I

Ej! ty na szybkim koniu, gdzie pędzisz, kozacze3?

Czy zaoczył4 zająca, co na stepie skacze?

Czy rozigrawszy myśli, chcesz użyć swobody

I z wiatrem ukraińskim puścić się w zawody?

Lub może do swej lubej, co czeka wśrzód5 niwy,

Nucąc żałosną dumkę, lecisz niecierpliwy?

Bo i czapkęś nasunął, i rozpuścił wodze,

A długi tuman kurzu ciągnie się na drodze.

Zapał jakiś rozżarza twojej twarzy śniadość,

I jak światełko w polu błyszczy na niej radość,

Gdy koń, co jak ty, dziki, lecz posłuszny żyje,

Porze6 szumiący wicher wyciągnąwszy szyję.

Umykaj, Czarnomorcu7, z swą mażą8 skrzypiącą,

Bo ci synowie stepu9 twoją sól roztrącą.

A ty, czarna ptaszyno, co każdego witasz,

I krążysz, i zaglądasz, i o coś się pytasz,

Spiesz się swą tajemnicę odkryć kozakowi —

Nim skończysz twoje koło, oni ujść gotowi.