XIV

Z jękiem godzinę władzy biesa

Wybiły miejskie półzegarza —

Bezzębna Krzycha ogień skrzesa

I gniewnie mruczy i wygraża.

Ponuro płonie stos czerwony,

Kłębią się z tygla gęste pary —

Splunęła Krzycha w cztery strony

I najmożniejsze robi czary.

Na nowiu rwane kipią zioła,

Warzone z kostką nietoperza —

Dysze pierś Krzychy wyschła, goła,

I rozkudłany włos się zjeża.

Czarny kot rozwarł ślep zielony,

Chyłkiem z zapiecka się wymyka —

Odczynia Krzycha urok ony

Sprośnego z Francyej czarownika.