SCENA TRZECIA
CIŻ i GUSTAW.
ARMAND
Nareszcie! Dostałeś mój list?
GUSTAW
Tak, skoro tu jestem.
ARMAND
Zastanawiałeś się, czemu cię prosiłem, abyś przyszedł na tę zabawę, która tak mało cię nęci?...
GUSTAW
W istocie!
ARMAND
Czy dawno nie widziałeś Małgorzaty?
GUSTAW
Od czasu, jak ją widziałem z tobą.
ARMAND
Zatem nie wiesz nic?
GUSTAW
Nic... Powiedz mi...
ARMAND
Myślałeś, że Małgorzata mnie kochała? Nieprawdaż?
GUSTAW
I jeszcze myślę.
ARMAND
Dając mu list Małgorzaty.
Czytaj!
GUSTAW
Przeczytawszy.
To Małgorzata pisała?
ARMAND
Tak, ona.
GUSTAW
Kiedy?
ARMAND
Przed miesiącem.
GUSTAW
I coś odpowiedział?
ARMAND
Cóż miałem odpowiedzieć?... Cios był tak niespodziany... myślałem, że oszaleję!... Rozumiesz?... Ona, Małgorzata, oszukiwała mnie, mnie, który ją tak kochałem!... Stanowczo te dziewczyny nie mają duszy!... Potrzebowałem prawdziwego przywiązania, aby móc przeżyć to, co się stało!... Dałem się zabrać ojcu jak bezwładną rzecz... Przybyliśmy do Tours. Sądziłem zrazu, że potrafię tam żyć... nie spałem, dławiłem się... Nadto kochałem tę kobietę, aby mogła mi się stać tak w jednej chwili obojętną!... Trzeba mi było ją kochać albo znienawidzić!... Wreszcie nie mogłem tam wstrzymać, zdawało mi się, że umrę, jeżeli jej nie ujrzę, jeżeli mi nie powtórzy sama tego, co napisała... Co się stanie, sam nie wiem, ale coś się stanie z pewnością... i mogę potrzebować przyjaciela...
GUSTAW
Jestem na twoje usługi, kochany Armandzie!... Ale na Boga, zastanów się, masz do czynienia z kobietą! Zniewaga wyrządzona kobiecie, to prawie nikczemność!
ARMAND
Trudno! Ma kochanka, ten może żądać ode mnie rachunku! Jeżeli popełnię nikczemność, mam dosyć krwi, aby ją zapłacić!
SŁUŻĄCY
Oznajmia.
Panna Małgorzata Gautier! Baron de Varville!
ARMAND
Oni!