VIII

Siedzi wojak w starym domu, w Rynku,

Z okna izby na Wisłę pogląda,

O swym zbożnym wspomina uczynku

I krzyż tamten widzieć mu się żąda.

Noc mu owa przed oczyma stawa

I ucieczka z kraju tureckiego, —

Aż tu krzykiem zahuczy Warszawa

I ku Wiśle tłumy ludu biega.

Wyjdzie wojak z swojej kamienicy

I ku rzece przeciska się z trudem:

Tłum na Rynku, tłum w każdej ulicy

I pobrzeże wypełnione ludem.

Złotem słońcem goreją niebiosy

Nad Warszawą zatłoczoną ściśle,

Zewsząd słychać zadziwione głosy

I wołania: „Cud! cud! cud na Wiśle!”