SCENA DZIESIĄTA

ANNAPRUDENCJA — później SŁUŻĄCY.

PRUDENCJA

Małgorzata wyszła?

ANNA

Przed chwilą.

PRUDENCJA

Dokąd poszła?

ANNA

Na kolację.

PRUDENCJA

Z panem de Giray?

ANNA

Tak.

PRUDENCJA

Czy dostała przed chwilą list?

ANNA

Od pana Armanda.

PRUDENCJA

Co powiedziała?

ANNA

Nic.

PRUDENCJA

A wróci kiedy?

ANNA

Pewnie późno. Myślałam, że pani Prudencja śpi już od dawna.

PRUDENCJA

Już spałam, kiedy mnie obudziło gwałtowne dzwonienie, poszłam otworzyć...

Pukanie do drzwi.

ANNA

Proszę.

SŁUŻĄCY

Pani prosi o futro: zimno jej jest.

PRUDENCJA

Jest na dole?

SŁUŻĄCY

Tak, w powozie.

PRUDENCJA

Poproś ją na chwilę, powiedz, że to ja proszę.

SŁUŻĄCY

Ale pani nie jest sama.

PRUDENCJA

To nic, poproś. Służący wychodzi. Prudencjo!

PRUDENCJA

Otwierając okno.

Masz tobie, teraz tamten się niecierpliwi! Och, ci zazdrośni kochankowie! Wszyscy jednacy!

ARMAND

Zza sceny.

I cóż?

PRUDENCJA

Czekajże pan trochę, u diabła! Za chwilę pana zawołam.