywiołów obcych, późniejszych znacznie niż chrześcijaństwo, do wierzeń słowiańskich. U Słowian zachodnich, u Polaków, Czechów, Łużyczan, dalej u Słowieńców, przeważają niemieckie nazwy „mityczne”. Taki skrzatek-skřitek, spiritus (špirek), kubołćik itd. zastąpili imiona pierwotne: ubożę, gospodarzyk (domowy, didko); warto tu wspomnieć o glosie słowniczka poznańskiego lares familiares skrzathkovye quos nos vocamus maly lvdzye114. Tak samo ma się rzecz z „wodnym mężem” = Wassermanem (ależ i to może tylko tłumaczenie, zamiast topielca?), którego i hastrmanem i bestrmanem zowią (Czesi). Nyks, Nykus (Nix) Łużyczanie; i błudy, błudički tłumaczą tylko Irrlicht, a leśny mąż i dziwożony (to jest dzikie żony) Waldmann i Waldweiber jak ohnivy muż, Feuermann; tym łatwiej uwierzymy, że i mora, zmora, to tylko niemiecka Mahre, jeżeli przypomnimy, jak wcześnie, najpóźniej od jakiego X wieku, Słowianie wampira jako „upira”, upiora sobie przyswoili. O Dyterbiernacie, Meluzynie itd. u Łużyczan i Czechów, o żalikżenach słowieńskich nie ma co i mówić; nasze Mamuny nie od mamienia, jak Niederle sądzi, nazwano, lecz to mamona biblijna i na Rusi w obelgę przeszła.
Ale wątpliwości sięgają głębiej. Czy południca albo przypołudnica również nie urodziła się dopiero z daemon meridianus115 psalmu? Przecież na Bałkanie, gdzie by dla samego klimatu należało się jej miejsce pierwsze, i na Rusi bardzo niewiele o niej wiedzą; najwięcej u Łużyczan, u Czechów i u nas, przy czym zupełnie odmiennie ją sobie przedstawiają, to jako straszliwą, wysoką babę, to jako rusałkę nadobną, por. Bystroń, Obrzędy żniwiarskie, str. 7–17, gdzie też bardzo pouczający przykład o zbójcu Zagacu, co z istotnego rozbójnika, brojącego przed kilkudziesięciu laty, przeszedł w istotę „mityczną”. U Łużyczan wywołała przypołudnica i Smérkawę, brojącą podobnie o zmierzchu i dlatego tak przezwaną, ale to tylko straszydło na dzieci, aby się o zmierzchu nie wałęsały, i do demonologii nie należy.
W tych i podobnych razach (por. gromownika Ilję itp.) zastąpiono przez nazwy i postaci chrześcijańskie nazwy i postaci pogańskie, istniejące dawno przed wszelkim chrześcijaństwem. Ale rzadziej nierównie przemycają nowe, wcale pogaństwu nieznane, obce mu z gruntu, pojęcia, istoty chrześcijańskie. Więc widzieliśmy, że diabła-czarnego boga wmówiono w Słowian bałtyckich i na próżno osadzał Niederle w Olimpie rodzimym naleciałość obcą. Tak samo ma się rzecz z pruskim i litewskim Pikulas, to jest czartem. Weszłyż znanym nam trybem Krikstos to jest bożki, opiekujące się krzyżami, do „mitologii” żmudzkiej (Kriksthos cruces in tumulis sepultorum custodit116prawi Laskowski), rozdrabniającej funkcje bóstw do najpotworniejszych szczególików. Otóż twierdzą mitologowie, Grienberger a przed nim wszyscy inni, że był staropruski i litewski bożek rodzimy, Pikułas od pyk-ti biesić się, piktas zły (piktis czart u Szyrwida), całkiem niby Czarny bóg u Słowian bałtyckich, bóg nieszczęścia i złości, z którym diabła utożsamiono później dopiero. Twierdzę przeciwnie, że nie było ani Czarnoboga, ani Pikuła żadnego u pogan, że to dopiero diabeł chrześcijański wywołał mniemane bożyszcza pogańskie.
Całkiem jak Długosz Olimp italski do Gniezna wprowadził i Jowiszami itd. go poobsadzał, tak samo urządzili się r. 1530 autorowie agendy kościelnej pruskiej i wyliczyli pruskich bogów Occopirmus, Swajkstiks, Auksschautis, Autrympus, Potrympus, Bardoaits, Pilwitus, Parkuns, Peccols atque Pocols (czy Pacols), niby: Saturnus, Sol, Aesculapius, Neptunus, Castor et Pollux, Ceres, Juppiter, Pluto, Furiae; ten spis (rękopiśmienny) przedrukował po części Hier. Małecki w znanym liście do Jerzego Sabina, rektora wszechnicy królewieckiej wystosowanym, wydanym po łacinie i po niemiecku, w drobnych między jednym a drugim tekstem odmiankach w pisowni tych nazw. Spis tych dziesięciu „wielkich” bogów wywoływał ufność, ponieważ — inaczej niż u Długosza, co żadnych bogów polskich istotnie nie znał — trzy nazwy skądinąd dobrze poświadczono: Parkuns — Juppiter tonans117, znany powszechnie, a Collatio episcopi Varmiensis z r. 1418 w Prusach pogańskich mówi jako o „colentes Patollu Natrimpe et alia ignominiosa fantasmata118” (zamiast „Patollu” „Pacollu” czytać należy, t i c często ani wyróżnisz po rękopisach). Udawał przy tym Małecki takie znawstwo wierzeń pruskich, że ani pomyślano, że to tylko cygan się dziećmi świadczył. I rozważano szeroko a głęboko te nazwy, po raz ostatni Grienberger, przed nim Solmsen u Usenera itd., a wyniki były najfatalniejsze. Zaraz u pierwszego bóstwa utkwiono bezradnie i przyznał Grienberger str. 77 „der Name ist noch völlig dunkel119”. Zagadkę dopiero ja rozwiązałem: okkopirmas jest po prostu ukopirmas = najpierwszy, nie nazwa bóstwa, lecz tłumaczenie proste owego pojęcia; autor agendy zapytał tłumacza-tołka, jak po prusku najpierwszy bog? a ten dosłownie odpowiedział: najpierwszy = ukopirmas. Tak odpada z liczby dziesięciu bogów zaraz pierwszy, jako nic nie znaczące słowo: dwu innych uzyskał Speratus w ten sposób, że dwakroć z jednego bóstwa dwa poczynił i taić Pecolos (Pluto) i Pacolos (Furiae) jest jeden i ten sam Pikuls diabeł, piekło a wszelkie głębokie Małeckiego i innych wyróżniania między jednym a drugim, między Pocclum inferni deum a Pocollum aereorum spirituum deum, dowodzą tylko wspólnego wszystkich tych plotek źródła, Agendy. Tak samo zrobili Speratus czy Polenz z jedynego Natrimpe dwu: Autrimpus (Antrimpus?) i Potrimpus a Malecki z ich Neptunus i Castor udziałał sobie bożka morza Antrimpus i bożka „fluviorum et fontium Potrimpum”.
Tak załatwiliśmy się z sześciu „bożkami”; siódmy, Swaistiks = Sol, jest wymysłem, znaczy świecącego; ósmy Bardoits albo Gardoits, bo pisownia chwiejna, deus nautarum, niby Pollux, usuwa się dla owej chwiejności od wykładu; dziewiąty, Pilwitus, niby Ceres, jest zdaje się nazwą niemiecką, znaną dla czarodziejów w Prusiech, Pilwiten (gdzie indziej w Niemczech Bilwizzen itp.); dziesiąty Auschauts = Aesculapius, powtarza się u Małeckiego jako Auscautus deus incolumitatis et aegritudinis120, a Grienberger str. 83 zrobił z niego jakiegoś niemożliwego aukszczautis „wysoki”, zapomniawszy całkiem, że tego samego widocznie bożka Małecki jeszcze na dwu innych miejscach przytacza jako Auschlauis (bóg chorób) i jako „dobrotliwego a silnego boga Auszkayten”, którego ofiarnik (wurszait) uprasza o wstawienie się łaskawe przy nieurodzajach, aby prosił Pergrubrium (inny bożek, z wyłącznej już kuźni Małeckiego, niby bożek roślinności), Parkunium (! zamiast Parcunum), Schweygstix (poprzednio i jako Schwaytzstix wypisany!) i Piltuten (! zamiast Pilwuten) — mimo całej rozbieżności pisowniowej, nie ma wątpliwości, te tłumacz-tołk na pytanie Sperata, jak bóg ułomności to jest Eskulap się zowie, „auschautins to jest winy, ułomności” odpowiedział i tak zawędrował drugi, całkiem obojętny termin (jak ukopirmas) do Olimpu i mitologii, z tłumaczenia Ojczenaszu dobrze nam znany. Od siebie dodał Małecki sam, ubiegając się z Agendą o zasługi niepowołane około tworzenia post festum olimpu pruskiego, oprócz owego na św. Jerzy 22 marca czczonego wiosennej roślinności bożka, Pergrubria — imię może tylko ponownie na nieporozumieni u polega jakimś, por. pruskie pergubons-pergrubrius widocznie pomylone z pergubius, co już Grienberger trafnie zauważył — przybywający, przychodzący — dalej do liczby pruskich bóstw jeszcze: Puszaitis to jest Sosnowca (pisząc go najniedołężniej Putscaetum sacrorum lucorum tutorem121, Puszkayts sambucus, bo pod bzem mieszka — por. mieszkanie Kirnas pod czy nad czereśniami, zob. wyż. — i Puszkaytus bóg ziemny), wysyłającego krasnoludków, niemieckich Erdmenlin, Barstucke (na drugim miejscu Perstucken to jest Paluszków chyba poprawniej) do stodół pruskich i oświecającego miłosierdziem panów ich, nazwanych Marckopole (czytaj widocznie w drugim członie złożenia pote, patis = pan; „magnatum et nobilium deum122” zdaje się tylko myłką zamiast nobiles — panowie; w pierwszym członie może merga dziewczyna czy margas pstry, tkwi?).
Jeżeli dodamy, że narzeczona, żegnając się z ogniskiem w domu rodzicielskim, przemawia doń: Ocho moy myle schwante panicke (to jest pruskie panno ogień, mais mils = mój miły) i że wzywają na owym obchodzie „Pergrubriuszowym” bożka Parcknus, aby odbijał Pokkollum, tośmy wyczerpali, co Małecki o bożkach pruskich zapisał.
Wracamy po tym rozbiorze i ostatecznym objaśnieniu zagadek Olimpu pruskiego do owego Pikulas, diabła i piekła zarazem. Jak wspomnieliśmy, oglądali w nim wszyscy badacze istotnego bożka „złego” starych Prusów; twierdzę, że i to bajka; jak bowiem o czarnym bogu dowiedzieli się Słowianie Helmoldowi dopiero od księży chrześcijańskich, tak i Pikułę stworzyli u Prusów jako czarta i jako piekło (Wokabularz XIV w. zna tylko pyculs Helle; dla czarta posiłkuje się terminem mitologicznym Kauks, o którym wyżej rozprawialiśmy) księża dopiero; przy zależności staropruszczyzny od polszczyzny jest pikułs tylko sprusczonym piekłem polskim (por. podobne sprusczenia kekulis z czechła, ketwirtiks z czwartku itd.) a istnienie obok pruskich słów ze znaczeniem złego ułatwiało to sprusczenie. Przed chrześcijaństwem ani Prus, ani Słowianin nic o piekle ani o żadnym diable nie wiedzieli; naw ani siedziba welów nie są piekłem ani Weles diabłem; to są nabytki chrześcijańskie; raj, ruski (w)irej, oznaczał tytko ciepłe kraje, dokąd ptactwo dąży na zimę.
Towarzyszący wywożeniu zwłok jeźdźcy odpędzali diabłów wywijając szablami i krzycząc geygeythe begaythe pekelie i. e. aufugite vos daemones123 — w pierwszym słowie widzę tylko powtórzone begaythe, mylnie wypisane, bo łacińskie tłumaczenie Małeckiego tylko jeden czasownik wymienia. Grienberger str. 82 odtworzył jakieś pruskie gei geite (to jest jei, jeite) niby = eia! ite, bo w dowolnym przedruku u Lesickiego znalazł to eia. Wywody jego zawsze niemal mylne, bo wierzył ślepo Małeckiemu i bajarzowi Praetoriusowi, co nadrabiał miną głębokiego znawcy pogaństwa litewskiego i pruskiego; prawda, że po litewsku umiał, ale o mitologii pisał, co mu się żywnie podobało. Więc wierzy Grienberger, że Antrimpus i Patrimpus oznaczają „żyjącego w wodzie” i „pod wodą” — na jedynej podstawie słów Małeckiego o „deus maris124” i „deus fluviorum ac fontium125” i powołuje się na nieistniejące. altpreuss. trumpa fluvius”. Wedle mnie szczereż to plotki i nic więcej.
Inne myłki Grienbergera: przypuszcza z powodu tego, że Puszaitisa pod bzem czczą, za Praetoriusem (preuszische Schaubüche), że to może on bezduków (od bezdas bez) = krasnoludków posyła, a sam ryzykuje jakichś berzduków bożków czy duchów „płodności” (od berżdus niepłodny!) — wszystko jak najmylniej; że Puszaitis = Sosnowiec pod bzem przesiadywa, niczego nie dowodzi jeszcze; również litewski Kirnos, bóg krzewia (por. pruskie kirno kierz; oba słowa są identyczne, mimo różnicy we brzmieniu samogłoskowym; Berneker nie uwzględnia wcale pod słow. kъrь litewsko-pruskich widocznych paralel, tylko wywodzi kъrь od korzenia) przebywa w czereśniach; najmylniej przyszył tu Grienberger nazwę Kiernusa, księcia litewskiego bajecznego zupełnie (str. 21). Z powodu Swarożyca, Księżyca a może i Perunica, gdzie przyrostek -ic bynajmniej nie patronimiczny, lecz hypokorystyczny126, zaznaczam, że Grienberger (str. 11, nota) mylnie u litewskiego Dewaitisa = Perunica przyrostek -aitis za patronimiczny uznał; Mannhardt najlepiej dewaitis przez „Gottchen” (deminutivum) przełożył, czemu Grienberger stanowczo („In keiner Weise”) a jak najmylniej zaprzeczył.
Cóż sądzić ostatecznie o mitach słowiańskich?
System tych mitów nie przedstawia śladów monoteizmu z naczelnym bóstwem jakimś, tym mniej dualizmu jakiegoś wschodniego; nie utrwaliła się przy nim żadna hierarchia; nie znał świątyń obszernych, posągów bogatych, skarbców kościelnych, oprócz na pewnych miejscach i w jakim XI czy XII wieku; porzucił jednak dawno wszelkie niższe stopnie animizmu i manizmu, wzniósł się do bogatego politeizmu, z bóstwami o najrozmaitszych funkcjach i siłach, daleko w antropomorfizmie posuniętymi, opatrzonymi w rozmaite mity. A dosiągł ten system rozwoju swego już w dobie prasłowiańskiej i był wspólnym wszystkich szczepów nabytkiem; tym samym pieszczotliwym Swarożycem wzywał niegdyś każdy Słowianin bożyca i księżyca swego. Indywidualizm, czy rozbieżność słowiańska, na tym polu chyba najpóźniej się obezwały a najdotkliwszy jej objaw to porzucenie wszelkich niemal dawnych nazw u Słowiańatwa nadodrzańskiego w XI i XII w., połączone z innymi u nich nowinkami: wiara pogańska przed samą ostateczną zagładą wysila się konwulsyjnie na szczytową potęgę, aby z chwałą zemrzeć na zawsze, przebrawszy dawnych swych bogów w nowe, zwycięskie nazwiska, jakby przy jakich uroczystych postrzyżynach; z takimi nowymi czyli raczej odnowionymi bogami i ich kapłani na potęgę gdzie indziej nie znaną się wzmogli. Pogaństwo pomorskie i rugijskie śmiało się z celtyckim i italskim zrównać może, celuje127 litewskie znacznie i germańskie; tylko nordyjskie je przypomina. Przez całe tysiąc czy raczej półtora tysiąca lat, co od doby litwosłowiańskiej do rozbicia jednoty słowiańskiej (około r. 500 p. Chr.) upłynęło, nie zaznał bogaty system pogański najmniejszego obcego wpływu, ani irańskiego poprzez Scytów, ani fińskiego, ani greckiego (mimo wszelkich baśni o Hyperboreach, godnych baśni o Amazonkach, ani mimo Herodotowego Gelonu). Pierwsze, nieznaczne wpływy obce objawiały się od VI wieku na Bałkanie i przedostawały się nazwy świąt i obchodów, jak kolędy, rusalje lub radunice nawet na północ, a w ślady za nimi podążyli wampiry-upiry, w końcu nawet strzygi. Później Thor nordyjski Peruna kijowskiego do znaczniejszego, acz krótkiego wskrzesił żywota. Potem już chrześcijaństwo wszelkimi porami w pogaństwo się wciskało, przyjmowane bez oporu, szczególniej gdzie nie zagrażało niewolą polityczną, ani przymusem gwałtownym: tak na Rusi, na Bałkanie, w Czechach i Morawach, gdy nad Łabą i Odrą naród byt i wiarę utożsamił i jednym rozpaczliwym wysiłkiem siebie i jej bronił, w całej Europie przykład najzażartszej walki pozostawiając; przytłumione na pozór pogaństwo zerwało się około r. 1000 do najgwałtowniejszej reakcji i za sobą odmianę dawnych bogów w Świętowitów itd. nowych przyniosło; w trzydzieści lat później taka sama reakcja w Polsce, może nie całkiem bez wpływu sąsiadów lucickich się odezwała, ale rychło zamarła. Przyjęcie chrześcijaństwa zmiotło od razu świątynie, posągi, kapłanów, wszelką wiarę w bogów wielkich, publicznych, wszelkie na ich cześć obchody i ofiary; tylko sielsko-gospodarcza wiara domowa, w dziadów i penatów, w nimfy wodne i leśne, w rody i rodzanice ocalała po poddaszach i przy ogniskach, w oborach i stodołach, na gumnie i w polu, a z nią rozmaite gusła i obchody, towarzyszące dramatowi życiowemu u kołyski, przy postrzyżynach, zrękowinach, śmierci.
Czym różni się obraz roztoczony w niniejszej pracy od wszelkich poprzednich — pominąwszy jego ułamkowość, gdyż nie objąłem w nim szczegółów znanych dobrze od dawna? Najgłówniejsza różnica, że odwiałem plewy od ziarna. Wykazałem nie tylko zmyślenia dowolne i pomyłki niedowolne, jakie zawaliły wszelkie źródła nasze, począwszy od pierwszego Prokopiusza w w. VI, przecenionego ponad wszelką miarę, poprzez Thietmara, Adama Bremskiego, Helmolda, aż do Długosza i Miechowczyka, co tak długo i upornie mistyfikowali łatwowiernych swoją powagą. A takie odwianie plewy konieczne, przecież jeszcze Niederle powołuje się na te wszystkie źródła i nawet takie jak latopis gustyński, odpisujący tylko późne polskie dzieła, i powtarza dawne błędy. Odwiałem obok tej plewy zmyśleń, rojeń, nieporozumień plewę wszelką krytycyzmu, pesymizmu i sceptyzmu, co z najwiarogodniejszych źródeł istnie się naigrawały, pomawiając je o okradanie cudzych zasobów, fińskich-czudzkich, orientalnych, irańsko-greckich, nordyjskich; ująłem się za cześć tych źródeł i odbiłem wszelkie przeciw nim wymierzone sztychy, zarzuty, domysły. Wciągnąłem dalej mitologię litewską; o nią jak i o pruską oparty starałem się rozszerzyć widnokrąg słowiański, tusząc, że pilnym ich zestawieniem obu pomogę, ciemne ich drogi światełkiem wzajemnie użyczanym rozświecę poniekąd. Etymologią, bronią, którą Niederle nie włada wcale, starałem się rozwiązać niejednę zagadkę i posunąłem się tu właśnie znacznie dalej niż ktokolwiek z moich poprzedników: pousuwałem niedołężne (nie wyliczając bynajmniej wszystkich; znajdzie ich czytelnik o wiele więcej u Niederlego, szczególniej dawne); siliłem się na własne; rzecz ważna, skoro nieraz jedynie etymologia nazwy brak wszelkiej innej danej zastąpić winna. Badałem pilnie dawne źródła, szczególniej Słowo Igorowe, chcąc wyrozumieć dziwne jego glosy trącące pogaństwem. Tu i owdzie sięgnąłem do folkloru nowożytnego, szczególniej gdy chodziło o wykaz wpływów chrześcijańskich, ale korzystanie z folkloru dla badań podobnych pozostawiam innej pracy, osobnej.
Mój obraz mitów słowiańskich różni się znacznie od tego, jaki Niederle wystawił (nie mówię wcale o pracach dawniejszych); wykazałem, że wiemy o nich i więcej, i lepiej; że to nie szary tłum tylko wierzeń manistycznych i animistycznych; że o wiele barwniejszy i bardziej złożony. Nie równać mu z greckimi, brak mu myśli filozoficznej, podkładów etycznych, wybiegów kosmologicznych, ale zrówna chyba z mitami wedyjskimi i nordyjskimi mimo wszelkiej niepozorności, którą tylko tu i ówdzie rozświecić można.
Zabójczy brak źródeł uniemożliwił dalsze badania. Kiedy się bowiem zabierano do wypełnienia tej luki, w XV i XVI wieku, już było za późno, np. w Polsce po pięciuset latach chrześcijaństwa; za późno już było, gdy kanonik Koźma w Pradze a mistrz Wincenty w Krakowie w XII w. o to się starali. Wprowadzenie bowiem chrześcijaństwa podcięło od razu pogaństwo (bardzo pouczający jest przykład Pomorza, gdzie ów proces wygodnie śledzić możemy) i nic nie znaczyła tu chwilowa reakcja pogaństwa, co Polskę po r. 1030, od Luciców widocznie na Pomorze, Kujawy do Mazowsza włącznie idąc, zalała; Koźma już żadnego bóstwa czeskiego nie umiał wymienić, bo drobne domowe itp. w grę nie wchodziły i klasycznych używał nazw; niestety, i na Pomorzu zbyt często interpretatio romana128 nazwę rodzimą zastąpiła, wymieniano Plutona, zamiast kogo? (Welesa?), a ciągle z Marsem wyjeżdżano. Na Bałkanie całym jest folklor, uzbierany dopiero stosunkowo niedawno, od stulecia, od Wuka począwszy; nie ma najmniejszej o dawnych mitach wzmianki; Greków to nie zajmowało, a Słowianie się wystrzegali. Nierównie lepiej powiodło się na Rusi, gdzie martwota literatury bizantyńskiej nie zabiła tak, jak na Bałkanie, odczuwania rodzimości, mimo to i tutaj zbyt się nie szerzono. Na Pomorzu, Rugii itd. obcy w nic głębiej nie wnikali, chwytali rysy najgrubsze zewnętrzne. Wobec takiego braku źródeł nie składajmyż winy na mity słowiańskie: że ich nie znamy, z tego bynajmniej jeszcze nie wynika, że bogatszych nie było; z germańskimi (jeżeli nordyjskie wyłączymy) nie lepiej, chociaż Tacyt nierównie więcej o nich wiedział, niż Prokopiusz o słowiańskich.
Przypisy:
1. na Bałkanie — dziś popr.: na Bałkanach. [przypis edytorski]
2. mitołgowie (neol.) — badacze i kronikarze kłamiący na temat mitologii. [przypis edytorski]
3. nichts bedarf einer kritischen Revision und Musterung im Gebiete der slavischen Altertumskunde so sehr, als die Mythologie (niem.) — nic w dziedzinie archeologii słowiańskiej nie wymaga krytycznej rewizji i powtórnego przejrzenia tak bardzo jak mitologia. [przypis edytorski]
4. Wydane w Moskwie r. 1865–1869 kosztem mecenata Sołdatenkowa, wywarło silne wrażenie nawet w kołach szerszych, objaw w owych czasach całkiem niezwykły. Wobec trzeźwiejszych poglądów cofnęły się mrzonki Afanasjewa w głąb, z której się dali ponownie wysunęły mianowicie dzięki poezji dekadenckiej, co w osobach op. Balmonta lub Sołoguba (Teternikowa) z tego lamusa czy śmietnika chętnie dla swych celów wychwytywa nazwy, postaci, symbole. Por. ciekawe uwagi A. Amiteatrowa, Sowremenniki (b. r., około 1908), str. 215–217. [przypis autorski]
5. Einleitung in die slavische Literaturgeschichte (niem.) — Wprowadzenie do historii literatury słowiańskiej. [przypis edytorski]
6. diese können den übrigen slavischen Gottheiten nicht eingereiht werden, weil sie als späte Entlehnungen anzusehen sind und sicherlich zu keiner Zeit volkstümlich waren (niem.) — te nie mogą zostać zaliczone do pozostałych bóstw słowiańskich, ponieważ są one uważane za późne zapożyczenia i na pewno nie były popularne w żadnym momencie. [przypis edytorski]
7. wyświecić (daw.) — wygnać. [przypis edytorski]
8. faryna (z fr.) — mąka. [przypis edytorski]
9. Radigast deus terre Obotritorum (łac.) — Radogost, bóg ziemi Obodrytów. [przypis edytorski]
10. dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]
11. wcale (daw.) — całkiem. [przypis edytorski]
12. in dubiis libertas (łac.) — wolność wśród wątpliwości. [przypis edytorski]
13. Wobec dziwnej tej analogii można by nawet zapytać, czy litewskie medine albo żwerine w XIII w. jako główne bóstwa Mindowgowe poświadczone — czy to nie wynik dopiero rozkładu mitologicznego, czy to nie zapomnienie dawnych wyższych form, zastąpienie ich nowszymi? O ruskich leszym itd., nie można wątpić, iż to wtórne, nie pierwotne postaci; domysły Sperańskiego (zob. wyż.) są całkiem mylne. [przypis autorski]
14. Koźma — właśc. Kosmas. [przypis edytorski]
15. Wincenty krakowski — mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem. [przypis edytorski]
16. wcale (daw.) — całkiem. [przypis edytorski]
17. rozbierać (daw.) — analizować. [przypis edytorski]
18. ukraina — tu: kresy. [przypis edytorski]
19. omierzić (daw.) — obrzydzić. [przypis edytorski]
20. zakon (daw.) — prawo. [przypis edytorski]
21. χρυσóς (gr.) — złoty. [przypis edytorski]
22. „darum kommt dem überlieferten Texte entschieden näher die Vermutung Gedeonows, dasz in Semarьgla der griechisch-ägyptische Sem Herakles enthalten sei” (niem.) — dlatego zachowane teksty bliższe są przypuszczeniom Gedeonowa, że Semarьgla przejawia cechy grecko-egipskiego Sema-Heraklesa. [przypis edytorski]
23. il s’agit d’une divinité étrangère (fr.) — odnosi się do obcego bóstwa. [przypis edytorski]
24. „Serait-ce ce nom qui défiguré serait arrivé jusqu’en Russie, comme celui de Suarasici? Cette hypothèse n’a jamais eté émise jusq’ici. Je me permets de la risquer” — Być może ta zniekształcona nazwa, dotarła na Ruś tak, jak Suarasici? Hipoteza ta nie została zaproponowana aż do teraz. Pozwolę ją sobie zaryzykować. [przypis edytorski]
25. den einheimischen Ursprung von Chrъsz lassen wir nach reiflicher Erwägung endgiltig fallen (niem.) — lokalne pochodzenie nazwy Chrъsz możemy po starannym rozważeniu odrzucić. [przypis edytorski]
26. immerhin wird an iranische Beeinfluszung zunächst zu denken sein (niem.) — mimo wszystko jest tu do pomyślenia wpływ irański. [przypis edytorski]
27. als späte Entlehnungen anzusehen und waren sicherlich zu keiner Zeit volkstümlich (niem.) — winny być traktowane jak późne pożyczki, i nie uznawane za popularne w żadnym momencie. [przypis edytorski]
28. kończyny — tu: kresy. [przypis edytorski]
29. Wariagowie a. Waregowie — Wikingowie działający na Rusi w VII–IX w. [przypis edytorski]
30. bojarzyn a. bojar — szlachcic rosyjski. [przypis edytorski]
31. ukraina — tu: kresy. [przypis edytorski]
32. onus probandi (łac.) — ciężar dowodu. [przypis edytorski]
33. nomen agentis (łac.) — nazwa wykonawcy czynności. [przypis edytorski]
34. nomen proprium (łac.) — nazwa własna. [przypis edytorski]
35. nomen appellativum (łac.) — rzeczownik określający całą klasę rzeczy (np. „człowiek”). [przypis edytorski]
36. Bezzenbergier, Kuhn’s Zeitschrift 42. str. 163, nie znalazł tamtej etymologii. [przypis autorski]
37. die Bedeutung ’Eiche’ ist als die ursprünglichere anzusehen und ’Baum’ daraus verallgemeinett (niem.) — znaczenie ’Dąb’ jest pierwotniejsze niż bardziej uogólnione znaczenie ’drzewo’. [przypis edytorski]
38. W ruskich odpisach tekstów cerkiewnych nieraz bożnica zajmywa miejsce cerkwi tekstu oryginalnego. por. Materiały Srezniewskiego i.h.v. [przypis autorski]
39. akrybia — sumienność. [przypis edytorski]
40. Wariagowie a. Waregowie — Wikingowie działający na Rusi w VII–IX w. [przypis edytorski]
41. Črtьogъ wywodzi Berneker za Miklosichem, który owo pierwotne słuszne zdanie odmienił, z turecko-persk. čartak (cztery balkony dosłownie). Ależ tureckie čardak przejęli wschodni Słowianie istotnie jako čerdak i čardak; natomiast tureckie čar-tak jest może tylko zmyśleniem słownikarskim, jak Korsz przepuszcza. Naturalnie i jemu wydaje się črьtogъ pożyczką, z jakiegoś „alańskiego” Kartaka — co powstało z fińskiego karta-, co znowu z aryjskiego gordo-, garda-, sfińszczono (!). Dodam, że obok g, ż pojawia się acz rzadko dublet zg, odmianka czysto fonetyczna, np. drebezg (drobiazg) od dreb (drebnyj, drobny) jak młodzież od młod-; meluzga drobiazg. Inne przykłady — łaczuga, bieługa, chapuga piczuga, pijanczuga; bułyga, zabułdyga; biedniaga, portniaga, koriaga (nie ma stopnia kor-n!): kovriga i szemliga (żemła) itd. [przypis autorski]
42. Imię mylnie objaśniałem zwiedziony jego przyrostkiem, myśląc o jakimś Skvarcdь, ale Skw- trzyma się dosyć upornie (por. Skwierniewice, później Skierniewice: Skwierzyna). Wedle Kozierowskiego. Poznańskie II 279, piszą jezioro i miasto w XV w. Swarzadz 1408, Swarocz 1419, Swarzoncz w w. XVI; w XIV czytamy Swanrancz 1366. Swanrzancz 1377 i 1397; Swarzotsky z r. 1398 pozostaje wątpliwym. Ks. Kozierowski dodaje: „nazwa niejasna, pytanie czy rodzima; z pierwszą zgłoską swan- por. nazwę herbu Swangrody”. Pisowni swan- nie przydawałbym większego znaczenia; wprawdzie zwykłą myłką pisarską wobec kilkukrotnego powtarzania nie będzie; może pod wpływem następnej ą nosówka i do pierwszej zgłoski się dostała? Przyrostkiem jest -ięd, co jak i -ęd powtarza się nieraz w nazwach mazurskich, por. wedle notatek Pawińskiego, powtórzonych w Pracach Filologicznych VIII Molęda (jest i w Krakowie), Łabęda (ale to do łabędzi należy, Łabęcki), Mrzegenda (?). [przypis autorski]
43. Zgadzają się najzupełniej wszelkie szczegóły ich kultów tak dalece, że można np. przekaz Thietmarowy poprawiać wedle przekazu Saksona i żywociarzy Ottona Bamberskiego. Na ścianach świątyni ratarskiej miały być wedle Thietmara sztucznie wyrzezane posągi bóstw, ależ on tego na własne oczy nie oglądał; słusznie stwierdzili Duńczycy i Otton Bamberski, że na ścianach widniały bardzo dokładnie rzeźbione a grubo pomalowane rozmaite przedmioty, z czego sprawozdawca Thietmarowy bogów porobił. Stanica, to jest olbrzymia chorągiew Świętowitowa, miała to samo znaczenie, co wielka tarcza Jarowitowa, niecąca strach i dająca pewność zwycięstwa. Te same szczegóły co do konia-wierzchowca Świętowita i Trzygłowa itd. dowodzą tożsamości tego bóstwa o różnych nazwach. [przypis autorski]
44. miesiąc (daw.) — księżyc. [przypis edytorski]
45. das Zusammentreffen der slav. und der arischen Wörter in „Gott” läszt vermuten, dasz die Slaven das Wort von den iranischen Scythen übernommen haben (niem.) — Zbieżność słowiańskiego i aryjskiego slowa ”Bóg” pozwala podejrzewać, że Słowianie przejęli to słowo od irańskich Scytów. [przypis edytorski]
46. idolo, quod semel in anno collectis frugibus consueverunt confingere et pro deo colere, cui nomen curche imposuerunt de cetero non libabunt — idola, którego raz do roku na zakończenie żniw wiązali i go czcili, któremu nadawali imię „curche”, a innym [wtedy] nie ofiarowali. [przypis edytorski]
47. qui iecerunt coelum et terram (łac.) — którzy stworzyli niebo i ziemię. [przypis edytorski]
48. Krukis suum est deus qui religiose colitur ab Budraicis hoc est fabris ferrariis (łac.) — Kurkus jest bogiem świń, który jest wiernie czczony przez Budraicis, to jest kowali żelaza. [przypis edytorski]
49. dominus sol (łac.) — pan słońce. [przypis edytorski]
50. in dubiis libertas (łac.) — wolność wśród wątpliwości. [przypis edytorski]
51. Rożninecki inaczej to sformułował. R. 907 i 971 całe wojsko, Wariagi i o wiele liczniejsi Słowianie, przysięgają, więc Wołos dla nich konieczny; r. 945 posły, przedstawiciele nie wojska, lecz państwa, więc tylko boga państwowego, ruskiego, nie słowiańskiego kultu, wzywają przy tym. [przypis autorski]
52. Wariagowie a. Waregowie — Wikingowie działający na Rusi w VII–IX w. [przypis edytorski]
53. Dyngus, już Rejowy, jest dysymliacja z dingnus, por. Czantoryja na Śląsku, i Czartoryja — na przekór wszelkiemu poczuciu językowemu. Śmigus jeszcze w XVII w. był śmigurstem, np. w wierszach-gratulacjach w rękopisie krakowskim ks. Misjonarzy nr. 742, str. 278: Właszcza kiedy Smigursty różni przyjaciele Wzaiem sobie oddają; Muza szkolna za Smigurst niech odemnie WM. oddana; przy dzisiejszym Smigurście. Nie wadzi przypomnieć, że w dawnej naszej „mitologii” nawet tym późnym przybłędom niemieckim miejsca honorowego udzielano! [przypis autorski]
54. ne eis mors nocere possit (łac.) — śmierć im nie mogła zaszkodzić. [przypis edytorski]
55. Dla dzisiejszych Litwomanów bardzo bolesna przy tym uwaga, bo ów Kiejstut, najwybitniejszy Litwy pogańskiej przedstawiciel, nie po litewsku, lecz, o zgrozo, po białorusku rotę przysięgi wraz z swymi odprawia. Rota nie całkiem zrozumiała, tłumaczenie dosyć dowolne rogachina rożenachy gospanachy, początek (rogaty) i koniec (gospod na ny — nas) jasne — Deus ad nos (dobre) et animas (nie ma w oryginale odpowiednika), cornutum (rogaty) respice (dalsze słowa nie należą do oryginału); pozostałe słowa można najrozmaiciej wykładać. [przypis autorski]
56. neque iuramentis facile indulgent — i nie uciekali się [zbyt] łatwo do przysiąg. [przypis edytorski]
57. iurationes difficillime admittant nam iurare apud Sclavos quasi periurare est ob vindicem deorum iram (łac.) — przysięgi dopuszczali z największym trudem, ponieważ przysięga u Słowian czy też krzywoprzysięstwo była pod mściwym gniewem bogów. [przypis edytorski]
58. głosownia (daw.) — wymowa. [przypis edytorski]
59. imagines mortuorum (łac.) — widma zmarłych. [przypis edytorski]
60. poszlak — dziś popr.: poszlaka. [przypis edytorski]
61. qui concordiae inter homines et auctor est et conservator (łac.) — który jest sprawcą [zgody] i utrwalającym zgodę między ludźmi. [przypis edytorski]
62. pacem conciliat (łac.) — doradzający pokój. [przypis edytorski]
63. deus animarum (łac.) — bóg zwierząt. [przypis edytorski]
64. cum mortuis (łac.) — ze zmarłymi. [przypis edytorski]
65. przyroda — tu: natura. [przypis edytorski]
66. Ratainicza equorum habetur deus (łac.) — Ratainicza uznawali za boga koni. [przypis edytorski]
67. W słownikach figuruje w les. Leskien, Indogermanische Fortchungen XIX, wykazał, że to forma błędna. [przypis autorski]
68. imię (daw.) — rzeczownik. [przypis edytorski]
69. słowo (daw.) — czasownik. [przypis edytorski]
70. ministri idolorum...eas operientes — kapłani bożków szepcąc sobie wzajemnie tajemnicze wyrazy kopią z drżeniem ziemię [...] Po zakończeniu tych wróżb przykrywają losy zieloną darnią (fragment Kroniki Thietmara IV, 24) [Red.WL]. [przypis edytorski]
71. Galii se omnes ab Dite patre prognatos praedicant (łac.) — wszyscy Gallowie przysięgali, że są potomkami ojca Dita. [przypis edytorski]
72. eine ganz gelungene Verdolmetschung des Ausdrucks (niem.) — bardzo udatna interpretacja słowa. [przypis edytorski]
73. absolument suspect (fr.) — absolutnie podejrzane. [przypis edytorski]
74. ne serait-ce pas tout simplement le grec χρυσος; et ce nom n’a-t-il pas pu être donné à une statue dorée, nombreuses a Kiev (fr.) — nie byłoby to po prostu greckie χρυσος; i czy nazwa ta nie mogła zostać nadana jednemu z licznych w Kijowie złotych posągów? [przypis edytorski]
75. Natomiast nie przykładam znaczenia do zamawiania „krowiej śmierci” przy nieceniu żywego ognia, to jest przy „ogniczaniu”, umieszczonego w romansie Na noże Leskowa. (Dzieła zebrane, tom XXVII, str. 67, 1903), gdzie stuletni Suchy Marcin wywoływa „Veriodub Vertogor, treskun Połoskun, Bodniak, Regła, Awseń Tauseń, Uch buch, słyszu sołomennyj duch” — mimo wszelkiego szacunku, jaki żywię dla ludoznawstwa Leskowa. [przypis autorski]
76. Nie istniejące dziś nagłosy rg-, rch-, rp- tą wcale starożytne; słowa z nimi odnachodzimy w litewszczyźnie nawet u imion osobowych, fakt zgodności litewskosłowiańskiej nadzwyczaj rzadki; taki Rpik (Rpikowo, Orpikowo), to litewskie Rupeikas, Rch- w Rchowo, dziś i już od XV w. Orchowo, por. i lit. rus- w pelenrusis kopciuszek, rusinti ogień niecić, ruseti pełgać. Małopolski nad Nidą Olganow w XVI w. jest wielkopolski Lganow, co ks. Kozierowski (Poznańskie str. 424) może niesłusznie jako Łganow czyta, por. Lgów i Łgów. Owo rp- powtarza się w czeskim urputny, naszym urępny, urupny (z nazalizacją) rupa itd. [przypis autorski]
77. dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]
78. Ks. Hieron. Krzyżanowski, Kazania itd. 1566 o Polsce i o kacerzach: że chodźiś zá niemi iako za iákimi skokany, bowiē cie wiedli y iescze wiodą zá nos thám gdzie chcą. [przypis autorski]
79. in publicum prodiret, ter se in gyrum volvebat terque stipulam a se confractam in terram proiciebat (łac.) — ...wyszedł między ludzi, trzykrotnie obracał się w koło i trzykrotnie rzucał na ziemię złamany przez siebie kijek. [przypis edytorski]
80. On brzmi — Wiedzą, że jest tylko jeden bóg, sprawca błyskawic i pan wszystkich; ofiary składają mu w wołach i we wszystkich zwierzętach (domowych). Fatum nie znają, ani przyznają mu wpływu na ludzi; ale gdy śmierć im grozi, albo wśród chorób, albo podczas wojny, w takim razie ślubują bogu za uratowane życie uczynić ofiarę, jak tylko śmierć ich ominie, a gdy uszli śmierci, dotrzymują co obiecali; wierzą bowiem, że ślubowanej ofierze zawdzięczają życie. Czczą oprócz tego rzeki i rusałki i inne duchy i przynoszą ofiary tym wszystkim; przy tych ofiarach czynią także wróżby. (tłum. Wojciech Kętrzyński). [przypis edytorski]
81. inter multiformia vero deorum numina non diffitentur unum deum in celis ceteris imperitantem illum prepotentem celestia tantum curare hos vero de sanguine eius processisse (łac.) — między wielorakimi potęgami bogów nie rozróżniali, wierząc, że jeden bóg w niebie rządzi wszystkimi innymi i troszczy się o nich, gdyż z jego krwi prawdziwie pochodzą. [przypis edytorski]
82. et unum quemque eo prestantiorem quo proximiorem illi deo deorum (łac.) — a każdy z nich był tym ważniejszy, im bliższy temu bogu bogów. [przypis edytorski]
83. magicae artes (łac.) — sztuki magiczne. [przypis edytorski]
84. ob vorg Feind, Teufel, mit vorg zaubern, zusammenhängt, ist mir dunkel (niem.) — czy „vorg” wróg, diabeł, jest powiązane z „vorg” czarować, pozostaje dla mnie niejasne. [przypis edytorski]
85. die Vergleichung mit slav. vorg- setzt als Grundbedeutung Kriegsgefangener voraus (niem.) — złożenia ze słowiańskim przedrostkiem vorg- zawierają podstawę oznaczająca jeńca wojennego. [przypis edytorski]
86. stąd nazwa bąka-ptaka wodnego, baablys; tak samo i u nas byk a bąk jedno słowo od buczenia — ryczenia; wokalizach z nosówką albo z u, jak łyko — łączyć, będę — być. [przypis autorski]
87. kaukie sunt lemures, quos Russi uboże appellant (łac.) — kaukie to są duchy, które Rusini nazywali „uboże”. [przypis edytorski]
88. Ustaw cerkiewny, z karami pieniężnymi, tak przeciwny całemu duchowi cerkwi greckiej (dlatego upatrywano w nim ustaw zachodni!) nie zawiera zresztą nic dla dawnej obyczajowości ciekawszego; jeden paragraf zabrania jedzenia nieczystego: ili kobylinu (żeby to była dopiero późniejsza wstawka za czasów tatarskich, jak twierdzą niektórzy, wątpi;) ili medwiedinu ili inoje czto poganoje; Inny § zabrania pod znaczną karą (12 grzywien) strzyżenia głowy albo brody. Wszelkie próby usunięcia tego zabytku, tchnącego duchem germańskim, jako nieautentycznego, zawiodły zupełnie. [przypis autorski]
89. bawić (daw.) — przebywać. [przypis edytorski]
90. Zestawianie jej i Długoszową Pogodą temperies, quasi bonae aurae largitor, jest czczym domysłem; bóstwo ta miejscowe, Płońskie, jak Siva (Sinna) dea Polaborum, którą z Żywie Długoszowym utożsamiano, co nie lepsze, chociaż możliwsze. Bożka słowiańskiego Gonedracta wymyślił Arnold Lubecki, słowa: villam s. Godehardi que prius Goderac dicebatur, z dokumentu r. 1171 dla biskupstwa skwierzyńsklego, tak sobie objaśnił, jakoby biskup skwierzyński Berno... culturas demonum eliminavit lucos succidit et pro Genedracto (!) Godehardum episcopum venerari constituit. Jeszcze plącze się po wszelkich mitologach Thietmarowy Hennil, nawet Léger str. 158 przytoczył tego bożka stąd, nazwanego niby od goniti-honiti, ależ Thietmar VIII 69 mówi wyraźnie, że tak nazywano bożka vigila Hennil vigila!), obnoszonego przez pastuchów po domach, rustica, nie slavica, lingua (et de eiusdem se tueri custodia stulti i autumabat); nie wiemy nawet, czy około r. 1010 h w słowiańskim istniało; Thietmar opowiada o Niemcach i o wsi pod Merseburgiem niemieckiej) wszelkie domysły o litewskim Goniglisie albo o madjarskim hajnale(!) są próżne. [przypis autorski]
91. der götze Svantovit nur den Rugiani bekannt, ist der 836 von Saint-Denis nach Corvey gebrachte hl. Veit. Das Wort ist aus dem slav. unerklärbar (niem.) — bożek Świętowit, znany tylko Rugijczykom, umieszczony jest w roku 836 w [tekście] korwejskim z Saint-Denis. Słowo, pochodzenia słowiańskiego, jest niejasne. [przypis edytorski]
92. Knytlingasaga obchodtl się okropnie z nazwami słowiańskimi, przekręca je nieraz aż do zupełnej niepoznaki. Trudno też co począć z jej pięciu bóstwami. Jej Pizamar przypomina nazwy osobowe na -mar, -mir może to Wszemir lub raczej Wysiemir, por. niedalekie Wismar, Wyszomierz; Tiamoglofi zob. wyż.; pozostałe trzy nazwy zgadzają się z nazwami u Saksona, podobnie jak owa wszeteczna anegdota, dowodząca strasznej łatwowierności albo umyślnego plotkarstwa komiwojażerów średniowiecznych. Te trzy nazwy brzmią: Rugiaevithus (Sakso; Rinvit w Knytlinga Saga); hoc numen perinde ac Martis viribus preditum bellis preesse crediderant; Porewithus (Sakso; Turupit Knytl. Sa. ); Porenutius (Sakso; Puruvit Kn. S). Co do Rujewita, nie ma wątpliwości; Porevit jakiś Borowita? z Porenutius nie wiem co począć, opis sochy o czterech twarzach, piąta na piersiach a dotykają jej obie ręce, niewiele „Peruńca”, a i Perunica nie przypomina. Jeżeli Sakso te trzy bóstwa „prywatnymi” nazywa, w przeciwieństwie do „publicznego” Świętowita, to uważam takie rozróżnianie za jego wymysł. [przypis autorski]
93. is erat eorum victoriae deus, qui cum iis in expeditionibus ibat — ten był ich bogiem zwycięstwa, który chodził z nimi na wyprawy. [przypis edytorski]
94. kakografia (z gr.) — niewłaściwa pisownia, błędny zapis. [przypis edytorski]
95. in conviviis et compotationibus suis pateram circumferunt in quam conferunt non dicam consecrationis sed execrationis verba sub nomine deorum boni scilicet atque mali, omnem prosperam fortunam a bono deo, adversam a malo dirigi profitentes, ideo etiam malum deum sua lingua Diabol sive Zcerneboch i. e. nigrum deum appellantes (łac.) — na ucztach oraz gdy wspólnie pili, puszczali w krąg paterę, nad którą wymawiali słowa nie powiem, że błogosławieństwa, lecz bluźnierstwa, w imię dobrego oraz złego boga, wyznając że wszelki pomyślny los [mieli] od dobrego boga, nieprzychylny zaś od złego, w ich języku nazywanego Diabol lub Zcerneboh. [przypis edytorski]
96. Nie na Czechy szła ta misja, jak forma djaboł dowodzi, wprost łacińska; my diabeł, od Czechów wzięli, którzy swoją drogą chyba pod wpływem niemieckiego diuvel, diuvil to -oł odmienili. [przypis autorski]
97. Tak samo mylnie objaśnił Janko (str. 212), co tu jeszcze dodam, kult Wił, „wskazujących prawdopodobnie znaczeniem swoim podstawowym kult martwych i to kobiet martwych... przypuszczam w tych baśniach o istotach kobiecych głównie wytwory fantazji kobiet starosłowiańskich, obdarzonych osobliwszą skłonnością ku tajemniczym rzeczom, chociaż i mężczyźni w takie istoty uwierzyli” itd. [przypis autorski]
98. przyroda — tu: natura. [przypis edytorski]
99. falsi christiani trans Albeam (łac.) — fałszywi chrześcijanie za Łabą. [przypis edytorski]
100. idola sua proiecta, Hamnon scilicet, Suentebuek, Vitelubbe, Radegast cum ceteris erexerunt (łac.) — porzuciwszy swoje bóstwa, to jest Hamnona, wznieśli inne, Suentebeka, Viteluba i Radegasta. [przypis edytorski]
101. locum quandam Belbuc nunc s. Petri castellum (łac.) — pewne miejsce Belbuc, obecnie zamek św. Piotra. [przypis edytorski]
102. Mike, jeśli imię osobowe, nie godnościowe, co z tekstu nie wynika ściśle (nomen flaminis qui preerat superstitioni eorum erat Mike), przypomina niemieckiego Michel, który na oznaczenie Niemców i do Prusów powędrował: Mikas: Niemiec mikiskai po niemiecku. I imię księcia Niclota przypomina mi Nikołaja; imiona początku chrześcijańskiego w XII wieku dziwić by nie mogły u tych półpogan. [przypis autorski]
103. chromać (daw.) — kuleć. [przypis edytorski]
104. hoc numen perinde ac Martis viribus praeditum bellis preesse crediderant (łac.) — wierzyli, że także ten bóg wraz z Marsem daje moc zwyciężania bitew. [przypis edytorski]
105. Tiarnaglofi erat eorum victoriae deus qui cum iis in expedicionibus ibat (łac.) — Tiarnaglofi był dla nich bogiem zwycięstwa i chadzał z nimi na wyprawy. [przypis edytorski]
106. Gerovitus qui lingua latina Mars dicitur (łac.) — Gerovitus, który po łacinie nazywany jest Marsem. [przypis edytorski]
107. Leutici... deos uimet precedentes subsecuti — Lucice... idący za poprzedzającymi ich „bogami”. [przypis edytorski]
108. spissitudo illi supra humani corporis habitum erat, longitudo vero tanta (łac.) — wielkość jego była ponad rozmiar ludzkiego ciała, długość zaś taka właśnie. [przypis edytorski]
109. idola maiora et minora (łac.) — idole większe i mniejsze. [przypis edytorski]
110. columnam mirae magnitudinis Julio Caesari a quo urbi Julin nomen asumpsit dicatam excidere aggressus est (łac.) — usiłował zniszczyć godnej podziwu wysokości kolumnę Juliusza Cezara, od którego miasto Julin przyjęło nazwę. [przypis edytorski]
111. nec Julium ipsum nec Julii hastam nec statuncula idolorum colatis (łac.) — ani samego Juliusza, ani jego włóczni, ani posążków idolów nie czcijcie. [przypis edytorski]
112. urbs Woligost apud urbaniores vocatur Julia Augusta propter urbis conditorem Julium Cesarem: (łac.) — miasto Woligoszcz przez wykształconych nazywane jest Julia Augusta, z powodu założenia go przez Juliusza Cezara. [przypis edytorski]
113. cet czy licho (daw.) — parzyste czy nieparzyste. [przypis edytorski]
114. Ten ustęp ważny i dlatego, że usuwa wszelką wątpliwość co do pochodzenia nazwy „ludków” łużyckich, oznaczających to samo. Adolf Ćerny bowiem. Mythiske bytosće łužiskich Serbow. Budyšin 1893, str. 67, wywodzi ludki nie od ludzi drobnych, lecz za M. Hornikiem są mu one, wbrew świadectwu języka naszego, łutki to jest łątki, lalki, bo, mówi on, ludki znaczy małe ludy, nie: mali ludzie! Wobec świadectwa polskiego z XV w. to odpada. [przypis autorski]
115. daemon meridianus (łac.) — demon południowy. [przypis edytorski]
116. Kriksztas, krzyż i chrzest (obok kryżius — krzyż) pochodzi jak cała terminologia chrześcijańska litewska, pruska i łotewska, nie z niemieckiego Christ (jak Grienberger str. 351, lecz z ruskiego kest z i, zamiast półsamogłoski jak w miszia = msza. [przypis autorski]
117. Juppiter tonans (łac.) — Jowisz grzmiący. [przypis edytorski]
118. colentes Patollu Natrimpe et alia ignominiosa fantasmata (łac.) — czczących Patolla, Natrimpa i inne haniebne wyobrażenia. [przypis edytorski]
119. der Name ist noch völlig dunkel (niem.) — to imię jest teraz całkowicie niejasne. [przypis edytorski]
120. Auscautus deus incolumitatis et aegritudinis (łac.) — Auscautus, bóg słabości i choroby. [przypis edytorski]
121. sacrorum lucorum tutorem (łac.) — opiekunem świętych gajów. [przypis edytorski]
122. magnatum et nobilium deum (łac.) — boga magnatów i szlachty. [przypis edytorski]
123. aufugite vos daemones (łac.) — uciekajcie wy demony. [przypis edytorski]
124. deus maris (łac.) — bóg mórz. [przypis edytorski]
125. deus fluviorum ac fontium (łac.) — bóg rzek i źródeł. [przypis edytorski]
126. hypokorystyczny — zdrabniający. [przypis edytorski]
127. celować (daw.) — przewyższać. [przypis edytorski]
128. interpretatio romana (łac.) — interpretacja rzymska, tu: przypisywanie rodzimym bogom imion bóstw rzymskich. [przypis edytorski]