II

Pędzą — a wśrzód promieni zniżonego słońca,

Podobni do jakiego od Niebianów gońca —

I długo, i daleko, słychać kopyt brzmienie:

Bo na obszernych polach rozległe milczenie;

Ani wesołej szlachty, ni rycerstwa głosy10,

Tylko wiatr szumi smutnie uginając kłosy11;

Tylko z mogił westchnienia i tych jęk spod trawy,

Co śpią na zwiędłych wieńcach swojej starej sławy.

Dzika muzyka — dziksze jeszcze do niej słowa,

Które Duch dawnej Polski potomności chowa —

A gdy cały ich zaszczyt12, krzaczek polnej róży,

Ah13! czyjeż serce, czyje, w żalu się nie nuży?