SCENA DWUNASTA

Chór starców, Chór białogłów.

STRYMODOROS

przodownik Chóru

Hej, nie pora spać w tej chwili,

Kto się wolnym mieni

Lecz do walki zwleczmy szaty,

Towarzysze mili!

zdejmują chlajny163

CHÓR

śpiew i taniec

W powietrzu czuć, obawiam się,

Jakąś złowrogą sprawę,

Szlakuję164 tu Hippiasa grę

I samowładztwo krwawe.

A może to lakońskie draby,

W domu Kleistena zebrani skrycie,

Podszczuli bogom obmierzłe baby

Zdradą wziąć skarbiec, co żołd i życie

Dawał nam zawsze?

EPIRRHEMA I. POBUDKA I

STRYMODOROS

Zło już straszne, że podwiki

Śmią udzielać mężom rad,

Że tu o „spiżowej tarczy”

Paple białogłowski świat

Że chcą, iżbym z Lakonami

Zawarł zgodę, kornie zmilkł,

Których wiara165 taka sama,

Jaką ma zgłodniały wilk!

W rzeczy, chcą tu króla obrać,

Króla u tych świętych bram...

Lecz nie będą królowały,

Bo na straży stanę sam:

Jak Harmodios ten kord skryję

W zielonego mirtu krzak,

Jak Aristogejton stanę

Posągowo166 — w rynku — tak:

Zyskam obok niego pomnik!

Za czyn równy, równy zysk,

Gdy tej wiedmie boguwstrętnej

Szczękę złamię, zbiję pysk!

STRATYLLIDA

przodownica

Ej, gdy wrócisz w dom, a z guzem,

Nie pozna cię mać rodzona.

Ninie167 — miłe białogłowy

Odsłońmy ramiona!

zdejmują chlajny

CHÓR BIAŁOGŁÓW

śpiew i taniec

Kobiecy świat głosi wam cud,

Wszechmęże tego miasta,

Że nowy ład niesie w ten gród,

Jako swój dank168, niewiasta.

Słuszny to dank za chleb, pieszczoty,

Wśród których rosłam tutaj bez troski!

Siedem lat mając, sąd niosłam złoty169

I mąkę męłłam na kołacz boski,

Właście170 Atenie w dziesiąte lato.

Potem, szafranną odziana szatą,

Niedźwiadką byłam w Braurońskie Świątka171

Jako dziewica, kraśne paniątko,

Niosłam kosz święty, dzierżąc na ręce

Figowe wieńce!

ANTEPIRRHEMA I. OD-ZEW I

STRATYLLIDA

Aza nie powinnam służyć

Miastu służbą dobrych rad?

Acz niewiastą się rodziłam,

Nie szukajcie we mnie zdrad,

Za to, że wam lepsza dola

Świta teraz z łaski pań!

Toć i ja daninę płacę,

Chłopców rodzę... to — ma dań.

A wy, stare darmojady,

Co dajecie państwu?... Gnój!

Wyście świętą dań pradziadów,

By z Medami toczyć bój,

Zjedli! Czyliż w skarb dajecie

Teraz choćby grosza pół?

Na dobitek, z waszej łaski,

Grozi nam powszechny dół!

Jeszcze tutaj śmiecie warczeć?

Ano — palcem uraź mię!

To cię tym koturnem oto,

Z byczej skóry, w pysek rznę!

STRYMODOROS

A to czelność niesłychana, te babskie perory172!

Zło się wzmaga: mnie przynajmniej nie zmylą pozory!

Więc do broni, towarzysze, kto chłop jędrny, prawy,

Zrzućmy szaty, jako męże, gotowi do sprawy!

CHÓR STARCÓW

zrzucają szaty i koturny i, nagle odmłodniawszy, tańczą nago

Niech zapachnie nagie ciało, precz te powijaki!

Hejże, w bosostopy pląs,

Jako drzewiej na Leipsydrę173,

Gdy się młody puszczał wąs,

Hej, niech młodość wróci nam,

Hej na skrzydła, jako ptaki,

Hej, otrząśnijmy z ciał starości hydrę!

EPIRRHEMA II. POBUDKA II

STRYMODOROS

Jeśli gdzie podwiki znajdą

W nas usterkę lub mdły174 duch,

Tam się rzucą natarczywie,

Zabiegliwie, jak rój much...

Wnet korabie175 pobudują

I popłyną w morską dal

Przeciw nam, jak Artemizja176,

Nas zwojować pośród fal.

Gdy się do konnicy wezmą,

Rycerz kłopot będzie mieć,

Bo na koniu, jak przyrosła,

Oklep siedzi babska pleć

I nie spadnie nawet w cwale!

Na te Amazonki177 bacz,

Co malował Mikon178: każda

Z konia czyni, jako gracz!

Ano, wszystkie trzeba schwytać

I kolejno każdej łeb

W dyby głobić bez litości,

Dziura w dziurę, przy kpie kiep179!

STRATYLLIDA

Na obie boginie klnę się, niech mnie nikt nie droczy!

Jak samura wpadnę, stłukę, że ci spuchną oczy!

Będziesz wzywał swe sąsiady! Zrzućmy chusty owe,

By i w nas kobiety znano, co kąsać gotowe!

odrzucają szaty i tańczą nago

CHÓR BIAŁOGŁÓW

Ninie zbliż się który do mnie, a wybiję zęby!

Czosnku ten nie będzie gryźć,

Grochu, bobu, ni ziarenka:

Jednym słówkiem spróbuj lżyć,

Wściekła jestem, będę bić,

Że polecą z was otręby,

I wspomnisz bajkę, jak żuk orła nęka!180

ANTEPIRRHEMA II. OD-ZEW II

STRATYLLIDA

Nie dbam o was, póki żyje

Ma Lampito, wierna straż,

I tebańska krasawica181,

Ismenija — zaszczyt nasz!

Wy bezsilni, nie pomoże

Na to nawet uchwał sto,

Zwłaszcza, że wam wszyscy wkoło

Źli sąsiedzi zemstą klną.

Oto wczoraj, jam Hekaty182

Pląsy święcąc, chciała dać

Mojej dziatwie tanecznika,

Co w sąsiedztwie ma swój ród.

Chciałam przywieźć tu... węgorzu,

Przysmak on beockich wód,

Straż go na cle nie wpuściła,

Wskutek waszych uchwał złych!

Takich uchwał zaniechacie

Wtedy, arcymężne lwy!

Gdy wam kości kto połamie

I ukręci głupie łby!

Wypędzają poza scenę Chór starców.