SCENA TRZECIA
Papkin, później Dyndalski.
PAPKIN
po długim milczeniu krzywi się, potem macając się po brzuchu
Tu coś boli. — Oj! aj! piecze —
Ach, to wino! takie męty!
O zbrodniarzu! O przeklęty!
Taką piękną niszczysz różę!
Dyndalski wychodzi z drzwi lewych.
Ach, Dyndalsiu, cny człowiecze!
Ach, powiedzcie, czy być może?
DYNDALSKI
Co, czy może?
PAPKIN
Że ta żmija,
Ten w Rejenta czart wcielony,
Dziś trucizną mnie zabija?
DYNDALSKI
Ej, gdzie znowu!
PAPKIN
Nie wierzycie?
DYNDALSKI
Kto by się tam i łakomił
Na waszmości nędzne życie!
PAPKIN
Nic nie będzie zatem złego?
DYNDALSKI
Ej, nie.
PAPKIN
Cześnik mówił przecie...
DYNDALSKI
Ha, to znowu co innego.
Jaśnie panu wszystko w świecie
Tak jest znane, jakby komu,
Mój paniczu, w własnym domu.
Otruł! — proszę! — co za psota!
PAPKIN
Jakaż wasza teraz rada?
Robić, począć co wypada?
DYNDALSKI
Ha!
zażywa
Po księdza posłać trzeba —
wychodząc w drzwi środkowe
Proszę, proszę, to niecnota!