SCENA DZIEWIĄTA
Papkin, Cześnik z drzwi środkowych.
CZEŚNIK
Winszuj, waszmość, mi sukcesu!
Dzisiaj moje zrękowiny99:
Już finalnie100, bez regresu101
Słowom dostał102 Podstoliny.
PAPKIN
Ja wiem, jak to przyszło drogo:
Wszak ci moją to robotą.
CZEŚNIK
O! waściną! — Patrzcie no go!
Mnie się waszeć pytaj o to.
oglądnąwszy się103
Tak mi się tam w dobrą chwilę
Nawinęła snadnie104, mile,
Dała zezek, umizg taki,
Żem posunął w koperczaki105. —
Ona daléj w ceregiele106 —
Ni siak, ni tak, tędy, siędy,
A ja sobie coraz bliżej,
Śród chychotek, śród gawędy
Bliżej... bliżej... cmok! nareszcie —
dobrodusznie
A! zrobiłem wstyd niewieście;
Jak alkiermes107 wskróś spłonęła —
Mnie konfuzja108 ogarnęła —
Tak że wziąwszy za pas nogi,
Chciałem drapnąć za trzy progi. —
Wtedy ona, mocium panie,
Zawołała: «Stój, Macieju —
Niech się twoja wola stanie,
Ja przyjmuję ją w pokorze —
Masz ten pierścień — szczęść nam Boże!»
PAPKIN
Daj go kaci! wielka sztuka!
CZEŚNIK
w złości
Z rewerencją109, u kaduka,
Bo...
wskazuje drzwi
PAPKIN
A zawsześ w gniewie skory.
Jakie by to były spory,
Gdybym nie miał krwi zimniejszej —
Ale mówmy o ważniejszej
Teraz rzeczy.
CZEŚNIK
Ja tak radzę.
PAPKIN
Ów młodzieniec od Rejenta,
Co mnie długo popamięta,
Bardzo prosi, czy nie może
Przy waszmości zostać dworze.
Zdatny, zwinny, wierny będzie,
Lecz co z tego?
tajemnie
Mówią wszędzie,
Że za kołnierz nie wyleje110.
CZEŚNIK
Nie wyleje czy wyleje —
Miejsca u mnie nie zagrzeje:
Bo nie będę z ziemi zbierał,
Co Milczkowi z nosa spadnie...
Chyba gdyby się opierał,
Chciał zatrzymać samowładnie,
Wtedy przyjmę na przekorę.
Będziesz mógł to poznać snadnie,
Bo imprezę inną biorę111:
Za dzisiejszą mą swawolę
I że w murze gdzieś tam dziura,
Gotów pieniać112 mnie szlachciura —
Więc krzyżową113 skończyć wolę,
Pójdziesz wyzwać, mocium panie;
Circa quartam114 i niech mi stanie
U trzech kopców w Czarnym Lesie,
do siebie
Jak mu utnę jedno ucho,
A czej115 z drugim się wyniesie!
PAPKIN
Lepiej pisać.
CZEŚNIK
A, broń Boże!
Tam objaśnień, tam namowy,
Tam potrzeba tęgiej głowy.
PAPKIN
Muszę przyznać się waszmości:
Od ostatniej mej słabości
Tak zgłupiałem!
CZEŚNIK
To być może.
PAPKIN
Zatem...
CZEŚNIK
Wykręt nie pomoże.
PAPKIN
Miejże, człeku, Boga w duszy,
Nie wysyłaj nieboraka;
Nim mu w lesie utniesz uszy,
Mnie tam spotka hańba jaka —
Wszakżeś mówił dzisiaj rano:
«Miłe mi jest jeszcze życie,
Gotów otruć, zabić skrycie».
CZEŚNIK
Skrycie — nie, na boskim świecie!
PAPKIN
niekontent
Ej tam, co tam!
CZEŚNIK
Tać ci przecie
Mnie pod nosem łba nie utnie.
PAPKIN
Diabeł nie śpi.
CZEŚNIK
Bałamutnie116!
PAPKIN
pokazując powieszenie
A nużby mnie...
CZEŚNIK
grożąc
Niech spróbuje!
Taką bym mu kurtę skroił!
PAPKIN
Diabliż mi tam po tej kurcie,
Jak zadyndam gdzie na furcie.
CZEŚNIK
głaszcząc go
Wiesz co, Papciu — spraw się ładnie,
A w kieszonkę grubo wpadnie.
całuje go w czoło i odchodzi w drzwi lewe, Papkin, ze skrzywioną twarzą i kiwając głową, w drzwi środkowe