SCENA CZWARTA

Wchodzi Chór.

CHÓR

Ani gadania, coś dziwnego dzieje się w zamku. Kamilla odrzuciła rękę Perdykana; dziś wraca do klasztoru, z którego przybyła. Ale mam wrażenie, że wielmożny pan kuzynek pocieszył się z Rozalką. Niestety! biedna dziewczyna nie wie, na jakie niebezpieczeństwo się naraża, słuchając pięknych słówek młodego i dwornego panicza.

PANI PLUCHE

wchodząc

Prędko, prędko, siodłać mi osła!

CHÓR

Czy przesuniesz się jak lekki sen, czcigodna damo? Czy zechcesz tak rychło dosiąść z powrotem biednego bydlątka, które z takim smutkiem panią nosi?

PANI PLUCHE

Dziękować Bogu, moje drogie chamy, nie umrę tutaj.

CHÓR

Umrzyj jak najdalej, słodka pani Pluche; umrzyj nieznana w zatęchłej piwnicy. Będziemy się modlili za twe czcigodne zmartwychwstanie.

PANI PLUCHE

Oto nadchodzi moja pani. wchodzi Kamilla Droga Kamillo, wszystko gotowe do odjazdu; baron złożył rachunki, mój osieł już osiodłany.

KAMILLA

Do czarta z tobą i z twoim osłem! nie jadę dzisiaj.

Wychodzi.

CHÓR

Co to ma znaczyć? Jejmość Pluszowa zbladła ze zgrozy; jej fałszywe włosy usiłują się jeżyć, pierś faluje ze świstem, a palce wyciągają się i gną kurczowo.

PANI PLUCHE

Jezusie, Mario! Kamilla zaklęła!

Wychodzi.