SCENA XI

Sokrates, Wykrętowic, Chór.

SOKRATES

wychodząc z uczelni

Klnę się na Oddech, na Chaos, na Wiatry,

Że nie widziałem tak dzikiego chama,

Takiej ciemięgi, tumana i gapia,

Co, nim się kilku drobiazgów wyuczył,

Już ich zapomniał! Jednakże spróbuję

Wezwać go na dwór, tu — na światło dzienne.

bardzo głośno, zwrócony do uczelni

Hej! Wykrętowic! Sam tu, wynieś łoże!

WYKRĘTOWIC

odpowiadając z wnętrza

Cóż kiedy pluskwy ruszyć go nie dają!

Wykrętowic boso, tylko w chitonie, wynosi powoli i niezgrabnie tapczan, nakryty baranicą.

SOKRATES

Żwawo! Kładź tutaj! Teraz czuj duch!

WYKRĘTOWIC

Baczę.

SOKRATES

Powiadaj, czego najpierw chcesz się uczyć

Z przedmiotów, których nie znasz jeszcze: rzeknij,

Czy chcesz o miarach, taktach, czy imionach?

WYKRĘTOWIC

z werwą

O miarach, jużci. Co dopiero bowiem

Orznął mnie mączarz o dwie kwarcie186 mąki.

SOKRATES

zniecierpliwiony

Nie to! Lecz którą z miar za najpiękniejszą

Mniemasz: potrójną czy poczwórną miarę187?

WYKRĘTOWIC

Ostatnią, bo też nie ma jako garniec.

SOKRATES

Człowieku, bredzisz!

WYKRĘTOWIC

Tak? Załóż się ze mną,

Że cztery kwarty mieści cały garniec!

SOKRATES

Niechże cię...! Jesteś dzik i tępa głowa.

Lecz może snadniej pojmiesz coś o taktach188?

WYKRĘTOWIC

Cóż to? Czy z taktów wypiecze się placek?

SOKRATES

Więc przede wszystkim już w obejściu z ludźmi

Będziesz wytworny, umiejąc rozróżnić

Każdy takt, czy to wojenny, czy daktyl...

WYKRĘTOWIC

przerywając, ze zdziwieniem

Daktyl?

SOKRATES

Tak, przebóg.

WYKRĘTOWIC

Przeć go znam.

SOKRATES

Więc opisz!

WYKRĘTOWIC

Po co? Wszak jadłem... no daktyl, jak daktyl.

Sokrates zaprzecza głową; wtedy pokazuje mu tak zwaną „figę”.

Gdym był chłopięciem, to brano za daktyl189.

SOKRATES

z obrzydzeniem

Jesteś cham, tuman!

WYKRĘTOWIC

w pasji

A tyś co? Dziad, żebrak!

Tych bredni nie chcę się uczyć.

SOKRATES

Więc czegóż?

WYKRĘTOWIC

Jednej, jedynej rzeczy, kręcić prawem!

SOKRATES

Wpierw musisz innych rzeczy się nauczyć.

Któreż z czwórnogich męskie są z prawidła?

WYKRĘTOWIC

Dyć wiem, co męskie; jeszczem nie ogłupiał.

Byk, cap i baran, pies, kogut i gawron190.

SOKRATES

ironicznie.

A ślicznie, cudnie! Samicę też nazwiesz

Pewnie gawronem, tak samo, jak samca?

WYKRĘTOWIC

Jakoż to, jak to?

SOKRATES

No — gawron i gawron.

WYKRĘTOWIC

Tak, prawda, przebóg! Jako mam zaś mówić?

SOKRATES

„Gawron” na samca, na samkę „gawronka”.

WYKRĘTOWIC

Gawronka?

uradowany

Dobrze, pięknie, klnę się Wiatrem!191

Wiesz co? Już za tę jednę twoją lekcję

Sypnę ci mąki jęczmiennej w dzież hojnie.

SOKRATES

Patrz! Tu błąd znowu. „Dzież” mówisz, toć żeńskie

Odmieniasz, jako męskie!

WYKRĘTOWIC

W jaki sposób?

Ja dzież przemieniam na męskie?

SOKRATES

Tak właśnie,

Jakbyś odmieniał Kleonyma.

WYKRĘTOWIC

ze zdumieniem

Jako?

SOKRATES

U ciebie jedno, czy dzież, czy Kleonym.

WYKRĘTOWIC

z urąganiem

Ależ Kleonym nigdy nie miał dzieży,

śmiejąc się

Wżdy ciasto miesił w kulistym moździerzu.

Na koniec jakże mam gadać?

SOKRATES

Chcesz wiedzieć?

Mówi się „dzieża” tak, jako „Sostrata”.

WYKRĘTOWIC

Dzieża jak baba?

SOKRATES

Teraz dobrze mówisz!

WYKRĘTOWIC

do publiczności obrócony, mówi do siebie, jakby sobie wbijał w pamięć

Trza mówić dzieża i ta Kleonyma.

SOKRATES

Jeszcze ci trzeba nauczyć się, które

Są z imion własnych męskie, które żeńskie.

WYKRĘTOWIC

Wiem przecie, które żeńskie.

SOKRATES

Wymień kilka.

WYKRĘTOWIC

Lilia, Filinna, Klejgora, Demetria192.

SOKRATES

Znasz jakie męskie imiona?

WYKRĘTOWIC

Tych krocie,

Jak Filoksenos, Melesjas, Amynias.

SOKRATES

Widzisz, ty drabie, wszak ci to nie męskie!

WYKRĘTOWIC

Te wam nie męskie?

SOKRATES

Nigdy w świecie. Jakże

Wołasz, spotkawszy, gdziekolwiek Amynię?

WYKRĘTOWIC

Jak bym miał wołać: „Hej, bywaj Amynio!”193

SOKRATES

Widzisz... wołałeś na babę Amynię!

WYKRĘTOWIC

Czyż on nie baba, co się boi wojny?

Uczysz wżdy tego, o czym wszyscy wiemy.

SOKRATES

pokazując na tapczan

Nie przebóg! Teraz połóż się tu.

WYKRĘTOWIC

Po co?

SOKRATES

Masz tu wymyślić coś sam, samodzielnie!

WYKRĘTOWIC

ze wstrętem i strachem

Błagam cię, nie tu. Mam-li co wymyśleć,

To już na ziemi legnę, byle nie tu.

SOKRATES

Taki mój rozkaz!

usadza Wykrętowica przemocą na tapczanie, odstępuje na bok i staje w pozie ogromnie zamyślonej.