V

Jakże pilnie się zwijają

Młynarzowi robotnicy!

Mija miesiąc — mury stają,

Biegnie w niebo krzyż świątnicy.

Mija drugi w pracy Bożej, —

Już i wieża w górę pnie się;

Każdy tydzień coś dołoży,

Każdy tydzień coś przyniesie.

Młynarz złota nie żałuje,

Hojnie sypie dukatami,

Sam pomaga, sam pilnuje,

Sam się trudzi z murarzami!

Aż przyjemnie patrzeć na to,

Aż człekowi serce rośnie!

Przeminęło śliczne lato,

Jesień wiatrem łka żałośnie.

Lecz robota wre na brzegu,

Choć i deszcze z nieba cieką,

Tam, gdzie widniał obrus śniegu,

Na pagórku ponad rzeką.

Mknie na Wisłę pieśń radosna,

Brzmi w tej pieśni Boża chwała,

A gdy przyszła nowa wiosna

I kwiatami świat ubrała,

W pewien złoty blask poranny,

W dzień Jej chwale poświęcony,

Stanął kościół Marii Panny

I zagrały z wieży dzwony.