SCENA ÓSMA

PAPKIN

po długim milczeniu

Krrrokodyla!

ironicznie

Tylko tyle!

Co za koncept96, u kaduka!

Pannom w głowie krokodyle,

Bo dziś każda zgrozy szuka.

To dziś modne, wdzięczne, ładne,

Co zabójcze, co szkaradne! —

Dawniej młoda panieneczka

Mile rzekła kochankowi:

«Daj mi, luby, kanareczka» —

A dziś każda swemu powié97:

«Jeśli nie chcesz mojej zguby,

Krrokodyla daj mi, luby!»

po krótkim milczeniu

Post, milczenie — wszystko fraszka,

Straży przy mnie nie postawi. —

Ale potwór nie igraszka,

Czart, nie Papkin go przystawi.

idzie ku drzwiom prawym i spotyka się z wybiegającym Wacławem

Ha!

WACŁAW

Co?

PAPKIN

Nic.

WACŁAW

rzucając mu sakiewkę

Masz — milcz, bo wiesz!

PAPKIN

chwytając sakiewkę

Wiem.

Wacław odchodzi. Po krótkim milczeniu.

Wiem? — Nic nie wiem! — Czy zostaje,

Czy odchodzi, za co daje,

Nie wiem wcale. — Wiem, że złoto,

Wiem, że dając zrobił ładnie,

Ale nie wiem, od Cześnika

Czy mi na kark co nie spadnie. —

Wiem, jak zdradzę zalotnika,

Że z wiatrówki dmuchnąć gotów,

Ale nie wiem, nie wiem wcale,

Czy na końcu z tych obrotów

Od Cześnika łeb ocalę. —

Wiem i nie wiem — sprawa diabla:

Tutaj kulka, a tu szabla —

Jednak dobrze rzekł pan Benet:

podrzucając sakiewkę

Beatus, qui tenet98.