Festiwal nacjonalizmu

Nürnberger Trichter221

Zanim jeszcze nastąpiło oficjalne otwarcie Parteitagu, Reichspressechef doktor Dietrich222 wydał herbatkę dla całej prasy, podczas której wygłosił dłuższe przemówienie. Powiedział to, co zawsze mówi się prasie: że jest potęgą (w ustrojach totalnych prasa dawno przestała w to wierzyć i wysłuchuje tych kłamliwych komplementów z pewną goryczą), potem wskazał, jakie powinny być konstruktywne zadania dziennikarstwa (znamy też te formułki, tak bardzo sprzeczne z założeniami prasy, jak ją rozumiano do roku 1917, czyli do czasu, kiedy poczęto mieć jej za złe chęć informowania czytelnika, a natomiast poczytywać za jedyny jej cel wtłaczanie rządowej propagandy), wreszcie zabłysnął kilkoma zwrotami, jakich nie powstydziłby się wojewoda z Rodziny Słonimskiego. Próbka: mówiąc o hitleryzmie jako o najnowszej, a zarazem najprawdziwszej formie demokracji, oznajmił, że w tym ustroju „wolność została osiągnięta na wyższym poziomie i stała się twórczą powinnością dla dobra społeczeństwa”. Tak!

Wieczorem w operze odbyło się przedstawienie, oczywiście Śpiewaków norymberskich223. Wstęp mieli tylko członkowie partii. Miał to być zapewne rodzaj partyjnych rekolekcji, nasiąkniecie wagnerowskim germanizmem i łatwizną norymberskich zestawień. Wyszli też tego wieczoru przywódcy ruchu świetnie wyszkoleni w śpiewaniu unisono, którym mieli zachwycać tłumy przez cały następny tydzień, no i przez cały rok. Kiedy siedziałem później na posiedzeniach kongresu partyjnego, często widziałem we współczesnych mówcach potomków Meistersingerów, przypominały mi się wszystkie anegdoty o naiwności i wzajemnej adoracji panującej wśród tych zacnych mieszczan, a nawet czasem uderzała mnie nuta prawdziwego natchnienia i rozsądku, jak gdyby na krużgankach klasztoru świętej Katarzyny wystąpił nagle jakiś nowy Hans Sachs224.

Wałęsałem się po mieście. Na zwiedzanie zabytków jest już późno, ale sklepy z upominkami są otwarte. Dla tych, co cierpią na perwersyjne zamiłowanie do szpetoty, ale są za to obdarzeni zmysłem humoru — mogą być one źródłem wielkiego używania. Mnie uderzyły szczególnie dwie rzeczy.

Ukochanym kwiatem Führera jest szarotka — jest to niewątpliwie znamienne i pokazuje dokładnie prawdziwie mieszczański charakter rewolucji narodowosocjalistycznej. Szarotki robi się z wszelkich możliwych materiałów i przypina się je wszędzie; na kapelusze, biusty i klapy od marynarek. Bywają egzemplarze ze szkiełkiem pośrodku i przez to szkiełko można coś zobaczyć. Nie wiem co, ale słyszałem okrzyki: Ach, wie süss225. Tak oto wygląda kraj pozbawiony żydowskiego sceptycznego sarkazmu.

Jakaś tradycja norymberska spowodowała, że wszędzie widać pocztówki przedstawiające dwóch średniowiecznych pedagogów, którzy wlewają za pomocą lejka wprost do głowy kretyńskiego chłopaka jakąś ciecz, przypuszczalnie skroploną mądrość. Ten lejek jest jakby nieurzędowym współherbem miasta. Nic nie wydało mi się bardziej odpowiednim symbolem dla Parteitagu niż właśnie ów Nürnberger Trichter. W stosunku do uczestników stosowano propagandę równie bezpośrednio, w sposób równie prostacki, nieco brutalny i znachorski, jak w stosunku do chłopczyka z pocztówki.

Forum

O jedenastej rano następuje uroczyste otwarcie kongresu w Luitpoldhalle. Mieści się ona za miastem i stanowi najstarszą część składową powstającego obecnie forum dla dorocznych pomp obecnego ustroju. Tam członkowie partii mają szukać pokrzepienia serc i wiary w potęgę swej sprawy przez przyszłe tysiąclecia. Mówię: tysiąclecia, gdyż rozmiary, koszty, spokój rozplanowania prac dają właśnie wrażenie już nie trwałości, ale niemal wieczności obecnego porządku rzeczy.

Forum będzie miało osiem kilometrów długości i trzy i pół kilometra szerokości. Praca nad ukończeniem tej bez wątpienia największej sceny świata potrwa do roku 1943. Przyszła sala kongresu mieścić będzie sześćdziesiąt tysięcy ludzi. Na scenie znajdzie się miejsce dla pięciu tysięcy. Razem będą jeszcze dwie „małe” sale: jedna na sześć tysięcy osób, druga — na dwa tysiące. Obok Luitpoldhalle znajduje się Luitpoldarena, pięćdziesiąt tysięcy widzów może obejrzeć tu sto pięćdziesiąt tysięcy „aktorów”. Luitpoldarena, wykonana ściśle według własnoręcznych szkiców Hitlera, jest doprawdy piękna, harmonijna i pogodna. W innym końcu forum mieści się Stadion. Jest to owalna arena, na której odbywają się zawody sportowe i gdzie defilowało czterdzieści tysięcy chłopców z Hitlerjugend i pięć tysięcy Hitlermädel. Terenem większych „spektakli” — zwłaszcza zbiórek kierowników politycznych, służby pracy i ceremonii wojskowych — jest Zeppelinwiese. Stanąć tu może dwieście pięćdziesiąt tysięcy ludzi; widzów może być znowu tylko siedemdziesiąt tysięcy. Okazało się, że Zeppelinwiese jest już zupełnie niewystarczająca. Toteż (trzeba przyznać, że ci ludzie myślą o wszystkim) powstał projekt Pola Marsowego, przeznaczonego wyłącznie na pokazy wojskowe. Pole to będzie pięć razy większe od Zeppelinwiese, osiemdziesięciometrowej szerokości szosa połączy je z Luitpoldareną. Po drodze tej będą mogły swobodnie maszerować pułki w formacjach frontowych. W ogóle przy opisywaniu nowych dróg czy arterii miejskich używa się nieraz, jako miary szerokości, nie poczciwych pacyfistycznych metrów, ale wylicza się, ilu ludzi w mundurach może kroczyć po nich „w dyszel”. A więc do podmiejskiego obozu SA prowadzi nowa droga — szerokości czterdziestu metrów albo czterdziestu ośmiu ludzi. Przypomina to określenie pojemności wagonów towarowych z czasów wojny.

Otwarcie Parteitagu

Wróćmy do kongresu. W głębi długiej hali, w której zasiadło już kilka tysięcy osób, znajduje się estrada z mównicą pośrodku i kilkoma rzędami krzeseł na coraz to wyższych stopniach; za krzesłami jest miejsce na sporą orkiestrę symfoniczną. Panuje ogromny gwar. Nagle rozchodzi się wieść, że lada moment przybędzie On. Dyrygent daje znak orkiestrze i pod dźwięk jakiegoś klasycznego marsza wchodzi Führer. Wszyscy już dawno powstali z miejsc i obrócili się twarzami ku przejściu. Teraz ręce się podnoszą. On idzie szybkim krokiem z ręką wyprostowaną przed siebie, a za nim — jak rój — wszystko, co ważne i odpowiedzialne w Trzeciej Rzeszy. Przy każdej solennej okazji w żadnej monarchii czy normalnej dziewiętnastowiecznej republice nie można było ujrzeć od razu wszystkich ludzi reprezentujących siłę i władzę ustroju. Wkraczają za Führerem i zajmują miejsca na estradzie. W pierwszym rzędzie na lewo od przejścia zasiada najpierw Streicher, jako gospodarz, gdyż rzecz dzieje się we Frankonii, potem wicedyrektor i „następca tronu” Rudolf Hess, o twardej, ale przyjemnej do oglądania twarzy (najlepsza to twarz w partii), i dopiero Hitler. Od przejścia na prawo pierwsze miejsce ma Goering. Muzyka wciąż gra i znów środkowym przejściem poczet sztandarowy, złożony z trzech esesmanów, wnosi sztandar Führera i ustawia się na estradzie w przejściu między rzędami krzeseł. Wreszcie w drzwiach wejściowych, w głębi tej ogromnej sali robi się nagle czerwono i złoto. To chorążowie, krocząc parami, wnoszą znaki partyjne wszystkich gauów226 Rzeszy. Teraz z dwóch boków wysuwają się gęsiego dwa rzędy esesmanów i ustawiają się, każdy w szerokim rozkroku, szpalerem u stóp estrady, tworząc w ten sposób mocną czarną linię podkreślającą zestawienie kolorów na estradzie; jest tam najpierw brązowa plama potentatów, a wyżej migotanie i bogate barwy lasu znaków i wreszcie na szczytowej ścianie ogromna chorągiew.

Chwila ciszy. Orkiestra zaczyna grać Wagnera. Gra świetnie. Trwa to dość długo. Skupienie jest takie, jakie powinno być w kościołach. Po muzyce chwila milczenia. Przełykamy jeszcze niedopite witaminy Nibelungów. Hess otwiera kongres solennie, rzeczowo i krótko. Na mównicę wchodzi Lutze227. Jego rolą jest odprawić egzekwie po narodowych socjalistach poległych za sprawę od roku 1923. Wymienia on w porządku chronologicznym imię i nazwisko oraz dzień, miesiąc, rok i miejsce śmierci każdego z nich. Trwa to zapewne ze trzy kwadranse. Zastanawia mnie, że właściwie więcej honoru oddaje się tym, co polegli na frontach wewnętrznych niż na wojnie. Różne są zapewne tego powody; po pierwsze, jest ich mniej i przez to łatwiejsze jest wyliczenie; po drugie, ofiarom wojny nikt ostatecznie bezpośrednio nie zawdzięcza dojścia do władzy. Następnie wita kongres Streicher, w mowie jego padają pierwsze wyzwiska antysemickie. Potem monachijski Gauleiter Wagner228 odczytuje przez blisko dwie godziny proklamację Führera. Słucha się jej bez najmniejszego znudzenia i znużenia. Uderza swą wyborną, przejrzystą budową i logiką. Pisana jędrnie, wolna jest na ogół od szumnej frazeologii. Tam, gdzie sceptyk mógłby podejrzewać autora o blagę czy wprost złą wolę — objawia się tylko pewna naiwność człowieka nowego, pewne małomieszczańskie zadowolenie z małych, jeśli chodzi o skalę światową, rzeczy. Refleksje te nasunął mi na przykład ustęp o kulturze; chodzi tam zresztą prawie wyłącznie o teatr. Z teatrem tym i Hitler przez swe upodobania i przyjaźnie, i Goering przez swój ożenek są, jak wiadomo, specjalnie zżyci. Jednakże widać zaraz, że nie są to wygi teatralne, niewiele podróżowali, mało co widzieli, a tu, co widzą — szczerze ich zachwyca. Kończąc ustęp o rzekomym wielkim odrodzeniu teatru niemieckiego — czego przykładów proklamacja zresztą nie podaje — Führer ironicznie zaznacza, że wszystkiego tego zdołano dokonać, pomimo że żaden Żyd nie brał w tym udziału. Wywołuje to, jak i inne liczne ustępy proklamacji, długie oklaski plus śmiech. Ujrzałem w tej chwili Goeringa. Trzęsie się cały i podskakuje w fotelu jak piłka. Śmieje się do rozpuku i drobno klaszcze w tłuste dłonie. Jest świetnie rubaszny. Jego kobieca twarz staje się przeraźliwie różowa, prawie łososiowa. Bije z tej postaci jakiś infantylny sadyzm. Tak właśnie musiał wyglądać Neron, gdy przygrywał pożarowi Rzymu i żal tylko, że nigdy nie zobaczymy Charlesa Laughtona229 w roli premiera pruskiego. Akcenty antyżydowskie w tym pierwszym dniu kongresu i w toku tej przeważnie świetnej proklamacji rażą swym niskim poziomem i brakiem uzasadnień dla pewnych wprost śmiesznych zarzutów. Robi to wrażenie niepoważne, jakiegoś szczególiku czy jakiejś osobistej idiosynkrazji obniżającej ogólny poważny ton. Tego pierwszego dnia nie wiedzieliśmy jeszcze, że w toku zjazdu szczególik ten urośnie do rozmiarów niemal tematu głównego i że do tematów istotnych powracać się będzie zadziwiająco rzadko.

Póki Führer chwali się i przypomina, czego dokonał — jest miażdżąco przekonywający, gdyż nawet odrzuciwszy hojny rabat sceptyków, pozostaje aż nazbyt wiele dla entuzjastów. Gdy mówi o tym, że przywrócił spokój wewnętrzny — przeczyć temu nie sposób. Bez wątpienia obecnie bać się można tylko reżimu i poza tym niczego więcej. Zresztą jest to całkiem dostateczne. Zdaniem partii ludzie, którzy pomimo strachu upierają się przy swoim własnym odrębnym życiu i tak zasadniczo prawa do życia nie mają. Więc de facto jest spokój. Skądinąd straszny jest ten spokój w ludzkich głowach.

Kiedy Führer domaga się kolonii — nie sposób odmówić mu racji. Pytanie tylko, jak rasiści traktować będą Murzynów. Kto wie: może zachowywać się będą z mniejszą obłudą od innych potęg kolonialnych. Kiedy zapowiada „czterolatkę” stwarzania surowców syntetycznych — napawa słuchaczy łącznie ze sceptykami poczuciem zupełnej pewności, że zapowiedź będzie spełniona, i to z nadwyżką. Wyjaśniam sobie w tej chwili, że jest dla mnie rzeczą niemożliwą wątpić w jakąkolwiek zapowiedź kierowników hitlerowskiej Rzeszy. Niepowodzenie czy klęska w sprawie, którą uznano tam za dostatecznie dojrzałą, aby o niej powiadomić najszerszy ogół — jest wręcz nie do pomyślenia. Skuteczność tego ustroju robi wrażenie czegoś tak nieuniknionego jak parowy walec na budującej się szosie. Słowem: pewność i zaufanie. Tę moją intuicję potwierdza w tej chwili osobiste spostrzeżenie. Z miejsca, które zajmuję, dzieli mnie od Hitlera jakieś osiem metrów. Siedzę wprost naprzeciwko, Gauleiter Wagner odczytuje zwięźle sformułowaną zapowiedź o surowcach i widzę, jak Hitler powtarza sobie po cichu za mówcą słowa tej zapowiedzi, dobrze mu znane, gdyż sam je przemyślał, a potem napisał: powtarza je z wyrazem prawie że bólu i zgrozy przed odpowiedzialnością, jaką w tej chwili bierze na siebie. Jest blady, na twarzy ma brzydki, śmieszny grymas, jaki się zdarza u ludzi, którzy cierpią. W tym momencie, kiedy on sam przed sobą składa swoje ślubowanie — najzatwardzialszy sceptyk, o ile jest uczciwy, nie mógłby dopatrzyć się kabotynizmu. Ale wkrótce potem logika i jasność wywodów zaczynają się nieco mącić. Mowa jest o chęci pokoju i akcenty te brzmią nutą niekłamanej szczerości, ale jednocześnie wciąż słychać o konieczności zbrojeń, gdyż nieprzyjaciel znajduje się jakoby ante portas. Nieprzyjacielem tym jest bolszewizm. Może ZSRR? — nie, gdyż kilkakrotnie podczas Parteitagu mówcy zaznaczali, że nie ma możliwości napadu ze strony ZSRR. Cały Parteitag był pod znakiem właśnie takich niejasnych pogróżek i wyzwisk oraz zapewnień o pokojowości i nieaktualności jakiejkolwiek agresji. Trudno zrozumieć, o co właściwie chodzi. Zdawać by się bowiem mogło, że przy presji na społeczeństwo, jaką wywiera się w Niemczech, o rozwoju komunizmu wewnątrz kraju mowy być chyba nie może. Wprawdzie cudzoziemcy mieszkający stale w Berlinie czy też miastach portowych Rzeszy twierdzą, że robota komunistyczna mimo wszystko trwa, ale w porównaniu z innymi krajami jest niesłychanie słaba. Nienawiść do Żydów tłumaczy też niejedno. Pomimo procesu trockistów nie sposób nie łączyć w myśli elementu semickiego z ustrojem sowieckim. Nie wiadomo zresztą, czy znana nienawiść Hitlera do tego ustroju nie spowodowała niemieckiego ruchu antysemickiego. Poza tym w tej antysowieckiej wrzawie musi też tkwić element taktyczny. Chodzi tu zapewne o skierowanie uwagi opinii publicznej na jakiś punkt zewnętrzny. Wszystko, byle nie introspekcja polityczna.

Co do zbrojeń, które świat bierze Niemcom niesłusznie za złe, stawia Führer ciekawe zapytanie: co by się działo, gdyby cały wysiłek kapitału i pracy, który pochłaniają zbrojenia, był zużyty na produkcję przemysłową. Nastąpiłby wówczas okres tak fantastycznego dumpingu, taniego wywozu niemieckiego, że chaos gospodarczy doszedłby niewątpliwie do objawów szczytowych, a wojna z problematycznej stałaby się wręcz konieczna.

Ale przez wszystkie te wywody przewija się złota, czerwona czy też czarna nić metafizyki nacjonalizmu. W ostatecznej analizie metafizyka rządzi Trzecią Rzeszą. Jak inaczej wytłumaczyć wciąż powtarzane podczas Parteitagu zdanie: że rozrodczość rasy nigdy nie przestanie być i troską władz, i obowiązkiem obywateli, i chlubą narodu — bez względu na to, do jakich kataklizmów (choć słowo to nigdy wyraźnie użyte nie było) taka „króliczość” może doprowadzić. Zagranica, moim zdaniem, nie bierze dość pod uwagę metafizyki nacjonalizmu niemieckiego. Jeżeli przyjdzie kiedyś do europejskiej masakry, może będą temu winne nie tyle zaborcze czy agresywne Niemcy, ile prosta, żywiołowa i naiwna miłość do munduru i maszerowania w szeregu, i oddawania się pewnej sprawnej mechaniczności u każdego poszczególnego Niemca.

Odczytywanie proklamacji Führera ma się ku końcowi. Następują ostatnie, okrągłe, pompatyczne, podnoszące na duchu okresy, których furcząca niemiecczyzna przypomina werbel bębna. Rozpływa się to w burzy oklasków. Führer wychodzi znowu w otoczeniu „królewiąt”. Grupa ta, jej szybkie posuwanie się i barwność zawsze robi na widzu jakby batalistyczne wrażenie.

Wychodzimy i my. W autobusie, który mnie odwozi do miasta, otwieram „Timesa”. Czytam dziwnym zrządzeniem losu wywiad z generałem Smutsem230, może największym mężem stanu i myślicielem politycznym naszych czasów (w Polsce, niestety, zbyt mało znanym). Generał widzi we współczesnej formie nacjonalizmu, którego logicznym zwyrodnieniem staje się rasizm, jedno z najgroźniejszych niebezpieczeństw dla naszej cywilizacji. Ten urywek z „Timesa” wprowadza mnie nagle w świat zupełnie inny. Zrozumiałem w tej chwili, jak łatwo zapomnieć, że na świecie istnieje coś poza... narodowym socjalizmem.

Wracam do Württemberger Hof. Tam wśród dziennikarzy wre dyskusja nad proklamacją. Znajomi moi, Szwedzi, zasadniczo broniący ustroju hitlerowskiego są wściekli na akcenty antyżydowskie, psuje im to ich redaktorską „linię”. Trudno było podobno zmusić opinię szwedzką do przełknięcia zeszłorocznych ustaw231, ale teraz, kiedy Żydzi są już zatrzaśnięci w swym wysoce nieuprzywilejowanym getcie — po kiego diabła wracać do tego tematu? Przecież, mówią dalej, sam Goebbels ubolewa nad pseudonaukowością rasizmu i uważa, że rewolucja narodowosocjalistyczna dokonała tego, czego chciała, i nie potrzebuje się zasłaniać jakimiś niepoważnymi teoriami. Przecież Schacht232, według moich Szwedów, też coś tam jakoby oponuje. Są bardzo źli. Pytam innych dziennikarzy o powody braku wystąpień wyraźnie antyreligijnych, znajdowały się bowiem w proklamacji jedynie dość zawiłe do tej sprawy aluzje. Dowiaduję się, że jeszcze niedawno był taki moment, kiedy postanowiono zerwać konkordat i zabrać się poważnie za katolicyzm, ale wypadki w Hiszpanii spowodowały, że katolicy niemieccy stali się znacznie mniej bojowi, co z kolei pozwoliło reżimowi przypuszczać, że bez uciekania się do kroków drastycznych uda mu się stopniowo odciągnąć młodzież od Kościoła i że wkrótce wytworzy się stan podobny do tego, jaki panuje w Sowietach, a mianowicie że przy Kościele zostaną tylko starzy, a ci z czasem wymrą.

W obozach

Tego popołudnia zwiedzamy obóz Arbeitsdienstu233. Jest to jeden z pięciu podmiejskich obozów, które choć są zajmowane tylko w czasie Parteitagu, posiadają jednakże stałe instalacje i do niczego innego nie służą. Obozy takie posiada wojsko, SA, SS, Hitlerjugend i właśnie Arbeitsdienst. Łączna ludność tych obozów w czasie krótkiego „sezonu” wynosi około trzystu pięćdziesięciu tysięcy osób. Stworzono dla nich nie tylko osobną elektrownię, ale także kompletny system wodociągów i kanalizacji.

W obozie Arbeitsdienstu panuje rzeczywiście atmosfera przyjemna i beztroska. Chłopcy odbywający sześciomiesięczną przymusową służbę, zanim zostaną powołani do wojska, wyglądają na zdrowych i wesołych. Przyjemnie uderza brak „wymusztrowania” w obcowaniu z przełożonymi. Każdy namiot urządził od strony ulicy miniaturowy ogródek i udekorował szczytową stronę.

W tych „przyozdobieniach” dużą rolę odgrywa regionalizm, gdyż każdy namiot zamieszkały jest przez oddział pochodzący z innej okolicy, ale nie mniejszą rolę odgrywa też polityka. Wszelkie hasła i chwyty demagogicznego nacjonalizmu są zatem uplastycznione. Wszystkie hasła nienawiści i zemsty, rewizjonistyczne i antypolskie, widnieją tam w napisach i mapach. Dziwi to i zastanawia po bardzo odmiennym tonie mów kongresowych. Poza tym jest tu hojnie reprezentowana landrynkowa, kiczowata ckliwość, wyśmiewana już prawie ogólnie przed „odrodzeniem” 1933 roku, ale dziś ciesząca się najwyższym patronatem.

Z obozu Arbeitsdienstu przejeżdżamy do Hitlerjugend. Atmosfera — typowo harcerska. Wszyscy chłopcy noszą się z drogimi aparatami fotograficznymi. Ta forma zbytku wręcz zdumiewa w Niemczech. Po obozie oprowadza nas wiedeńczyk, który jest kierownikiem Hitlerjugend w Królewcu. Broni swej organizacji przed niesłusznymi jakoby zarzutami, że szerzy ona ducha militaryzmu i że jest przedszkolem wojskowym. Przeciwnie, chłopcy według niego nie widzą nawet broni, gdy tymczasem w Polsce podobne organizacje rzekomo uczą swych pupilów obchodzenia się nawet z karabinem maszynowym.

Po obozie chodzi z nami stary zabawny dziennikarz, Francuz. Zadaje pytania i wciąż porozumiewawczo do mnie mruga. Pyta więc, czy jest kaplica. Nie ma. A kapelani? Też nie ma, ale nasz cicerone usilnie tłumaczy, że obóz jest tylko tymczasowy, że oczywiście każdy chłopiec, który by wyraził życzenie pójścia w niedzielę do kościoła — natychmiast otrzyma przepustkę. (Główna parada Hitlerjugend przed Führerem zajęła właśnie całe przedpołudnie jedynej podczas Parteitagu niedzieli). A czy jest jaka świątynka Wotana234, pyta dalej bardzo poważnie Francuz. Zażenowanie rośnie. Nie ma. Jakim sposobem, przecież to religia państwowa. Na to młody Austriak już trochę bardziej stanowczo protestuje: „Widzi pan, to nie jest właściwie religia państwowa, jest to raczej eine Weltanschauung”. Ja nazwałbym to prędzej Himmelanschauung235.

Tego wieczora odbywa się w operze posiedzenie poświęcone sprawom kultury. Jak wszystkie posiedzenia norymberskie jest ono oczywiście wolne od wszelkiej dyskusji. Polega na przemowach programowych i samochwalnych zachwytach. O kulturze przemawiają długo Führer i Rosenberg. Z tych dwóch mów nie jestem w stanie wyłuskać czegokolwiek konkretnego, oczywiście poza akcentami rasistowskimi i antysemickimi, jak na przykład, że ani klimat, ani warunki geograficzne, ani wypadki historyczne nie mają wpływu na formowanie się charakteru i kultury danego narodu, gdyż o tym charakterze i kulturze decyduje jedynie niezmienny pierwiastek tkwiący w danej rasie po prostu od zawsze. Jakże różnorodni musieli być synowie Noego!

Posiedzenia, parady, propaganda

Przemówienia są długie, ciężkie i nadzwyczaj mgliste. O kulturze mówi się wciąż przez bardzo duże K, ale bez wymieniania jej życiowych objawów. Wiadomo tylko, że kultura ta już konała, głównie z winy Żydów, a że teraz pędzi ku niesłychanym wyżynom. Z tego przemówienia Führera, jak zresztą i z innych, widać, że musi dużo czytać, dużo rozmyślać nad historią, że uderzają go widoczne paralele, analogie i kontrasty, że lubuje się w syntetycznych skrótach i uproszczeniach, jakie czasem nasuwają przykłady historyczne — ale co do zadań kulturalnych swojego ustroju nie wypowiada nawet uproszczonych formuł.

Następnego dnia odbyła się parada Arbeitsdienstu. Na trybunach nie ma ani jednego wolnego miejsca. Przyjeżdża Führer. Słychać jak zwykle wielotysięczny ryk. Pole zaczynają wypełniać oddziały. Maszerują sprawnie, gdy kolumna zawraca pod prostym kątem, nagle jak łuska srebrzą się oparte na ramionach łopaty. Takie pojawianie się i znikanie kilkudziesięciu tysięcy łopat wypada nad wyraz efektownie i wywołuje wśród widzów wielką radość. Stara Angielka koło mnie, która salutuje każdą flagę każdego oddziału, a potem krwiożerczo rzuca się na swój notes, ażeby nie uronić żadnego ochłapu swych bezcennych wzruszeń — doprowadza mnie do szału. Wciąż ubolewa, że słońce za blade, że łopaty nie dość świecą, że las sztandarów za mało się rozbujał. Chwyta mnie za łokieć i mówi głosem zdławionym ze wzruszenia: „Jak ci chłopcy maszerują. Prawda, zupełnie nie jak wojsko, jakoś elastyczniej”. Zamawiam sobie u niej rozmówkę na ten temat, kiedy będzie oglądała maszerujący desant Arbeitsdienstu w Anglii. Ta moja uwaga bardzo ją gorszy. Ale za to śmieje się wesoło z niesłychanie płaskich dowcipów o Francuzach i Żydach, którymi zachęca kupujących kolporter „Völkischer Beobachter”. Oddziały w takt muzyki stopniowo zajmują całe pole i na daną komendę, kiedy już stoją na przeznaczonych miejscach, w migawkowym tempie kładą obok siebie łopaty, zdejmują tornistry i siadają na ziemi. Jest to manewr nieprawdopodobnie szybki i sprawny: wywołuje on burzę oklasków i przyjemnie świadczy o pewnym rozsądku wprowadzonym do normalnie nużącego drylu wojskowego.

Przed trybuną Führera wystawiono bardzo sowiecko wyglądający pomnik z emblematami służby pracy. Z głębi pola zjawia się i kroczy kolumna szerokości jakichś pięćdziesięciu ludzi. To chłopcy z Arbeitsdienstu, ale ci na znak pracy i męskiej siły są rozebrani do pasa. Kroczą i śpiewają. Jest ich zapewne kilka tysięcy. Efekt jest imponujący, choć pomysł niewątpliwie pachnie starym Żydem Freudem. Przed rokiem 1933 obecni władcy nazwaliby taki nudyzm objawem zgniłego bezwstydu i homoseksualizmu. Golasy otaczają pomnik, przy czym odbywa się mnogość kunsztownych ewolucji. Następuje uczczenie poległych. Rozpoczyna się coś, czego nie potrafię określić inaczej niż świeckie nieszpory. Jakiś kantor czy kanonik kapituły głosem typowego klechy wzywa do skupienia. A tymczasem przed frontem formacji stanęło kilkudziesięciu chorążych z długimi flagami i na pewien znak w takt muzyki zaczyna wymachiwać nimi w sposób uczony i zawiły. Przypomniały mi się czasy przedwojenne, kiedy to w „iluzjonach” niewiasty o niezmiernie obfitych sukniach tiulowych robiły motylowe efekty w stylu Loie Fuller236, podnosiły spódnice patyczkami, a tymczasem latarnia magiczna dodawała temu wszystkiemu barwy i kalkomaniowego czaru. To całe Fahnenweihe237 wydaje się zbyt baletowe, no i gdzie świętość flagi?

Po południu — znów posiedzenia kongresu. Ta sama prozopopea i pompa. Uderzają coraz gwałtowniejsze akcenty antyżydowskie i antysowieckie; słychać wyraźniejsze podkreślanie strony socjalistycznej narodowego socjalizmu. Powtarza się często zdanie, że w Niemczech nie ma już robotnika i pracodawcy, gdyż wszyscy w zasadzie pracują tylko dla państwa. Mimo woli rozglądam się po sali, gdyż mowy są długie i bardzo do siebie podobne. Uczestnicy kongresu nie opuszczają za to ani jednego słowa, reagują oklaskami na każdy właściwą intonacją głosu zakończony okres. Często jednak i obcokrajowca wyrwie z odrętwienia jakieś mocniejsze zdanko. Oto właśnie doktor Ley ogłosił nieomylność Führera. (Tak!) Kościół katolicki mało się na tym dogmacie w swoim czasie nie „wywalił”, a tu zostało przyjęte przez aklamację, jako rzecz ogólnie uznana, że der Führer hat immer Recht238. Tenże Ley, wychwalając standard życia robotnika niemieckiego, porównywał cyfry spożycia i zarobków w Niemczech jedynie z Rosją Sowiecką. Tandetność tej propagandy aż podrywa neutralnego słuchacza. Dlaczego na przykład nie zrobić porównania ze Skandynawią? Kiedy mowa o robotach drogowych czy taborze kolejowym — również „wyjeżdża” kontrast rosyjski. A ja słucham tego ze świeżą pamięcią gigantycznych robót w Stanach Zjednoczonych, o których nie wie świat i nawet niejeden Amerykanin, bo nie ma tam wciąż buczącego głośnika ministerstwa propagandy, gdzie poza tym te rzeczy robi się i buduje dla współobywateli, a nie dla propagandy. Za to w Niemczech, jak we wszystkich państwach totalnych, wmawia się w poddanych, że do czasu obecnego zwycięskiego reżimu w kraju nie istniało w ogóle nic. Dżungla, i to dżungla na brzegu przepaści, do której kraj już, już miał się stoczyć. Każda mowa to podkreśla. Powtarzane są też dość oczywiste prawdy, jak jędrnie wypowiedziana przez Führera: Moskau ist Moskau und Deutschland ist Deutschland.

Przy tym nieustannym ryku przeciwko Sowietom, przy drwiącym mówieniu o Stalinie „Genosse239 Stalin” w tym samym zdaniu z całą powagą tytułuje się jakiegoś niemieckiego działacza — Parteigenosse240. Tam ośmieszona piatiletka241 — tu mesjanistyczna czterolatka; tam gnuśni udarnicy — tu Arbeitsfront ma swoje Stosstruppen242. Przy wrzasku na Żydów kwitnie czysty talmudyzm doktrynowy i argumentacyjny. Przy całym laicyzmie ustroju panuje i teologia, i scholastyka, oparte na objawieniu z Mein Kampf. Istnieje i mistyka krwi, i metafizyka rasizmu. Wreszcie przy wszystkich rewelacjach o wolnomularstwie — istotne motywy całego ruchu wydają się jakby zrodzone z jakiejś głębokiej, mistycznej konspiracji.

Nocne widowisko

Tegoż wieczora na Zeppelinwiese odbywa się apel kierowników politycznych. Jest to z punktu widzenia plastycznego clou Parteitagu. Zapada już zupełna noc — jest ciemno, środek pola zajmuje około czterdziestu pięciu tysięcy ludzi w brązowych mundurach. Pomnika Arbeitsdienstu ani śladu; a wyglądał, jakby tam był postawiony na zawsze. Przerwę w trybunach znajdujących się naprzeciwko trybuny Hitlera zabudowano od wczoraj monumentalnymi schodami. W chwili przyjazdu Führera dzieje się cud. Nagle robi się jasno. Znaleźliśmy się pod spiczastą kopułą światła. Są to słupy mlecznoniebieskie, przedzielone pasmami jasnogranatowej nocy i łączące się nad naszymi głowami w jeden jasny szafir. Do uzyskania tego efektu sprowadzono ze wszystkich garnizonów Rzeszy sto pięćdziesiąt reflektorów, które ustawiono wkoło Zeppelinwiese poza trybunami, aby źródło światła było niewidzialne. Siła tego światła wynosiła podobno miliardy świec. To, co nam tego wieczoru pokazano, było nieporównane w pewnym tego słowa znaczeniu. W pierwszej chwili nie było nawet oklasków: dziesiątki tysięcy widzów jakby jęknęły i oniemiały. Trwało to dobrą minutę, i dopiero potem posypały się szalone brawa. Na tym jednak nie koniec. Po chwili ciszy na dany sygnał pojawia się w świetle reflektorów siedem czerwonych i złotych sztandarów, sześć mniejszych, a jedna flaga, na szczycie „nowych” schodów — ogromna. Tworzą one czoła kolumn, które mają wnieść na pole dwadzieścia pięć tysięcy sztandarów wszystkich oddziałów partyjnych. Rozpoczyna się pod tą dwuniebieską kopułą marsz siedmiu czerwonych, mieniących się, połyskujących złotymi kolcami gąsienic, na których grają reflektory i które wciskają się w ciemną masę już stojących na polu formacji.

Kiedy pole jest całkiem szczelnie wypełnione i podzielone czerwonymi pasami, następuje uczczenie poległych oraz mowa Führera, ale wystawa tak dalece przygniata treść spektaklu, że trudno słuchać czy myśleć o celu całego tego splendoru.

Obchód skończony. Wychodzimy spod kopuły światła. Z zewnątrz widać tylko gładką, prostopadłą ścianę mlecznego błękitu, który po prostu nie ma końca. Pyłki i nietoperze zamieniają się, przelatując nad reflektorami, we fruwające złoto, a dym, przenikając przez tę ścianę światła, przeobrażają w liryczny marmur. Kiedy widz już zdołał ochłonąć, uświadamia sobie, że cały ten biznes spektaklowy jest czysto aryjski, że żaden Charell nie reżyserował tego widowiska, że na czele i na tle sztandarów nie niesiono w obłoku strusich piór i blasku brylantów nawet wielkiej Mistinguett243. Ale dopiero przyszłość pokaże, czy tego rodzaju interes spektaklowy jest naprawdę rentowny.

Dzień Armii

Nadszedł wreszcie dzień ostatni, który ma być szczytem szczytów. Dzień Armii. Rano idę obejrzeć film Verräter244, którego prapremiera była jednym z ewenementów Parteitagu. Obraz ten ma udowodnić, że film niemiecki nie stracił na swej żydowskiej świetności. Otóż stracił. Zdjęcia nadal są bardzo pomysłowe i udane, ale film jest niesłychanie nudnym i naiwnym kiczem. Intencją filmu jest przestrzeżenie narodu, a w szczególności wojskowych, że szpieg wszędzie podsłuchuje.

To biedne wojsko, narażone na tyle niebezpieczeństw pokojowych, pokazano nam po południu. My, cudzoziemcy, byliśmy nieco rozczarowani. Spodziewaliśmy się czegoś bardziej kolossal. W Polsce miałem sposobność widzenia prawie że tylu samolotów i obserwowania chyba równie pięknych zbiorowych akrobacji. W pierwszej chwili na horyzoncie ukazała się popielata chmurka w formie cygara i wkrótce poznaliśmy w niej Hindenburga245. Przyleciał tuż nad trybuny, opuścił się tak nisko, że widać było ludzi w oknach, wywiesił flagę i trwał z pięć minut w jakimś gnuśnym bezruchu i tępocie nad naszymi głowami. Ciężkich tanków nam nie pokazano, podobno ze względu na chęć zaoszczędzenia powierzchni Zeppelinwiese. Sprawność oddziałów wojskowych była oczywiście wspaniała, ale my po tygodniu Parteitagu byliśmy już zblazowani. Bitewka na niby wyglądała bardzo gemütlich246, a obłoczki granatów kazały myśleć o płótnach Wouwermana247.

Świetne są orkiestry konne. Kiedy grają, podjeżdżając Kurzgaloppem248, nie tracąc ani tempa, ani rytmu, imponują. Konni dobosze z cuglami u strzemion wyprawiają najkunsztowniejszą żonglerkę kijami i poza tym bębnią doprawdy artystycznie. Wielkie też mają powodzenie. Nie widzę jednak ich zastosowania przy wojnie gazowej i powietrznej. Hitler znów przemawia. Mówi identycznie to samo, co się obecnie mówi w każdym kraju do wojska i o wojsku. „Naród i wojsko to jedno”, itd.

Znużeni trzygodzinną defiladą i sześcioma dniami Parteitagu wleczemy się jeszcze na zamknięcie kongresu. Tę ceremonię przebywamy, stojąc mniej więcej przez cały czas na jednej nodze, gdyż na dwie nie ma miejsca. „Włościanie” zajęli wszystkie wolne i „zajęte” miejsca. Końcowa mowa Führera przynosi trochę dawnej, już dziś rzadko słyszanej chrapliwości, natężenie inwektyw i mało co poza tym. Jest to mowa typowo wewnętrzna, wypowiedziana przez człowieka widocznie bardzo zmęczonego.

Odjazd i wnioski

Wreszcie, wreszcie koniec. My, na których podnieta propagandy nie działa, zataczamy się wprost umysłowo. Jadę na dwadzieścia cztery godziny do cudownego Bambergu, aby spokojnie pomyśleć. Jaka szkoda, że Norymbergę można opuszczać bez żalu. O godzinę koleją — co za kontrast! Katolicki Bamberg to klasztor przy klasztorze, to barokowe odrapane domy, z których dolatują nieomylne dźwięki lekcji fortepianu, to długie ogrodowe mury, przez które przelewają się kaskady staroświeckich kwiatów z zapuszczonych ogrodów. Tu panuje prawdziwy spokój. Tu nie czuć „nachalstwa” partii. No, chyba tylko, kiedy się spytać kogoś o zdanie. Odpowiedź jest ta sama, zawsze ta nauczana w klasie Weltanschauung, wypowiedziana mechanicznie i niedopuszczająca dalszych pytań. Tak! Ludziom w Niemczech dano spokój za cenę przekreślenia siebie. Ta unifikacja społeczeństwa robi tak silne wrażenie, że kiedy widzę jakiś świetny świeżo ukończony gmach, zastanawiam się, kim jest właśnie jego twórca. Czy on też pędzi zobaczyć Führera, czy też maszeruje w szeregu, bo do jakiejś organizacji musi przecież należeć.

Siedzę więc dobę w Bambergu, tłukę się ku Polsce czternaście godzin i wciąż myślę. Niemcy dzisiejsze to twardy orzech do zgryzienia dla dziennikarza. Opuszczam kraj, gdzie większość ludzi nie jest szczęśliwa, to pewne. Czy większość ta patrzy się ufnie w przyszłość, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych — nie. O przyszłości się nie myśli. Chwila obecna pochłania całkowicie uwagę mas. Masy te są całe poprzetykane jednostkami uprzywilejowanymi, czyli członkami partii. Oni to muszą odgrywać rolę drzew, które się sadzi do umocnienia lotnych piasków. Przyszłość okaże, jak głęboko zapuścili korzenie.

Przez cały czas pobytu w Niemczech udało mi się zanotować dwa następujące objawy „opozycji”. Kelnerka, kiedy przed wyjściem z restauracji powiedziałem jej Grüss Gott, odrzekła z cichym zapałem: Es ist doch der schönste Grüss249. A nazajutrz, kiedy błąkałem się po cudownej Lorenzkirche250 i oglądałem z najgłębszym wzruszeniem nieporównane dzieła Wita Stwosza, a z ulicy dochodziły odgłosy bębnów i maszerującego oddziału — zwróciłem się do kościelnego z uwagą, że mom zdaniem w tym kościele żyją prawdziwsze Niemcy niż te hałaśliwe na ulicy. Kościelny nic nie odrzekł — to już bardzo wiele — ale w dodatku uśmiechnął się błogo i popatrzył na mnie z wyraźną wdzięcznością. Był to zapewne „opozycjonista”. Jechałem do Niemiec z podświadomą nadzieją, że Hitler, który ostatecznie robi w Europie, co chce, a przy tym robi to zgrabnie, i w którego dziwny idealizm wierzę — wystrzeli na Parteitagu jakimś genialnym pomysłem dla utrwalenia pokoju świata.

Jechałem na Parteitag, jak się otwiera gazetę z tabelą loterii — bez wiary, ale z nadzieją na cud. W Norymberdze cudu się nie doczekałem. Recepty na wszechświatowy pokój nie usłyszałem. Wywiozłem jednak dwa dość pozytywne wrażenia. W obecnej chwili — bo tylko o tej można mówić — ustrój narodowosocjalistyczny nie chce i nie przewiduje wojny. A zatem ustrój ten nie uważa siebie za wzór nadający się do naśladowania w innych krajach. Wyraźnie nawet wyrzeka się wszelkiego prozelityzmu. Fakt ten niewątpliwie świadczy dość sympatycznie o hitleryzmie, choć stanowi słabą dla świata pociechę. Komunizm dla rozkrzewienia się potrzebuje niesłychanych robót podziemnych i wielkich pieniędzy, choć pierwotnym jego hasłem jest po prostu dobrobyt dla wszystkich. Nacjonalizm natomiast, który przede wszystkim grozi wojną z sąsiadami, który w najlepszym wypadku oddziela kraj murem autarkii i samozadowolenia od reszty świata — nie potrzebuje żadnego kapitału zakładowego. Hasło „Bądź dumny, że jesteś Estończykiem czy Baskiem” wystarczy bez poparcia ościennego państwa do znacjonalizowania każdego kraju.

Ale zaraza nacjonalizmu, na którą się tak chętnie godzą wszyscy ludzie tak zwani dobrze myślący, no i ci, którzy mało co dbając, uważają rezygnację za wygodny stan duszy, nie panuje wszędzie w równym natężeniu. Są kraje, gdzie zaledwie zaczyna swą smutną robotę. Toteż wjeżdżając do Polski, jednakże odetchnąłem z wielką ulgą. Stacja Zduny po dziesięciodniowym pobycie w Trzeciej Rzeszy pozwoliła mi na łatwe zestawienie — tu jest jak u Pana Boga za piecem, czy też prawie...

„Wiadomości Literackie” 1936, nr 44 (676).

Przypisy:

1. Sturmabteilung (SA) — oddziały szturmowe NSDAP, tzw. brunatne koszule. Do 1934 roku główne narzędzie terroru nazistów wobec przeciwników politycznych. [przypis edytorski]

2. Reichsdeutsche — „Niemiec Rzeszy”, oficjalny termin używany w Republice Weimarskiej i III Rzeszy w odniesieniu do obywatela niemieckiego zamieszkałego w Rzeszy. [przypis edytorski]

3. 5 marca 1933 r. — dzień zwycięstwa NSDAP w wyborach parlamentarnych, przeprowadzonych w warunkach terroru bojówek SA. NSDAP otrzymała 44% głosów. [przypis edytorski]

4. Stahlhelm — „Stalowy Hełm”, niemiecka kombatancka organizacja paramilitarna, założona przez byłych uczestników I wojny światowej w r. 1919. [przypis edytorski]

5. Ludendorff, Erich (1865–1937) — czołowy dowódca niemiecki podczas I wojny światowej. W książce Der Totale Krieg (Wojna totalna) twierdził, że „polityka to sposób prowadzenia wojny”, a naród i społeczeństwo powinny być całkowicie podporządkowane potrzebom armii. [przypis edytorski]

6. autodafe — akt przyjęcia lub odrzucenia wiary katolickiej w procesie inkwizycyjnym; poprzedzał wykonanie wyroku. [przypis edytorski]

7. KaDeWe — skrót od Kaufhaus des Westens. Centrum handlowe w Berlinie, które powstało w 1907 roku i działa do dziś. [przypis edytorski]

8. Papen, Franz von (1879–1969) — polityk niemiecki, w 1933 r. utorował Hitlerowi drogę do władzy. Za czasów III Rzeszy pracował w dyplomacji. [przypis edytorski]

9. Hitlerowska organizacja dziewczęca — Bund Deutscher Mädel (BDM), sekcja młodzieżówki Hitlerjugend. [przypis edytorski]

10. Sehenswürdigkeit (niem.) — atrakcje turystyczne. [przypis edytorski]

11. Rundfahrt (niem.) — objazd po mieście. [przypis edytorski]

12. Fremdenverkehr (niem.) — turystyka. [przypis edytorski]

13. iperyt — związek chemiczny, stosowany jako bojowy gaz trujący. [przypis edytorski]

14. couleur locale (fr.) — koloryt lokalny. [przypis edytorski]

15. gute Hausfrau (niem. ) — porządna gospodyni domowa. [przypis edytorski]

16. Ludwika, niem. Luiza (1776–1810) — królowa Prus, żona Fryderyka Wilhelma, matka dziewięciorga dzieci. Niezmiernie popularna w Niemczech ze względu na patriotyzm, jaki wykazała podczas wojen napoleońskich. [przypis edytorski]

17. Königin Louise Bund (niem.) — Związek Królowej Luizy. [przypis edytorski]

18. niemieckonarodowi — prawicowo-konserwatywna partia działająca w czasach Republiki Weimarskiej; w pierwszym roku rządów Hitlera uległa rozwiązaniu. [przypis edytorski]

19. karotować (przestarz.) — zbierać (wyłudzać) datki. [przypis edytorski]

20. mot d’ordre (fr.) — dewiza, hasło. [przypis edytorski]

21. Gleichschaltung (niem.) — ujednolicenie. [przypis edytorski]

22. ipso facto (łac.) — tym samym. [przypis edytorski]

23. Richthofen, Manfred Freiherr von (1892–1918) — legendarny pilot niemiecki, zginął w 1918 r. [przypis edytorski]

24. Gänseschritt (niem.) — chodzenie gęsiego. [przypis edytorski]

25. Stammgast (niem.) — stały gość. [przypis edytorski]

26. horribile dictu (łac.) — strach powiedzieć. [przypis edytorski]

27. spalenie Reichstagu — Wydarzenie to, do którego doszło 27 lutego 1933 r., posłużyło za pretekst do pełnego przejęcia władzy przez NSDAP. [przypis edytorski]

28. van der Lubbe, Marinus (1909–1934) — z pochodzenia Holender, najprawdopodobniej świadome lub nieświadome narzędzie hitlerowców przy podpaleniu Reichstagu. [przypis edytorski]

29. profesor — jak podaje Tomasz Szarota, był nim Alfred Baeumler (1887–1968), profesor pedagogiki i wychowania politycznego Uniwersytetu Berlińskiego. [przypis edytorski]

30. Renn, Ludwig (1889–1979) — niemiecki pisarz, członek Komunistycznej Partii Niemiec, walczył w Brygadach Międzynarodowych w Hiszpanii. [przypis edytorski]

31. Remarque, Erich Maria (1898–1970) — pisarz niemiecki, autor głośnej książki Na Zachodzie bez zmian (1929), opisującej okrucieństwa I wojny światowej. [przypis edytorski]

32. Pitigrilli (1893–1975) — pisarz włoski, autor głośnych książek erotycznych; po dojściu Mussoliniego do władzy wyemigrował. [przypis edytorski]

33. Feuchtwanger, Lion (1884–1958) — pisarz niemiecki, autor powieści historycznych, w 1933 r. wyemigrował. [przypis edytorski]

34. Ludwig, Emil (1881–1948) — pisarz niemiecki, autor biografii (m.in. Goethego i Bismarcka), które zyskały międzynarodową popularność; od 1932 roku na emigracji. [przypis edytorski]

35. Wassermann, Jakub (1873–1934) — pisarz niemiecki, autor m.in. autobiografii Moje życie jako Niemiec i Żyd (1921). [przypis edytorski]

36. Zweig, Arnold (1887–1968) — niemiecki pisarz i pacyfista, przez pewien czas zaangażowany w ruch syjonistyczny. W latach 1933–1948 na emigracji, po wojnie prezes niemieckiego Pen Clubu. [przypis edytorski]

37. Zweig, Stefan (1881–1942) — pisarz austriacki, pacyfista. Od 1938 r. na emigracji, popełnił wraz z żoną samobójstwo. [przypis edytorski]

38. Tucholsky, Kurt (1890–1935) — niemiecki pisarz, wybitny publicysta i satyryk o przekonaniach antyfaszystowskich. Od 1929 r. na emigracji; popełnił samobójstwo. [przypis edytorski]

39. Toller, Ernst (1893–1939) — niemiecki dramatopisarz i poeta o lewicowych przekonaniach; od 1933 r. na emigracji; popełnił samobójstwo. [przypis edytorski]

40. Wolff, Theodor (1868–1943) — dziennikarz niemiecki, do 1933 redaktor naczelny „Berliner Tageblatt”. Wyemigrował do Francji; w roku 1940 aresztowany przez gestapo i osadzony w KL Sachsenhausen. [przypis edytorski]

41. Kerr, właśc. Alfred Kempner (1867–1948) — jeden z najwybitniejszych niemieckich krytyków teatralnych; w 1933 r. emigrował do Anglii. [przypis edytorski]

42. Döblin, Alfred (1878–1957) — niemiecki prozaik i eseista, autor m.in. powieści Berlin Alexanderplatz: dzieje Franciszka Biberkopfa (1929); od 1935 r. na emigracji, powrócił do Niemiec po wojnie. [przypis edytorski]

43. Holitscher, Arthur (1869–1941) — pisarz niemiecki pochodzący z Węgier, od 1933 r. na emigracji; zmarł w Genewie. [przypis edytorski]

44. Kisch, Egon Erwin (1885–1948) — wybitny reporter, który uważał się za Czecha, Niemca i Żyda; pisał po niemiecku. Autor m.in. głośnych książek reporterskich z Rosji Radzieckiej, USA, Chin i Meksyku. W roku 1933 wydalony z Niemiec; na emigracji prowadził aktywną działalność antyfaszystowską. [przypis edytorski]

45. Kellermann, Bernhard (1879–1951) — pisarz niemiecki, przeciwnik faszyzmu; mechanizmy społeczne rządów NSDAP w Niemczech opisał w powieści Taniec umarłych (1948). [przypis edytorski]

46. Frank, Leonhard (1882–1961) — pisarz niemiecki nurtu ekspresjonistycznego, pacyfista; w latach 1933–1950 na emigracji w Szwajcarii, następnie w Stanach Zjednoczonych. [przypis edytorski]

47. Werfel, Franz (1890–1945) — pisarz i poeta austriacki, od 1938 r. na emigracji, autor głośnego, sfilmowanego komediodramatu Jakubowski i pułkownik (1944). [przypis edytorski]

48. Baum, Vicki, właśc. Hedwig (1888–1960) — pisarka austriacka, autorka popularnych romansów. W 1931 roku zamieszkała w USA; wiele jej książek zostało zekranizowanych (np. Ludzie w hotelu). [przypis edytorski]

49. Hirschfeld, Magnus (1868–1935) — wybitny seksuolog niemiecki; założyciel pierwszej niemieckiej organizacji walczącej o prawa osób homoseksualnych. Od 1932 na emigracji we Francji. [przypis edytorski]

50. Kästner, Erich (1899–1947) — pisarz niemiecki, poeta i autor książek dla dzieci; najbardziej znane dzieło to Emil i detektywi (1928). [przypis edytorski]

51. Suttner, Bertha von (1843–1914) — pisarka austriacka, pacyfistka; jako pierwsza kobieta wyróżniona pokojową nagrodą Nobla w 1905 r. [przypis edytorski]

52. Foerster, Friedrich Wilhelm (1869–1966) — niemiecki pedagog i socjolog, autor koncepcji wychowania do wolności wyboru. Znany krytyk niemieckiego militaryzmu i nacjonalizmu; od 1919 r. na emigracji. [przypis edytorski]

53. Sinclair, Upton (1878–1968) — powieściopisarz amerykański związany z ruchem socjalistycznym. [przypis edytorski]

54. Wessel, Horst (1907–1930) — niemiecki nazista, członek SA. Kiedy został zastrzelony, czczono go jako męczennika ruchu hitlerowskiego. Był autorem pieśni, która została oficjalnym hymnem partyjnym NSDAP, a w latach 1933–1945 była śpiewana po oficjalnym hymnie Niemiec na uroczystościach państwowych. [przypis edytorski]

55. von dem Feuer gerettet (niem.) — uratowane z ognia. [przypis edytorski]

56. Wyspy Sołowieckie — część sowieckiego Gułagu nad Morzem Białym. [przypis edytorski]

57. Sonnenburg — jeden z pierwszych obozów koncentracyjnych, jakie powstały w Trzeciej Rzeszy. [przypis edytorski]

58. Oranienburg — miejscowość w pobliżu Poczdamu, gdzie już w 1933 r. utworzony został obóz koncentracyjny Sachsenhausen. [przypis edytorski]

59. Billinger, Richard (1893–1965) — poeta i dramaturg austriacki. [przypis edytorski]

60. ukazuje się wiersz — przekład filologiczny jednej zwrotki tego wiersza przytacza Tomasz Szarota: „Pięć palców ma moja ręka / Pięć palców ma wasza wierna dłoń / Dwaj sprawiedliwi są w naszym domu / Chrystus i Hitler na ścianie”. [przypis edytorski]

61. George, Stefan (1868–1933) — poeta niemiecki, zwolennik hasła „sztuka dla sztuki”. Jak podaje Tomasz Szarota, George głosił co prawda teorię „heroizmu nadczłowieka”, potępił jednak nazizm. [przypis edytorski]

62. Niemiecka Partia Centrum — partia niemieckich katolików, istniejąca od 1870 roku; w 1933 roku uległa rozwiązaniu. [przypis edytorski]

63. Bawarska Partia Ludowa — z początku regionalna gałąź partii Centrum; w Republice Weimarskiej samodzielna partia konserwatywna, powiązana z wielkim przemysłem; zmuszona do samorozwiązania w roku 1933. [przypis edytorski]

64. Braunes Haus (niem.) — brunatny dom, siedziba lokalnych organizacji NSDAP; nazwa pochodzi od koloru mundurów funkcjonariuszy. [przypis edytorski]

65. Und niemand klagte, wer genas (niem. ) — Nikt, kto wyzdrowiał, nie skarżył się. [przypis edytorski]

66. niemand (niem.) — nikt. [przypis edytorski]

67. lasek sękociński — pod Warszawą, miejsce pobicia przez „nieznanych sprawców” antysanacyjnego dziennikarza i pisarza, Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. [przypis edytorski]

68. Auswärtiges Amt (niem.) — Ministerstwo Spraw Zagranicznych. [przypis edytorski]

69. Schutzhaft (niem.) — dosł. areszt ochronny, wprowadzony w r. 1933 r. na mocy rozporządzenia o „ochronie narodu i państwa”, był ważnym elementem wprowadzonego przez nazistów „państwa stanu wyjątkowego”. [przypis edytorski]

70. Kaas, Ludwig (1881–1952) — ksiądz katolicki, przewodniczący partii Centrum, przeciwnik nazizmu. Od 1933 r. na emigracji w Rzymie, współpracował przy powstaniu encykliki papieża Piusa XI Mit brennender Sorge odnoszącej się krytycznie do sytuacji Kościoła w III Rzeszy. [przypis edytorski]

71. ad infinitum (łac.) — w nieskończoność. [przypis edytorski]

72. Grossmann, Kurt (1897–1972) — działacz lewicowy i dziennikarz, sekretarz generalny Niemieckiej Ligi Praw Człowieka. W 1933 roku zbiegł z Niemiec; zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. [przypis edytorski]

73. Leipart, Theodor (1867–1947) — jeden z przywódców niemieckiego ruchu związkowego, socjaldemokrata. W roku 1933 więziony i torturowany przez nazistów. [przypis edytorski]

74. Kameradschaft (niem.) — koleżeństwo. [przypis edytorski]

75. Razzia (niem.) — obława policyjna. [przypis edytorski]

76. Krakenkasse (niem.) — ubezpieczalnia zdrowotna, dosł. Kasa Chorych. [przypis edytorski]

77. Strohmann (niem.) — figurant. [przypis edytorski]

78. Prenn, Daniel (1904–1991) — tenisista niemiecki. Od 1933 r. na emigracji w Anglii. [przypis edytorski]

79. Cramm, Gottfried Freiherr von (1909–1976) — tenisista niemiecki, uważany za najlepszego na świecie zawodnika. W 1938 roku oskarżony o homoseksualizm, w przepisach hitlerowskich traktowany jak przestępstwo i skazany w maju 1938 na 10 miesięcy więzienia. [przypis edytorski]

80. Franck, James (1882–1964) — laureat nagrody Nobla w dziedzinie fizyki (1925). W 1933 r. opuścił Niemcy i wyjechał do Stanów Zjednoczonych; brał udział w budowie pierwszej bomby atomowej. [przypis edytorski]

81. Haber, Fritz (1868–1934) — laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii (1918). [przypis edytorski]

82. Geschäft (niem.) — firma, sklep. [przypis edytorski]

83. Wahrenhaus (niem.) — dom towarowy. [przypis edytorski]

84. „Der Angriff” (Atak) — gazeta założona w Berlinie w 1927 r. przez Goebbelsa, zamknięta w 1945. [przypis edytorski]

85. Leers, Johann von (1902–1965) — jeden z „ekspertów” od rasizmu w Trzeciej Rzeszy, twórca pseudonaukowych teorii na temat judaizmu. Wydał 27 antysemickich książek. Po wojnie mieszkał w Argentynie, potem w Egipcie, gdzie przeszedł na islam i został zatrudniony w służbie dyplomatycznej. [przypis edytorski]

86. Nowaczyński, Adolf (1876–1944) — znany publicysta i dramaturg. Publikował w prasie nacjonalistycznej obsesyjnie antysemickie artykuły; jednocześnie współpracował z „Wiadomościami Literackimi”. [przypis edytorski]

87. Erzberger, Matthias (1875–1921) — niemiecki pisarz i polityk, podpisywał w imieniu Niemiec zawieszenie broni; w 1919 r. minister finansów, zginął zamordowany przez nacjonalistów. [przypis edytorski]

88. Piscator, Erwin (1893–1966) — wybitny reżyser niemiecki, twórca koncepcji teatru proletariackiego. W okresie narastającego faszyzmu wyjechał z kraju i pracował na różnych scenach europejskich. W 1951 r. powrócił do Niemiec. [przypis edytorski]

89. Liebknecht, Karl (1871–1919) — wybitny działacz socjaldemokracji niemieckiej; współtwórca Związku Spartakusa, zginął zamordowany wraz z Różą Luksemburg przez prawicowe bojówki. [przypis edytorski]

90. Kun, Bela właśc. Kohn, Béla (1886–1939) — węgierski działacz komunistyczny, w 1919 r. współorganizator Węgierskiej Republiki Rad. Zginął w czystkach stalinowskich. [przypis edytorski]

91. Trocki, Lew, właśc. Bronstein (1879–1940) — wybitny działacz bolszewicki; od 1932 r. na emigracji w Meksyku, zamordowany przez agenta sowieckiego. [przypis edytorski]

92. Radek, Karol, właśc. Sobelsohn (1885–1939) — działacz komunistyczny, polityk radziecki. W procesie w 1937 r. skazany na 10 lat więzienia; zabity w łagrze. [przypis edytorski]

93. Kamieniew, Lew, właśc. Rosenfeld (1883–1936) — czołowy działacz ruchu bolszewickiego, współpracownik Lenina. Za czasów stalinowskich odsunięty od stanowisk, po procesie w 1936 r. skazany i stracony. [przypis edytorski]

94. Zinowiew, Grigorij, właśc. Radomyslski (1883–1936) — rewolucjonista, działacz bolszewicki, przewodniczący Międzynarodówki Komunistycznej. W 1926 r. odsunięty przez Stalina, potem sądzony i stracony. [przypis edytorski]

95. Rakowski, Christian, właśc. Stanczew (1873–1941) — bułgarski działacz komunistyczny, później polityk radziecki. W 1938 skazany w pokazowym procesie moskiewskim na 20 lat więzienia, rozstrzelany. [przypis edytorski]

96. Reinhardt, Max, właśc. Goldmann (1873–1943) — pochodził z Wiednia, wybitny niemiecki reżyser i aktor. Po przewrocie hitlerowskim wyjechał do Paryża, od 1938 r. w Stanach Zjednoczonych. [przypis edytorski]

97. Bergner, Elisabeth, właśc. Ettel (1897–1986) — wybitna aktorka niemiecka, od 1933 r. na emigracji w Anglii. [przypis edytorski]

98. Arno, Siegfried, właśc. Aron (1895–1975) — niemiecki aktor komediowy, wystąpił w wielu filmach i musicalach. Opuścił Niemcy w 1933 r. i przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. [przypis edytorski]

99. Krukowski, Kazimierz (1902–1984) — wybitny polski aktor kabaretowy, znany jako „Lopek”. [przypis edytorski]

100. Moissi, Alexander (1880–1935) — wybitny aktor niemiecki, pochodzący z Albanii. Występował m.in. w rolach szekspirowskich. [przypis edytorski]

101. Kortner, Fritz (1892–1970) — austriacki aktor teatralny i filmowy, występujący przez wiele lat w Berlinie. W 1933 zmuszony do emigracji, osiadł w Ameryce; do Niemiec powrócił w 1949 r. [przypis edytorski]

102. Charell, Eric, właściwie Löwenberg (1894–1974) — aktor i tancerz niemiecki, organizator rewii w Berlinie. Od 1932 r. na emigracji, od 1937 r. w Stanach Zjednoczonych. Powrócił do Niemiec w r. 1945. [przypis edytorski]

103. Pallenberg, Max (1877–1934) — piosenkarz i wybitny aktor charakterystyczny. W 1933 przeniósł się z Berlina do Wiednia. [przypis edytorski]

104. Alpar, Gitta, właśc. Kalisch, Regina (1903–1991) — urodzona na Węgrzech słynna śpiewaczka operowa i gwiazda operetki. W 1933 r. wyemigrowała z Niemiec. Od 1939 r. mieszkała w Stanach Zjednoczonych. [przypis edytorski]

105. Massary, Fritzi, właśc. Masarik, Friederike (1882–1968) — wybitna sopranistka występująca w operetkach Berlina i Wiednia; aktorka. W 1933 r. wraz z mężem Maxem Pallenbergiem wyemigrowała z Niemiec. [przypis edytorski]

106. Fröhlich, Gustav (1902–1997) — gwiazdor filmu niemieckiego, wystąpił m.in. w filmie Metropolis (1927). Rozwiódł się z Gittą Alpar i związał z Lidią Baarovą, która później została kochanką Goebbelsa. Do 1945 r. wystąpił w 41 filmach, po wojnie kontynuował karierę aktorską. [przypis edytorski]

107. Rust, Bernhard (1883–1945) — od 1934 r. minister nauki, wychowania i oświaty ludowej; dążył do podporządkowania całego szkolnictwa ideologii hitlerowskiej. Na wieść o kapitulacji popełnił samobójstwo. [przypis edytorski]

108. na sztuce Johsta — chodzi o sztukę Schlageter (1932) poświęconą postaci rozstrzelanego przez Francuzów w 1923 r. Alberta Leona Schlagetera, którego naziści kreowali na bohatera narodowego. Jej autorem był przewodniczący Izby Piśmiennictwa Rzeszy Hans Johst (1890–1978). [przypis edytorski]

109. Kiepura, Jan (1902–1966) — polski śpiewak operowy, występował także z wielkim powodzeniem w Niemczech oraz w filmach niemieckich, m.in. Das Lied einer Nacht (Pieśń nocy, 1932). [przypis edytorski]

110. Schmidt, Josef (1904–1942) — słynny niemiecki śpiewak operowy. Po premierze filmu Ein Lied geht um die Welt (Pieśń idzie przez świat), w maju 1933 roku wyemigrował z Niemiec; śpiewał m.in. w Carnegie Hall w Nowym Jorku. Zmarł w szwajcarskim obozie internowania. [przypis edytorski]

111. Hugenberg, Alfred (1865–1951) — wpływowy niemiecki przemysłowiec i polityk. Był ministrem gospodarki w pierwszym rządzie Hitlera; wkrótce jednak został odsunięty. [przypis edytorski]

112. Blutendes Deutschland (Krwawiące Niemcy) — film dokumentalno-propagandowy Johannesa Hausslera. Przedstawiano w nim zarys historii Niemiec od wojny francusko-pruskiej aż po zwycięstwo Hitlera; podkreślano niemiecką martyrologię i konieczność walki z systemem wersalskim. Film wszedł na ekrany w marcu 1933 r. [przypis edytorski]

113. smutnoje wriemia (ros. смутное время) — dosł. czasy smuty; przen. czas zamętu, burzliwy czas; pierwotnie: okres głębokiego kryzysu Cesarstwa Rosyjskiego w l. 1598–1613, tj. od śmierci ostatniego cara z dynastii Rurykowiczów do objęcia tronu przez dynastię Romanowów. [przypis edytorski]

114. poczdamski triumf — aluzja do spotkania w Poczdamie kanclerza Hitlera z prezydentem Paulem von Hindenburgiem. [przypis edytorski]

115. Toscanini, Arturo (1867–1957) — wybitny włoski dyrygent. Od 1928 r. przebywał w Stanach Zjednoczonych. [przypis edytorski]

116. Walter, Bruno, właśc. Schlesinger (1876–1962) — wybitny niemiecki dyrygent, pianista i kompozytor; w 1933 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. [przypis edytorski]

117. Hochgeboren (niem.) — wysoko urodzony. [przypis edytorski]

118. Goebbels, Magda (1901–1945) — żona ministra propagandy, matka sześciorga dzieci. Tuż przed klęską III Rzeszy oboje wraz z mężem otruli dzieci i popełnili samobójstwo. [przypis edytorski]

119. Oraczewski, Czesław (1891–1965) — jak podaje Tomasz Szarota, ksiądz ten był zwolennikiem filozofii mistyczno-narodowej, od 1936 r. proboszczem parafii św. Jakuba na warszawskiej Ochocie. Po wojnie związał się z PAX-em i ruchem tzw. księży patriotów. [przypis edytorski]

120. Wotowski, Stanisław Antoni (1895–1939) — właściciel kontrowersyjnego biura detektywistycznego; jeździł po Polsce z wykładami na temat okultyzmu, spirytualizmu, masonerii i sekt. Autor wielu powieści sensacyjnych, m. in. książki Tajemnice masonerii i masonów (1926), po 1989 roku kilkakrotnie wznowionej. [przypis edytorski]

121. KARP — Koło Adwokatów Rzeczypospolitej Polskiej. [przypis edytorski]

122. Kube, Wilhelm (1887–1943) — od 1941 r. Gauleiter czyli komisarz generalny Białorusi, zginął w zamachu w Mińsku w niejasnych okolicznościach. [przypis edytorski]

123. Kerrl, Hanns (1887–1943) — minister sprawiedliwości; 1935–1941 minister do spraw kościelnych. [przypis edytorski]

124. Frank, Hans (1900–1946) — z zawodu adwokat, 1939 r. gubernator generalny w okupowanej Polsce. Skazany i stracony w Norymberdze. [przypis edytorski]

125. Geheimrat (niem.) — tajny radca. [przypis edytorski]

126. Heyman, Ernst (1870–1946) — profesor uczelni we Wrocławiu i Królewcu, potem w Berlinie. [przypis edytorski]

127. Freisler, Roland (1893–1945) — w NSDAP od 1925 r. Od 1942 r. przewodniczący Trybunału Ludowego. Przewodniczył w ponad 1200 procesach, które kończyły się niemal wyłącznie wyrokami śmierci, stąd nazywano go „wieszającym sędzią”. [przypis edytorski]

128. usmiritiel (ros.) — pogromca. [przypis edytorski]

129. II y a des juges à Berlin (fr.) — Są sędziowie w Berlinie. [przypis edytorski]

130. mensura — zasady i rytuały związane z pojedynkami, praktykowanymi m.in. w korporacjach akademickich. [przypis edytorski]

131. Paxabteilung (neol. z łac. pax: pokój, niem. Abteilung: oddział) — „bataliony pokoju”. [przypis edytorski]

132. udarnik (ros.) — przodownik pracy. [przypis edytorski]

133. Frick, Wilhelm (1877–1946) — w latach 1933–1943 minister spraw wewnętrznych Rzeszy, potem protektor Czech i Moraw. Sądzony i powieszony w Norymberdze. [przypis edytorski]

134. „Myśl Narodowa” — czasopismo związane ze Stronnictwem Narodowym, wydawane w latach 1921–1939 w Warszawie. [przypis edytorski]

135. Sławek, Walery (1879–1939) — bliski współpracownik Piłsudskiego, trzykrotny premier, w latach 1927–1935 kierował Bezpartyjnym Blokiem Współpracy z Rządem. [przypis edytorski]

136. feldgrau — dosł. „polowa szarość”, kolor mundurów armii niemieckiej. [przypis edytorski]

137. PKU — Powiatowa Komenda Uzupełnień. [przypis edytorski]

138. Krupp von Bohlen und Haibach, Gustav (1870–1950) — kierował niemieckim koncernem przemysłu ciężkiego Friedrich Krupp AG, zajmującym się od 1933 głównie produkcją zbrojeniową. [przypis edytorski]

139. Reichswehra — siły zbrojne Republiki Weimarskiej i III Rzeszy, istniejące w latach 1921–1935; następnie Reichswehrę rozwiązano, tworząc Wehrmacht. [przypis edytorski]

140. Mama, was ist ein Leutnant? (niem.) — Mamo, co to jest porucznik? [przypis edytorski]

141. Der totale Staat (niem.) — państwo totalne. [przypis edytorski]

142. z katolickimi pacyfistami — zdaniem Tomasza Szaroty nie jest wykluczone, że Antoni Sobański spotkał się w Niemczech z księdzem Maksymilianem Metzgerem, zaprzyjaźnionym z księdzem Władysławem Korniłowiczem z Lasek. W 1944 r. Metzger został zamordowany przez hitlerowców. [przypis edytorski]

143. Rydel, Lucjan (1870–1918) — polski poeta i dramatopisarz, autor m.in. popularnego widowiska jasełkowego Betlejem polskie (1904). [przypis edytorski]

144. Pro Ecclesia et Pontifice — „Dla Kościoła i Papieża”, jedno z wysokich odznaczeń Stolicy Apostolskiej w kształcie krzyża. [przypis edytorski]

145. Die Strasse frei den braunen Bataillonen... (niem.) — Więc wolny szlak brunatnym batalionom/ Więc wolny szlak przed tym, co niesie grom/ Na hakenkreuz z nadzieją patrzą już miliony/ I dzień wolności wstaje nad nasz dom. [przypis edytorski]

146. Heines, Edmund (1897–1934) — poseł NSDAP do Reichstagu i jeden z przywódców SA; zamordowany przez hitlerowców 30 czerwca 1934 r. podczas tzw. nocy długich noży. [przypis edytorski]

147. Strasser, Otto (1897–1974) — bliski współpracownik, później konkurent Hitlera, reprezentant tzw. lewego skrzydła ruchu nazistowskiego. W 1930 r. założył własną organizację „Czarny Front” w opozycji do NSDAP Od 1934 r. na emigracji, w 1955 r. powrócił do Niemiec. [przypis edytorski]

148. Wilhelm II Hohenzollern (1859–1941) — cesarz Niemiec w latach 1888–1918, po wybuchu rewolucji w 1918 r. uciekł do Holandii. [przypis edytorski]

149. BB — tak w skrócie nazywano Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem. [przypis edytorski]

150. Rathenau, Walther (1867–1922) — polityk niemiecki, w 1922 r. jako minister spraw zagranicznych podpisał z Rosją Sowiecką traktat w Rapallo. Zamordowany na berlińskiej Königsallee przez członków skrajnie prawicowego paramilitarnego związku Organisation Consul. [przypis edytorski]

151. lachendes Leben (niem.) — dosł. śmiejące się życie; życie pełne śmiechu. [przypis edytorski]

152. sceptyk Słonimskiego — jak zauważył Tomasz Szarota, Sobański cytuje tu komedię Antoniego Słonimskiego Rodzina, której premiera odbyła się w Warszawie w 1933 r. Tekst był opublikowany w „Wiadomościach Literackich” (1934, nr 13). [przypis edytorski]

153. Hier wird nur deutsch gegrüsst (niem.) — Tu pozdrawia się tylko po niemiecku. [przypis edytorski]

154. szpera — zapewne: godzina policyjna, od niem. die Sperrstunde. [przypis edytorski]

155. ein kleines helles (niem.) — małe jasne (piwo). [przypis edytorski]

156. Ich hab’ mein Herz in Heidelberg verloren (niem.) — Straciłem serce w Heidelbergu. [przypis edytorski]

157. cum grano salis (łac.) — z ziarenkiem soli (ostrożnie). [przypis edytorski]

158. à la longue (fr.) — na długo, w dłuższej perspektywie. [przypis edytorski]

159. gleichschaltet (niem.) — ujednolicone. [przypis edytorski]

160. Wiązania grzecznej Helenki — chodzi o książkę Klementyny Hoffmanowej z d. Tańskiej, Wiązanie Helenki. Książeczka dla małych dzieci uczących się czytać, przez Autorkę „Pamiątki po dobrej matce”, Warszawa 1823. [przypis edytorski]

161. Grosz, George (1893–1958) — grafik i karykaturzysta niemiecki; od 1933 r. na emigracji w Stanach Zjednoczonych; W Trzeciej Rzeszy jego prace zostały uznane za „sztukę zdegenerowaną”, znaczną ich część zniszczono. [przypis edytorski]

162. Busch, Wilhelm (1832–1908) — rysownik i poeta niemiecki, uważany za praojca komiksu; twórca postaci Maxa i Moritza. [przypis edytorski]

163. PAT — Polska Agencja Telegraficzna. [przypis edytorski]

164. Moabit — tak nazywano więzienie, które mieściło się w berlińskiej dzielnicy Moabit. [przypis edytorski]

165. Kommunismus lebt noch (niem.) — Komunizm jeszcze żyje. [przypis edytorski]

166. rara avis (łac.) — dosł.: rzadki ptak, biały kruk; tu: rzadki okaz. [przypis edytorski]

167. dienszczik (ros.) — ordynans. [przypis edytorski]

168. Verband (niem.) — stowarzyszenie. [przypis edytorski]

169. Kampfbund (niem.) — związek walki. [przypis edytorski]

170. gelateria (wł.) — lodziarnia. [przypis edytorski]

171. Ich war nie Nazi, Ich war immer Deutsch-National (niem.) — nigdy nie byłam nazistką, zawsze byłam Niemiecko-Narodowa [popierałam Niemiecką Narodową Partię Ludową]. [przypis edytorski]

172. sprich doch nicht so laut, bist du verrückt? (niem.) — ależ nie mów tak głośno, oszalałaś? [przypis edytorski]

173. mordy z 30 czerwca — tzw. Noc długich noży, czyli akcja schwytania i wymordowania przeciwników Adolfa Hitlera wewnątrz ruchu narodowosocjalistycznego. Tej nocy SS i wojsko zajęły główną siedzibę dowództwa SA i aresztowały jego dowódcę Ernsta Röhma. [przypis edytorski]

174. być à la page (fr.) — być na bieżąco, orientować się. [przypis edytorski]

175. Ich halte, och an die Photographie (niem.) — opieram się na fotografii. [przypis edytorski]

176. Weloński, Pius (1848–1931) — polski rzeźbiarz. Jego rzeźba Gladiator powstała w 1880 r. [przypis edytorski]

177. capo d’opera (wł.) — arcydzieło. [przypis edytorski]

178. spricht (niem.) — mówi. [przypis edytorski]

179. Tempelhof — lotnisko w Berlinie. [przypis edytorski]

180. Fidler, Edmund (1909–1999) — polski aktor teatralny. [przypis edytorski]

181. Kundgebung (niem.) — wiec, manifestacja. [przypis edytorski]

182. oranki — zaorany obszar. [przypis edytorski]

183. Maibaum (niem.) — drzewko majowe. [przypis edytorski]

184. prozopopea — tu w znaczeniu: udramatyzowanie. [przypis edytorski]

185. mensura — tu: blizna po pojedynku. [przypis edytorski]

186. wyranżerowany — wycofany z obiegu. [przypis edytorski]

187. Odol — firma niemiecka produkująca pastę do zębów. [przypis edytorski]

188. Grosses Schauspielhaus — berliński teatr założony w 1919 roku. [przypis edytorski]

189. proces trockistowski — proces dawnych przywódców bolszewickich, który odbywał się w Moskwie od 19 do 24 sierpnia 1936 r. Większość oskarżonych skazano na śmierć. [przypis edytorski]

190. Blum, Leon (1872–1950) — francuski polityk socjalistyczny, został premierem w 1936 r. [przypis edytorski]

191. on ne sait à quel saint se vouer (fr.) — nie wiadomo, któremu świętemu się ofiarować. [przypis edytorski]

192. Parteigenosse (niem.) — towarzysz partyjny; tu: członek NSDAP. [przypis edytorski]

193. pod kozyriok (z ros.) — „bicie w dach” (w domyśle: czapki żołnierskiej); salut. [przypis edytorski]

194. Brüning, Heinrich (1885–1970) — przywódca katolickiej partii Centrum, który w latach 1930–1932 był kanclerzem Niemiec. [przypis edytorski]

195. Erker (niem.) — wykusz. [przypis edytorski]

196. Wolgemut (Wolthgemuth), Michael (1434–1519) — malarz i drzeworytnik niemiecki. [przypis edytorski]

197. Kraft (Krafft), Adam (ok. 1460–ok. 1508) — jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy późnego gotyku. [przypis edytorski]

198. Vischer, Peter Starszy (ok. 1460–1529) — niemiecki mistrz odlewnictwa, rzeźbiarz, twórca słynnego grobu św. Sebalda w Norymberdze. [przypis edytorski]

199. les purs (fr.) — czyści; tu zapewne w znaczeniu: czyści rasowo. [przypis edytorski]

200. Wandervogel (niem.) — wędrowny ptak, nazwa stowarzyszenia młodzieży niemieckiej, założonego w 1901 r. Propagowało ono rozwój patriotyzmu, m.in. przez wycieczki po kraju i głosiło romantyczny bunt w imię „wspólnoty ludowej” Niemców. [przypis edytorski]

201. Musik Hochshule (niem.) — wyższa szkoła muzyczna. [przypis edytorski]

202. Was fur ein Uniform ist das? (niem.) — Jaki to jest mundur? [przypis edytorski]

203. Politische und Weltanschauung Schulung (niem.) — szkolenie polityczne i światopoglądowe. [przypis edytorski]

204. Weltanschauung (niem.) — światopogląd. [przypis edytorski]

205. Volk ans Gewehr (niem.) — naród pod bronią. [przypis edytorski]

206. Backfische (niem.) — podlotki. [przypis edytorski]

207. Blomberg, Werner von (1878–1946) — minister wojny Rzeszy w latach 1935–1938, feldmarszałek i naczelny dowódca Wehrmachtu. [przypis edytorski]

208. Ausland (niem.) — zagranica. [przypis edytorski]

209. Redo, Józef (1872–1941) — polski śpiewak i aktor operetkowy. [przypis edytorski]

210. lingua toscana in bocca tedesca (wł.) — język toskański w ustach niemieckich. Autor żartobliwie nawiązuje tu do powiedzenia: „lingua toscana in bocca romana” (język toskański w ustach rzymskich), które opisuje ideał doskonałej włoszczyzny. [przypis edytorski]

211. English Mistery — polityczne i ezoteryczne ugrupowanie założone w r. 1930 w Wielkiej Brytanii. Postulowało przywrócenie systemu feudalnego ze ściśle hierarchicznym społeczeństwem. [przypis edytorski]

212. Kameradschaft (niem.) — koleżeństwo. [przypis edytorski]

213. Warum lachen Sie? (niem.) — Dlaczego Pan się śmieje? [przypis edytorski]

214. Streicher, Julius (1885–1946) — założyciel pisma „der Stürmer”, które szerzyło nienawiść do Żydów. Organizator akcji bojkotu i pogromów. Gauleiter (naczelnik okręgu) Frankonii. Sądzony i powieszony w Norymberdze. [przypis edytorski]

215. Es ist doch ein jüdisches Geschäft. Jüdische Geschäfte werden alle während des Parteitages geschlossen (niem.) — Przecież to jest sklep żydowski. Podczas Parteitagu wszystkie sklepy żydowskie będą zamknięte. [przypis edytorski]

216. Verzeihen Sie, aber es ist ein jüdisches Geschäft (niem.) — Przepraszam pana, ale to jest sklep żydowski. [przypis edytorski]

217. poputczik (ros.) — towarzysz drogi, zwolennik. [przypis edytorski]

218. ein Schweinehund (niem.) — świński pies. [przypis edytorski]

219. Lohengrin — postać z XIII-wiecznej legendy; bohater opery Ryszarda Wagnera (1850). [przypis edytorski]

220. Ley, Robert (1890–1945) — gauleiter okręgu Południowa Nadrenia, w latach 1933–1945 przywódca Niemieckiego Frontu Pracy. [przypis edytorski]

221. Nürnberger Trichter (niem.) — niemiecki lejek; znaczenie tego pojęcia autor wyjaśnia w artykule. [przypis edytorski]

222. Dietrich, Otto (1897–1952) — szef prasowy Trzeciej Rzeszy w latach 1933–1945. [przypis edytorski]

223. Śpiewacy norymberscy (Meistersinger) — opera Ryszarda Wagnera (1868). [przypis edytorski]

224. Sachs, Hans (1494–1576) — norymberski poeta i dramaturg. Sława jego odrodziła się w epoce romantyzmu. Był jedną z postaci występujących w Śpiewakach norymberskich Wagnera. [przypis edytorski]

225. wie süss (niem.) — jak słodko. [przypis edytorski]

226. Gau — w Trzeciej Rzeszy jednostka administracji NSDAP, później także państwowa, na jej czele stał gauleiter. [przypis edytorski]

227. Lutze, Viktor (1890–1943) — szef sztabu SA po zamordowaniu przez hitlerowców Ernsta Röhma. [przypis edytorski]

228. Wagner, Adolf (1890–1944) — gauleiter NSDAP w Bawarii. [przypis edytorski]

229. Laughton, Charles (1899–1962) — aktor angielski, wybitny odtwórca ról szekspirowskich. Laureat Oscara za rolę pierwszoplanową w filmie Prywatne życie Henryka VIII (1933). [przypis edytorski]

230. Smuts, Jan Christian (1870–1950) — południowoafrykański polityk, filozof i wojskowy; premier Związku Południowej Afryki w latach 1919–1924 oraz 1939–1948. [przypis edytorski]

231. zeszłoroczne ustawy — ustawy norymberskie z 1935 r. wprowadzające rasistowską dyskryminację i ograniczenie praw ludności żydowskiej w Niemczech. [przypis edytorski]

232. Schacht, Hjalmar (1877–1970) — ekonomista niemiecki, w latach 1933–1939 prezes Banku Rzeszy. Sądzony w procesie norymberskim, uniewinniony. [przypis edytorski]

233. Arbeitsdienst (niem.) — Służba Pracy. [przypis edytorski]

234. Wotan — bóg w mitologii germańskiej; opiekun zmarłych wojowników i myśliwych. [przypis edytorski]

235. Himmelanschauung (niem.) — „pogląd na niebo”. [przypis edytorski]

236. Fuller, Loie (1862–1928) — tancerka amerykańska. [przypis edytorski]

237. Fahnenweihe (niem.) — poświęcenie sztandaru. [przypis edytorski]

238. Der Führer hat immer Recht (niem.) — Führer ma zawsze rację. [przypis edytorski]

239. Genosse (niem.) — towarzysz. [przypis edytorski]

240. Parteigenosse (niem.) — towarzysz partyjny. [przypis edytorski]

241. piatiletka — nazwa planów gospodarczych ZSRR począwszy od roku 1928. [przypis edytorski]

242. tam gnuśni udarnicy... — zestawienie radzieckich przodowników pracy z oddziałami nazistowskiej Służby Pracy. [przypis edytorski]

243. Mistinguett (1875–1956) — słynna francuska aktorka i piosenkarka, występowała m.in. w Folies Bergère i Moulin Rouge. [przypis edytorski]

244. Verräter (niem.) — Zdrajca. Film szpiegowski Karla Rittera z 1936 r. Jak podaje Tomasz Szarota, wyświetlany też w Polsce, a w „Polsce Zbrojnej” zalecano, by obejrzeli go wszyscy, którym leży na sercu obronność kraju. [przypis edytorski]

245. Hindenburg — nazwa sterowca nazwanego na cześć byłego prezydenta Niemiec. [przypis edytorski]

246. gemütlich (niem.) — przyjemnie. [przypis edytorski]

247. Wouwerman, Philips (1619–1698) — barokowy malarz holenderski. Malował m.in. sceny batalistyczne z okresu wojny trzydziestoletniej. [przypis edytorski]

248. Kurzgalopp (niem.) — krótki galop. [przypis edytorski]

249. Es ist doch der schönste Grüss (niem.) — To przecież jest najpiękniejsze pozdrowienie. [przypis edytorski]

250. Lorenzkirche — kościół św. Wawrzyńca w Norymberdze. [przypis edytorski]