ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)

RZECZNIK NIEPRAWY

Kiszki się skręcały we mnie,

tak już dawno żądzą płonę,

Rozbić w puch te jego bzdury,

głosząc prawdy odwrócone.

Mnie to bowiem myśliciele

mówcą wręcz nieprawym zową

Dzięki temu, żem ja pierwszy

odkrył tę metodę nową:

Z góry przeczyć praw zasadzie

wśród sądowych procederów!

Czyż to nie jest więcej warte

niźli tysiąckroć staterów227,

Jąwszy się przepadłej sprawy,

wygrać ją na łeb, na szyję?

do Odrzykonia

Patrz więc, jak mu wychowanie,

które sławił, w niwecz zbiję:

Oto naprzód wzbrania tobie

wprost używać ciepłej łaźnie.

do Prawego Rzecznika

Czemuż, w jakiej myśli, ganisz

ciepłą kąpiel? Mów wyraźnie!

RZECZNIK PRAWY

Nałóg ten najgorszy — wierę —

z męża czyni zniewieściucha.

RZECZNIK NIEPRAWY

Dość! Natychmiast w pół cię schwycę,

iż nie ujdziesz spod obucha.

Powiedz mi też — z Zeusa synów,

który najdzielniejszy w boju?

Który zmógł największe moce

i najwięcej strzymał znoju?

RZECZNIK PRAWY

Nie masz woja nad Herakla!

takie moje zdanie, błaźnie!

RZECZNIK NIEPRAWY

Gdzieś więc widział, gdzie i kiedy,

zimne Heraklesa łaźnie?228

A kto większy witeź229 nadeń?

RZECZNIK PRAWY

Owo, starą piosnkę dzwoni,

Którą młódź bezmyślnie papląc,

całe dnie po parniach trwoni.

Tak, iż łaźnie zawsze pełne,

a boiska puste wcale230!

RZECZNIK NIEPRAWY

Takoż sejmowanie w rynku —

ty zniesławiasz, a ja chwalę!

Gdyby ono czymś złem było,

byłżeby Nestora231 z Pylu,

Mówcę, wielbił kiedy Homer,

oraz innych mędrców tylu?

Teraz przejdę do języka,

w którym, wedle ciebie, młodzi

Nie powinni się wyćwiczyć:

na to duch mój się nie godzi.

„Powinni zaś być skromnymi”:

oto dwa największe błędy!

Bo jeżeliś widział może,

że przez skromność już się kędy

Coś dobrego stało komu,

mów, przekonaj mnie, mój skromny!

RZECZNIK PRAWY

Niejednemu. Oto Peleus

dostał za nią miecz niezłomny232.

RZECZNIK NIEPRAWY

śmieje się

Miecz?! ha-ha-ha! Ani słowa,

prezent dostał nad prezenty!

Toć Hyperbol — ten nasz lampiarz,

wziął krociowe już talenty

Za bezczelność, a nie jakiś

tam śpikulec, przebóg święty!

RZECZNIK PRAWY

Że Tetydę233 wziął za żony

przez tę skromność, toś niepomny?

RZECZNIK NIEPRAWY

Lecz puściła go i zbiegła.

że był dla niej nadto skromny

I nie umiał na pościeli

całą noc trwać z nią w zapałach:

Baba na to jak na lato...

A waść — jesteś stary wałach!

Patrz, pacholę, ile straty

taka skromność tobie niesie,

A rozkoszy ilu zbawi

i to jakich; oblicz że się:

Chłopców, dziewek, gry i wina,

smakołyków, śmiechu, żartów;

A czyż warto żyć na świecie,

Bez tych uciech, do stu czartów?!

Kończąc wywód, przejdę teraz

do koniecznych praw przyrody:

Pobroiłeś z cudzą żonką...

ona młoda i tyś młody...

Złapali was. Zginiesz, bratku,

bo nie umiesz gadać. Ze mną

Hulaj dusza bez kontusza!

Żadnej rzeczy za nikczemną

Nie miej! Gdy cię w cudzym łożu

schwycą, mów do męża śmiele

Że to nie grzech i na Zeusa

odwoływaj się fortele:

Wszak się dostał on-bóg mocny,

w kobiet i Erosa kleszcze.

Jakoż chciałbyś ty, śmiertelny,

być od boga lepszym jeszcze?

RZECZNIK PRAWY

Lecz gdy w zad mu wbiją rzodkiew

i popiołem natrą wrzącym234,

Jakiż fortel najdzie wtedy,

by nie zostać wielką rurą?

RZECZNIK NIEPRAWY

Chociaż będzie wielką rurą,

cóż to złego, cóż się stanie?

RZECZNIK PRAWY

Czyż go może co gorszego

spotkać jeszcze, miły panie?

RZECZNIK NIEPRAWY

Co powiesz, gdy w tym cię zmogę?

RZECZNIK PRAWY

Będę milczał, lub dam nogę.

RZECZNIK NIEPRAWY

Mów więc, z kogo biorą, bratku,

Mecenasów?

RZECZNIK PRAWY

Z wielkich w zadku235.

RZECZNIK NIEPRAWY

Pięknie. A tragików z kogo?

RZECZNIK PRAWY

Z wielkorurów.

RZECZNIK NIEPRAWY

Ślicznie, błogo.

A przewódców ludu w mieście?

RZECZNIK PRAWY

Z wielkorurów.

RZECZNIK NIEPRAWY

Więc, nareszcie...

Wiesz już, że masz sieczkę w głowie.

A wśród widzów — spójrz w to mrowie —

Kogóż więcej?

RZECZNIK PRAWY

Widzę... mnóstwo...

RZECZNIK NIEPRAWY

No — cóż widzisz?

RZECZNIK PRAWY

O, przez Bóstwo!

Najliczniejsi wielkorury:

Ten, ów, tamten... znam was, gbury,

Znam i tego — kędziornego...!

RZECZNIK NIEPRAWY

z tryumfem

Cóż więc teraz, kto z nas górą?

RZECZNIK PRAWY

z głębokim ukłonem

Składam broń... przed... wielką rurą!

Rzuca chlajnę ze sceny ku uczelni Sokratesa, po czym daje susa i znika między uczniami Sokratesa.

O, na bogi; płaszcz wam daję,

Potrzymajcież go, hultaje,

Bym stąd łacniej mógł wyskoczyć,

Do was przystać, z wami kroczyć!

Nieprawy Rzecznik odchodzi tryumfalnie na prawo, Sokrates wychodzi równocześnie z uczelni.