Spacer przed siebie

Czy zasłużyłeś na górnolotną fikcję

tego życia bez faktów, ten wszędobylski sens?

O zmroku megafony wydają sekrety,

słowa gór ponad które nie wybiega słońce

i w rosnącym szumie nasłuchujesz orkiestry

karnawałowych festynów: żonglerzy i pajace

ruszają w arterie, dzwonki i czynele

brzęczą jak obłok jednodniowych muszek.

I serce robi w tył zwrot, i rozum idzie w rozsypkę,

kiedy świat ciemnieje w oczach, a one pierzchają

stropione, tulą się pod powieki albo chowają

pod krzaczkami brwi, bo mają dość już, dość.

Kiedy więc przestanę upadać w te światy?

Kiedy spuścisz z tonu i zaczniesz prząść cienko,

kiedy spróbujesz ułomnych pejzaży, kątem oka

spojrzysz, zbierzesz skrawki przydrożnych spraw,

znajdziesz punkt i z punktu zdejmiesz przyrodę

ze stanowiska. A potem na spacer

z kieszeniami pełnymi forsy i wonnych chusteczek

na wszelki wypadek. I wchodzisz w wieczór

jak w strzelistą aleję, w ciemności powietrze

gęstnieje od widm: ich głosy pulsują

niby rechot żab, wysoki hymn komarów.

Życie na Korei1

Może już czas powołać się na szczęście,

może nie przyprą cię do muru, może nie staniesz

oniemiały z ustami spiętymi wstydem gęsto

tłumacząc się z anachronizmu. Tylko pomyśl:

twoje prędkie słowa są znowu przeczuciem

upalnych żniw i tego zachwytu o zmierzchu,

kiedy ruszają tańce, oszołamiające

antycypacje tych zdawkowych miłostek

orzeźwiających jak cierpkie jabłuszko,

które zrywasz od niechcenia, przechodząc przez sad,

nadgryzasz i odrzucasz. I życie jest tak nagle

rozkosznym przeciąganiem się, protekcjonalnym

ziewnięciem do słońca: już tu jesteś

staruszku? I wy, kochane ptaszyska?

Tak. Proponuję obrządek i pacierz,

i martwię się. Oby ci się udało,

obyś nie zemdlał na szynach, na których dni

grzmią w błyszczących sleepingach,

a noce stoją w wagonach towarowych

pod sygnałem. Rozum troszeczkę przysypia,

zmysły zajmują kolejkę i znów biorą mnie

bardzo piękne sprawy: jabłka, woda, mleko,

przeczyste powietrze. A kiedy pojmiesz,

że na ten czy inny kwadrans absolutnie

nie zasłużyłeś, będziesz mógł się napić,

pogruchotać sobie świat i nareszcie

zreflektować się.