SCENA III

Klara, Gustaw, Albin.

KLARA

Nie ma Anieli?

GUSTAW

oglądając się

W samej rzeczy, nie ma.

do Albina na stronie:

A co — jest; myślisz, że Anieli szuka?

Ale się trzymaj.

ALBIN

na stronie do Gustawa

Ba! w tem cała sztuka.

GUSTAW

na stronie do Albina, rozkazując

Siądź sobie w kącie, nie strzelaj oczyma;

Ja wprzód nastroję, rzecz całą ułożę.

Albin siada w głębi, tak że nie słyszy dalszej rozmowy. Do Klary:

Czy mam winszować?

KLARA

ironicznie

Właśnie w dobrej porze;

I czego? — proszę.

GUSTAW

Nowego kochanka.

KLARA

Nie wiem o żadnym.

GUSTAW

Żartuje stryjanka42.

KLARA

Panie Gustawie!

GUSTAW

Cóż to gniewać może?

KLARA

Żart zbyt bolesny.

Zaczyna płakać.

GUSTAW

Jak to? Łzy? A zatem

Moją stryjanką szczerze nie chcesz zostać?

KLARA

Wolę sto razy rozstać się z tym światem.

GUSTAW

Hm! hm! kiedy tak, inna rzeczy postać.

KLARA

Inna?

GUSTAW

Los w jednym grozi nam sposobie;

Trzeba więc stłumić wszelkie dawne waśnie,

Radzić wzajemnie i pomagać sobie.

KLARA

Lecz jak?

GUSTAW

Jak?

po długim namyśle

Otóż tego nie wiem właśnie.

KLARA

Gdyby pan Gustaw chciał słuchać mej rady

I niby stryja chciał ziścić układy;

Zwłoki nam trzeba.

GUSTAW

Ach, wszakże tak chciałem,

Ale Aniela z niewczesnym zapałem,

Widzę przed matką była u spowiedzi;

Matka się krzywi; stryj się dziwi, śledzi,

Dochodzi, pyta, i oto w tej chwili

Może już sobie wszystko wyjawili.

KLARA

Toż teraz będzie! Ach, panie Gustawie,

Czyby to jakoś nie można odmienić?

Nie bierz mi za złe natrętność w tej sprawie,

Ale czas nagli — Radost chce się żenić;

Powiedz mi: — tamtę43 czy kochasz tak bardzo?

GUSTAW

Kocham, nie kocham, ale tu mną gardzą.

KLARA

Ach, nie wierz temu.

GUSTAW

Choćbym słuchał stryja,

Aniela nie chce.

KLARA

Aniela ci sprzyja.

GUSTAW

Sprzyja! — i komuż nie sprzyja jej dusza?

Ależ to tylko do wdzięczności zmusza.

KLARA

zniecierpliwiona

Domyśl się reszty.

GUSTAW

Chyba się domyślę;

Bo nadto świeżo mam jeszcze w pamięci,

Jak panna Klara wypleniała ściśle

Te, które teraz chce obudzić chęci.

KLARA

Okoliczności niechaj mnie tłumaczą.

GUSTAW

Okoliczności naglą pannę Klarę,

Lecz dla Anieli czyż to samo znaczą?

Z jakichże względów mam dać teraz wiarę

Temu, co może pociąga mnie skrycie?

KLARA

coraz porywczej

Zatem Aniela?...

GUSTAW

sens kończąc

Godna przywiązania.

KLARA

I chciałbyś szczerze?

GUSTAW

jak wyżej

Poświęcić jej życie.

KLARA

Czegóż się wahasz, cóż ci jeszcze wzbrania?

GUSTAW

Niepewność...

KLARA

Znikła.

GUSTAW

A wzajemność...

KLARA

Czeka.

GUSTAW

I to Aniela...

KLARA

kończąc sens, porywczo

Mym głosem wyrzeka!

GUSTAW

na stronie

Ha! tegom czekał — mam więc pewność przecie;

Jestem u celu, wy róbcie, co chcecie!

Chce odejść i wraca.

Nie bierz mi za złe, że spytam zbyt śmiele,

Ale czas nagli, ale Radost czynny,

z przyciskiem

A jeszcze mógłby ubiec go kto inny;

Powiedz mi zatem, słów nie tracąc wiele:

ciszej, pokazując przez ramię na Albina:

I w tamtę stronę lękasz się zamęścia?

Milczysz — mam zgadnąć? — życzę zatem szczęścia.

Ale Albin... — wiesz?

KLARA

z coraz większą niecierpliwością

Wiem, wiem.

GUSTAW

Lecz jest droga...

KLARA

Rozumiem.

GUSTAW

Daj mu pewność...

KLARA

Ach, dla Boga.

Wiem już, wiem.

GUSTAW

Odejść?

po krótkiem milczeniu

Z nim?

KLARA

wstrzymując się

Któż to powiada?

GUSTAW

Więc zostać?

KLARA

Męki!

GUSTAW

A więc moja rada

Będzie przyjętą?

KLARA

Będzie, będzie.

GUSTAW

Szczerze?

KLARA

Ach, szczerze, szczerze.

GUSTAW

zmieniając ton

A ja bardzo wierzę —

Brać przedsięwzięcie, co wiecznem nazwano,

A zmieniać w dobie — nienawidzieć rano,

A kochać w wieczór — szkodzić niewinnemu,

A za godzinę chcieć pomagać temu;

Że to jest płochość, kto nie chce, to przyzna —

I któż jej zdolny? — pewnie nie mężczyzna. —

Co wyraziwszy szeroko i długo,

Mam zaszczyt zostać uniżonym sługą.

Kłania się bardzo nisko i odchodzi do swego pokoju.