SCENA I
JUSTYSIA
Ciągle się lękać, być ciągle na straży,
Gdy inna miłość bezpieczna się darzy68...
Nie ma co myśleć, już wybór zrobiony:
Wacław zostaje, Alfred oddalony.
Tak... lecz od pani jakże go oddalić?
Jak? żeby siebie we wszystkim ocalić.
Trzeba dowodów... Mamże służyć za nie
I wydać przeszłe nasze zachowanie?
Nie... listy... zazdrość... bajeczkę ułożę,
Pani uwierzy... on się wplątać może.
Tak, dobrze... Przy tym, gdy wiedzieć nie będzie
Kto zdradził, a ja utrzymam go w błędzie
Przez łzy, przysięgi, rozpacz i szlochanie,
Co było, skrytym na zawsze zostanie.