SCENA X

Major, Zofia.

Chwila milczenia.

MAJOR

Mościa panno...

ZOFIA

Kochany wuju.

MAJOR

Łagodniej.

Moja panienko.

ZOFIA

Co każesz?

MAJOR

Łagodniej.

Moja Zosiu.

ZOFIA

Słucham.

MAJOR

Na stronie.

Diabli nadali taką sprawę! Do Zofii. Zapewne... Bez wątpienia... Oczywiście... Wiesz to... Ten... To jest, zamiar twojej matki względem... Względem...

ZOFIA

Wiem.

MAJOR

Cóż ty na to?

ZOFIA

Ja, nic.

MAJOR

Mów szczerze.

ZOFIA

Szczerze mówię. Na stronie. Pierwsze kłamstwo.

MAJOR

Więc nic?

ZOFIA

Nic.

MAJOR

Na stronie.

Rzecz dziwna! Do Zofii. Jednak cię to trochę martwi?

ZOFIA

Bynajmniej.

MAJOR

Widzę z oczów.

ZOFIA

Mylisz się waćpan dobrodziej.

MAJOR

Mylę się? Na stronie. Rzecz dziwna! Jak to tej biedaczce powiedzieć: „Ja ciebie nie chcę”? Czy diabli nadali! Do Zofii po krótkim myśleniu. Moja panienko, chciałbym, abyśmy się mogli zrozumieć.

ZOFIA

I ja tego jedynie pragnę.

MAJOR

Dla dobra nas obojga.

ZOFIA

Na stronie.

Ach, Edmundzie, Edmundzie, jakże trudną mi dałeś rolę!

MAJOR

Twój los szczerze mnie zajmuje.

ZOFIA

Na stronie.

I ja go muszę zwodzić!

MAJOR

Powiedz mi więc: chcesz iść za mąż?

ZOFIA

Tak jest.

MAJOR

Za mnie?

ZOFIA

Po krótkim wahaniu się, cicho.

Tak jest.

MAJOR

To niedobrze.

ZOFIA

Dlaczego?

MAJOR

Dlaczego?

ZOFIA

Tak jest, dlaczego niedobrze?

MAJOR

Zdaje mi się, że waćpanna możesz to łatwo zmiarkować.

ZOFIA

Wcale nie.

MAJOR

Przynajmniej dobrego nic nie widzisz?

ZOFIA

I owszem.

MAJOR

I owszem? Na stronie. Rzecz dziwna! Do Zofii. Mnie się zdaje, że nie byłabyś szczęśliwa.

ZOFIA

Od niego66 to zależeć będzie.

MAJOR

Ach, nie tylko od mojej woli zależeć będzie, ale i od wielu, wielu okoliczności.

ZOFIA

Te trudno przewidzieć.

MAJOR

Po części, moja panienko, po części. Nigdy nie zgłębiałem, co stanowi istotne szczęście w małżeństwie. Mniemam jednak, że dwie osoby dobierać się powinny jak para koni: równy chód, równy zwrot, równy ogień. Wtedy dobrze się jedzie, a mniej się morduje. Ale kiedy jeden bystry, a drugi leniwy, ten miękki, tamten twardousty67, ten ciągnie, tamten skacze, to diabła warto! Prawda, panienko? Powiedzże mi teraz waćpanna, jakbyśmy się pobrali, do której pary koni będziemy podobni? Do pierwszej czy do drugiej? Podobność68 do drugiej: waćpanna byś biegła, ja się już potykam; waćpanna byś skakała, ja już pokaszluję. Śmiej się, śmiej. Lepiej śmiać się, niż głupstwo zrobić.

ZOFIA

Nie myśl, ale porównanie rozśmieszyło mnie trochę.

MAJOR

Więc bez porównania. Waćpanna młoda, lubisz bawić się. I dobrze, że lubisz, bo to na to pora. Potrzebujesz zatem męża, co by się także lubił bawić; co by cię woził na spacery, uczty, bale, do teatrów, co by po nocy na piszczałce przygrywał gdzieś tam nad strumykiem, gdzieś tam przy księżycu, jak to tam w waszych romansach opisują. A ja, moja panienko, nie do tego. W dzień służbą zajęty, wieczór fajkę palę, a w nocy chrapię, aż się okna trzęsą.

ZOFIA

Czyliż tylko uciech i rozrywek w małżeństwie upatrywać trzeba? Jestże młodość wieczna, abyśmy zapominali o późniejszym wieku? Za nic że liczyć uczciwość, łagodność, stałość charakteru tego, z którym mamy przebyć jak wiosnę, tak i zimę życia naszego? Męskimi tylko cnotami mężczyźni zyskać mogą nasze serca. Dobra sława męża jest także sławą żony, a jednostajna spokojność jest podług mnie istotnym szczęściem.

MAJOR

Bardzo rozsądnie. Bardzo, bardzo rozsądnie. Z tym wszystkim mój wiek...

ZOFIA

Wiek doświadczenia.

MAJOR

Niektóre dolegliwości...

ZOFIA

Któż bez nich?

MAJOR

Moje wady...

ZOFIA

Któż ich nie ma?

MAJOR

Ja sam czuję, że można być grzeczniejszym, przyjemniejszym w towarzystwie. Trudno mi się będzie odmienić, nie umiem w bawełnę owijać.

ZOFIA

Dowodzi otwartości.

MAJOR

Przykra czasem bywa ta żołnierska otwartość.

ZOFIA

I owszem.

MAJOR

I owszem? Na stronie Rzecz dziwna! Dziewczyna młoda, ładna a rozsądna... Rzecz dziwna! Do Zofii. Ale, moja panienko, nie mówiąc o tobie, wiele bardzo idzie za mąż dla zyskania wolności... Wolności... Rozumiesz waćpanna, jak ja to rozumiem? Jeślim więc na męża nie stworzony, to tym więcej nie na takiego, co by cierpiał pewne figle.

ZOFIA

Zbytecznej wolności, wolności bez granic nie pragnę, ale i niewoli w małżeństwie nie spodziewam się znaleźć. Wzajemne we wszystkim obowiązki rządzić powinny.

MAJOR

Bardzo rozsądnie. Na stronie. I chce pójść za mnie... Rzecz dziwna! Do Zofii. Z tym wszystkim... Ja myślę... Że potrzeba by...

ZOFIA

Śmiejąc się.

Wyraźnie, wyraźnie, kochany wuju.

MAJOR

Na stronie.

Rozsądna!... Chce pójść za mnie, żal mi ją zmartwić. Do Zofii. Bo widzisz moja Zosiu, że...

ZOFIA

Na co przyczyn szukać? Nie znasz mnie jeszcze waćpan dobrodziej... To dosyć... Ale mnie poznać możesz... Zostawmy więc czasowi, a mam nadzieję zyskać na tym.

MAJOR

Nietrudno ci to będzie, moja Zosiu.

ZOFIA

Czy tak?

MAJOR

Zbliżając się.

Z tymi oczkami.

ZOFIA

O! Nie o tym mowa.

MAJOR

Z tą buzią.

ZOFIA

O, bardzo proszę.

MAJOR

Biorąc ją za rękę.

Z tą rączką.

ZOFIA

Panie Majorze!

MAJOR

Obejmując ją.

Z tym kształtem, z tymi...

ZOFIA

Dla Boga, co to jest?

MAJOR

Ja się sam dziwię.

ZOFIA

Spodziewam się.

MAJOR

Wszystkiego się spodziewaj.

ZOFIA

Wyrywając się.

Ach, tego nadto!

MAJOR

Jeszcze mało!

Zofia wybiega do swojego pokoju.