ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)

ARCYCHMURA DRUGA

Kiedyśmy się w drogę ku wam

Tutaj właśnie puszczać miały,

Księżyc spotkał nas w przestworach,

Dając do was odkaz184 mały:

„Ateńczyków mi pozdrówcie

I Związkowych” — tak powiada —

„Lecz niech wiedzą, że się wściekam,

Bo dojedli mi nie lada,

Acz ich wszystkich nie słowami,

Ale czynem wspieram godnie,

Każdy bowiem mniej o drachmę,

Już co miesiąc na pochodnie

Daje tak, że idąc wieczór

Na swą czeladź woła: »Dzieci,

Nie kupować mi pochodni,

Wżdy miesiączek cudnie świeci«” —

Wypominał inne łaski,

Lecz wy nawet dni się jego

Nie trzymacie po dawnemu,

Nieład wnosząc do wszystkiego.

Mówił, że mu każdym razem

Grożą bogi już obuszkiem,

Kiedy minie ich biesiada

I w dom idą z pustym brzuszkiem,

Rozminąwszy się ze świątkiem

Wedle kalendarza daty185,

Bo po sądach się włóczycie,

Gdy im trzeba bić obiaty!

A tymczasem, gdy my, bóstwa,

Posty suszym w pewne doby,

Sarpedona czy Memnona

Opłakując dni żałoby,

U was kielich i śmiech dzwoni!

Za to, na ten rok mianowan

Arcyksiędzem wasz Hiperbol,

Został z wieńca obrabowan

Przez nas, bogów! Niechże sobie

Zapamięta ten niecnota,

Jak to trzeba po księżycu

Naprawować dni żywota!