SCENA II

Elwira, Alfred, Justysia.

JUSTYSIA

wbiegając

Pan, pan, dla Boga! Pan Hrabia już idzie.

ELWIRA

zrywając się

Tak wcześnie wraca, któż by się spodziewał!

JUSTYSIA

otwierając okno

Ach prędzej, prędzej, bo będziemy w biédzie.

ALFRED

Nieznośny człowiek...

JUSTYSIA

Jutro będziesz pan się gniewał...

ALFRED

stając w oknie

Nie dać komu spokojnie wieczora przepędzić!

Po to wraca, żeby zrzędzić.

JUSTYSIA

Dalej, bo, na honor, zrzucę.

ELWIRA

do Alfreda

Kiedy?...

ALFRED

Za chwilę powrócę.

Wychodzi.

Elwira siada przy okrągłym stole, bierze robótkę i szyje; Justysia wybiega.