SCENA VIII

Ci sami i Chorus chmur.

Z prawej strony od widzów widać krajobraz, zamknięty lesistym stokiem Parnetu. Nad nim ukazuje się ogromny obłok, z którego wśród grzmotu, piorunów i błyskawic dochodzi potężna melodia chóru, jeszcze niewidzialnego: akompaniament fletów i klarnetów.

CHÓR

Strofa (275–290)

Chmury, wieczności pławaczki!

Naszą rosistą i lotną urodę jawiące,

Lećmy z prałona rodzica naszego, hej Okeanosa

Gromko hucznego, na lasem włochate

Szczyty pagórów ateńskich!

Lećmy oglądać opoki widoczne z daleka,

Błogosławiony ten wyraj130 rodzajny,

Dźwięczne siklawy131 przeświętych strumieni,

Morze zwełnione i porykujące!

Właśnie też nieutrudzona źrenica Eteru

Blaski promienne zażegła,

Przeto strzepnąwszy deszczowe powłoki

Z naszych niemrących postaci, puszczajmy

Oko daleko po ziemskim okręgu!

SOKRATES

patrząc w stronę, skąd pieśń idzie

O Chmury arcyczcigodne,

Znać głos mój doszedł was skoro!

do Wykrętowica

Słyszałeś śpiewy i grzmoty.

Huczące społem z ust boskich?

WYKRĘTOWIC

przerażony zwraca się również ku śpiewającym

Choć kornie czczę was, o bóstwa,

Na grzmoty wasze niestety

Odwtórzyć muszę ze strachu,

Tak srodze dzwonię zębami:

Zakon zakonem — to prawda,

Popuszczam jednak — to druga.

SOKRATES

Figliki porzuć i nie czyń,

Jak czynią błazny w komediach,

Lecz zmilknij zbożnie i słuchaj!

Rój boskich pieśni już wzlata;

CHÓR

jeszcze niewidzialny, lecz bliżej

Antystrofa (299–313)

Deszczów piastunki, dziewice!

Lećmy pozierać na ziemię słoneczną Pallady132,

Lećmy w krainę przekraśną

Kekropa urodnych młodzieńców,

Kędy133 tajemnych obrzędów zakony,

Kędy się chrama134 zaklęte

Wrota rozwodzą dla wiernych

Li w święto nad święta135,

Kędy niebianom w ofierze stawiają

Szczytne świątynie i złote posągi,

Kędy orszaki pobożnych zielenią

Wieńczą ołtarze w kolejnych miesiącach,

Świątko po święcie godując —!

Wiosna zaczyna tam hołdem dla Bakcha,

Plęśba i gędźba136 weselem ponosi,

Kiedy się fletów melodie rozjęczą!

WYKRĘTOWIC

Zaklinam ciebie na Zeusa.

Mów, kto są owe majaki,

Co ronią pieśni tak wdzięczne,

Czy jakie cne heroiny?

SOKRATES

Ależ to chmury niebieskie,

Wszechmocne bóstwa cyganów137,

Które nam dają sąd trafny,

Wymowę, umysł przytomny,

Prawdopozorność i kruczki,

Dowcip i powab ułudny.

WYKRĘTOWIC

Toć moja duszka słuchała,

Że aż jej rosły skrzydełka,

Rada by słówka gryźć zaraz,

Rozprawiać ściśle o dymie,

I zdańkiem dzióbać po zdaniu

I palić dowód na dowód.

Ano raz chciałbym je widzieć

Naprawdę, jeśli to można.

SOKRATES

Spojrzyj tu w górę na Parnet138

Widać je bowiem, jak suną

W milczeniu.

WYKRĘTOWIC

patrzy na wszystkie strony

Gdzież są, nie widzę?

SOKRATES

pokazuje mu ręką

Zstępują w mnogim zastępie

Żlebem Parnetu, przez gaje,

Na przełaj.

WYKRĘTOWIC

wykręca się na wsze strony

Cóż to olsnąłem139,

Że nic nie widzę?

SOKRATES

Patrz ku drzwiom!

WYKRĘTOWIC

Nareszcie! Niby coś widzę!