I
Jesień w tym roku długo trwała,
Jak gdyby czasu zwolniał bieg...
Natura zimy wyglądała;
Dopiero w styczniu upadł śnieg,
Trzeciego w nocy... Już z posłania,
Ocknąwszy się, spostrzega Tania
Przez okno — pobielały dwór,
Parkan z przeciwka, dachów sznur,
Gałęzie sosen srebrem kryte,
Na szybach w kształcie haftu szron,
Na śniegu gwarne roje wron,
Miękkim kobiercem opowite
Błyszczące grzbiety bliskich wzgórz...
Dokoła wszystko w bieli już!