SCENA PIERWSZA
MAŁGORZATA — GASTON.
MAŁGORZATA
Leży i śpi.
GASTON
Podnosząc głowę i nadsłuchując.
Zdrzemnąłem się chwilę... Czy ona tylko nie potrzebowała czego ode mnie tymczasem... Nie, śpi... Która godzina?... Siódma... Jeszcze ciemno... Trzeba rozpalić ogień...
Grzebie w ogniu.
MAŁGORZATA
Budząc się.
Anno, daj mi pić!
GASTON
Masz, drogie dziecko!
MAŁGORZATA
Podnosi głowę.
Kto tu jest?
GASTON
Nalewając filiżankę ziółek.
To ja, Gaston...
MAŁGORZATA
Skąd się pan wziął w moim pokoju?
GASTON
Podając jej filiżankę.
Pij najpierw, dowiesz się potem... Czy dosyć słodkie?
MAŁGORZATA
Tak...
GASTON
Byłem urodzony na pielęgniarkę.
MAŁGORZATA
A gdzie Anna?
GASTON
Śpi... Kiedy przyszedłem tu o jedenastej wieczór, aby się dowiedzieć o ciebie, biedna dziewczyna upadała ze zmęczenia, a mnie przeciwnie, wcale się spać nie chciało... Ty już spałaś. Powiedziałem jej, żeby się położyła. Siadłem tu na kanapie przy ogniu i wybornie spędziłem noc... Bardzo mi było miło słuchać, jak śpisz, miałem uczucie, że to ja sam śpię... Jak się czujesz dziś rano?
MAŁGORZATA
Dobrze, mój poczciwy Gastonie, ale po co się tak męczysz?...
GASTON
Tyle nocy spędzam na balach! Że parę ich spędzę na czuwaniu przy chorej!... A przy tym miałem ci coś powiedzieć...
MAŁGORZATA
Co miałeś mi powiedzieć?
GASTON
Ty jesteś w kłopotach...
MAŁGORZATA
Jak to w kłopotach?
GASTON
Tak, trzeba ci pieniędzy... Kiedy przyszedłem wczoraj, zastałem w salonie komornika, wyprosiłem go za drzwi, zapłaciłem mu... Ale to nie wszystko, nie ma tu pieniędzy, a potrzeba ich. Ja nie mam dużo... Przegrałem w ostatnich czasach sporo i porobiłem masę niepotrzebnych sprawunków na nowy rok... Ściska ją. I możesz być pewna, że życzę ci, aby był dobry i szczęśliwy!... Ale zawsze wygrzebałem jakichś dwadzieścia pięć ludwików, które kładę do tej szufladki. Kiedy się skończą, znajdziemy nowe.
MAŁGORZATA
Wzruszona.
Cóż za serce! I powiedzieć, że to ty, pustak, jak cię nazywają, ty, który byłeś zawsze tylko moim przyjacielem, czuwasz nade mną i myślisz o mnie...
GASTON
To zawsze tak... A teraz, czy wiesz, co zrobimy?
MAŁGORZATA
Powiedz!
GASTON
Jest wspaniały czas... Przespałaś osiem godzin i prześpisz się jeszcze trochę... Między pierwszą a trzecią będzie wspaniałe słońce, wstąpię po ciebie, zawiniesz się dobrze, pojedziemy trochę na spacer, a w nocy znowu kto będzie dobrze spał? Mała Małgosia...
MAŁGORZATA
Postaram się mieć siły...
GASTON
Będziesz miała, będziesz! Wchodzi Anna. Chodź, Anno, chodź! Pani się obudziła...