SCENA X
Major, Orgonowa.
ORGONOWA
Jesteśmy sami.
MAJOR
Tak, jesteśmy sami.
ORGONOWA
W czterech słowach rzecz skończę.
MAJOR
Tego mi trzeba.
ORGONOWA
Sama mówić będę.
MAJOR
Tak, sama jedna.
ORGONOWA
Usiądźmy. Siadają. Z początku zaczynając...
MAJOR
A od końca nie można by zacząć?
ORGONOWA
Cóż to za myśl dzika.
MAJOR
Bardzo roztropna, bo pamiętam, com się dowiedział z przeszłej rozmowy, i jeśli teraz podobnie...
ORGONOWA
Jakim ty się, braciszku, z wiekiem gadułą zrobiłeś.
MAJOR
Milczę.
ORGONOWA
Do słowa przyjść nie mogę.
MAJOR
Słucham.
ORGONOWA
Ponieważ chcesz służbę porzucić...
MAJOR
Ale ja nie chcę służby porzucać.
ORGONOWA
Na co to kryć?
MAJOR
Szczerze mówię.
ORGONOWA
Na wsi chcesz osiąść.
MAJOR
Ani myślę.
ORGONOWA
Tylko nie sprzeczaj się ze mną, bo nigdy nie skończę.
MAJOR
Słucham więc.
ORGONOWA
Bardzo robisz rozumnie, ale trzeba... Trzeba, trzeba, krótko mówiąc, abyś się ożenił.
Major
Zrywając się.
Czyś waćpani szalona?
ORGONOWA
Grzecznie, nie ma co mówić.
MAJOR
Siadając.
Chciałem powiedzieć: „Chyba byłbym szalony!”.
ORGONOWA
Dlaczego?
MAJOR
Spojrzyj na mnie, a masz odpowiedź. Mnie, w tym wieku, brać młodą żonę? Co za myśl! Co za myśl! Nigdy małżeństwa nie byłem przyjacielem, a tym bardziej teraz. W obozie posiwiały, szabla i koń to moje były kochanki. A jeślim czasem pokochał, to po huzarsku: póki dobrze, póty miłość. I ja teraz mam się w amory45 wdawać? Byłbym szalony, a jeszcze szaleńsza ta, co by się za mnie wybrała46.
ORGONOWA
Ja więc dziś mówić nie będę.
MAJOR
Gadaj sobie waćpani na wszystkie cztery wiatry, gadaj do sądnego dnia, ale nie o moim ożenieniu.
ORGONOWA
Chwilę tylko cierpliwości; ożenienie ożenieniu nierówne.
MAJOR
Na stronie.
Zawsze diabła warte.
ORGONOWA
Nie wiesz, kogo ci za żonę przeznaczam.
MAJOR
Nie ciekawym.
ORGONOWA
Moją Zosię.
MAJOR
To dziecię?
ORGONOWA
Ma lat osiemnaście.
MAJOR
A ja pięćdziesiąt sześć; cztery lata starszy od waćpani.
ORGONOWA
Bez rachuby, bardzo proszę.
MAJOR
Nawet podobno waćpani pięćdziesiąty trzeci.
ORGONOWA
Same, widzę, obelgi odnoszę47 za moje dobre chęci.
MAJOR
Za dobre chęci dziękuję, a układu nie przyjmuję.
ORGONOWA
Zastanów się tylko, uparty Majorze. Dziewczyna na wsi bogobojnie wychowana, cały swój los zawdzięczać ci będzie. Będzie kochała, szanowała, więcej jak ojca niż męża. A ty, otoczony dziećmi...
MAJOR
Trudno, trudno.
ORGONOWA
Będziesz błogosławił chwilę, w której zostałeś powolny48 moim zamiarom. Nie gardź, proszę cię, szczęściem, które ci się zdarza.
MAJOR
Szczęściem nie gardzę, ale szczęścia nie widzę: zatruć czyją młodość dolegliwościami wieku starego i wystawić się na pośmiewisko całego pułku huzarów.
ORGONOWA
Co za troska! Niech no się trafi któremukolwiek z tego całego pułku huzarów młoda, ładna, dobra dziewczyna, a zobaczysz, że co innego drugiemu radzić, a co innego samemu działać. Dlatego proszę pana brata zaprzestać wszelkich narad z tym swoim Rotmistrzem, z tym swoim Kapelanem i z tym swoim wysmukłym Porucznisiem. Każdy odradzać ci będzie, a sam, gdyby mógł, ożeniłby się trzy razy. Namyśl się więc, ale sam, bardzo proszę.
Odchodzi.