SCENA I
Pałac. Ubu, Ubica.
UBU
Na moją zieloną świeczkę, jestem oto królem w tym kraju, już nabawiłem się niestrawności i mają mi przynieść mój wielki hełm.
UBICA
Z czego on jest, Ubu? Bo można być królem, ale trzeba być oszczędnym.
UBU
Samiczko moja, jest z baraniej skóry, z zapinką i sznurkiem ze skóry psa.
UBICA
To jest piękne, ale jeszcze piękniej jest być królami.
UBU
Tak, miałaś rację, Ubico.
UBICA
Winni jesteśmy wielką wdzięczność księciu Litwy.
UBU
Komu takiemu?
UBICA
No, rotmistrzowi Bardiorowi.
UBU
Proszę cię, Ubico, nie mów mi o tym bawole. Teraz, kiedy go już nie potrzebuję, może się obejść smakiem; nie zobaczy swego księstwa.
UBICA
Źle robisz, Ubu, on się obróci przeciw tobie.
UBU
Och, smutna dola tego patałacha, tyle o niego dbam, co o Byczysława.
UBICA
Ha! ha! Czy ty myślisz, żeś już skończył z Byczysławem?
UBU
Na ten mój kozik! Cóż chcesz żeby mi zrobił czternastoletni smarkacz?
UBICA
Ubu, Ubu, uważaj na to, co gadasz. Wierzaj mi, staraj się ująć Byczysława dobrodziejstwy18.
UBU
Jeszcze pieniędzy dawać? O, nie, nici z tego. Rozpaskudziliście mi dwadzieścia dwa miliony.
UBICA
Rób, Ubu, wedle swojej głowy, będziesz się w nią drapał.
UBU
Ty będziesz się drapała razem ze mną.
UBICA
Słuchaj, jeszcze raz ci powiadam: jestem pewna, że młody Byczysław da ci szkołę, bo ma za sobą słuszne prawo.
UBU
Psia twoja mać, niesłuszne prawo ma być gorsze niż słuszne? Ha! Ty mnie znieważasz, Ubico, posiekam cię na kotlet.
Ubica zmyka, ścigana przez Ubu