Bystry wzrok

Rzymski żołnierz prowadzi do niewoli dwóch żydowskich jeńców. Pojmani zostali podczas walk na górze Karmel. Idą drogą prowadzącą w dół i rozmawiają.

Żołnierz nastawił uszu, chcąc usłyszeć, o czym mówią. I oto dolatują go ich słowa:

— Popatrz — powiada jeden jeniec do drugiego. — Tam daleko przed nami idzie wielbłąd. Jest ślepy na jedno oko. Ma na sobie dwa bukłaki. Jeden bukłak wypełniony jest winem, drugi zaś oliwą. Po jego bokach kroczą dwaj mężowie. Jeden z nich jest Żydem, drugi gojem.

Usłyszawszy to, żołnierz wpada w gniew i krzyczy:

— Synowie krnąbrnego i upartego narodu! Skąd możecie to wiedzieć?

— Bardzo prosto — odpowiadają mu jeńcy. — Popatrz na trawę rosnącą po obu stronach drogi. Z jednej strony drogi trawa jest wygryziona, natomiast z drugiej jest nietknięta. Świadczy to o tym, że oko wielbłąda z tej strony jest ślepe. Teraz popatrz na piasek. Widać na nim ślady po kroplach. Jedne krople wsiąkły w ziemię, drugie zaś utrzymują się na powierzchni. Krople, które wsiąkały w ziemię, to wina. Te zaś, które pozostały na powierzchni, to oliwa. Co do pytania, który z prowadzących wielbłąda jest Żydem, a który gojem, łatwo jest odpowiedzieć. Przypatrzcie się dobrze temu, co obaj w tej chwili robią. Obaj załatwiają potrzebę naturalną. Ten, który zszedł z drogi, jest Żydem, ten zaś, który uczynił to na drodze, jest gojem.

Zdumiony żołnierz postanowił sprawdzić, czy prowadzeni przez niego żydowscy jeńcy trafnie wszystko określili. Doszedłszy do wielbłąda i towarzyszących mu mężów, obejrzał wszystko. Sprawdził oczy wielbłąda, zawartość bukłaków i przynależność narodową mężów.

Stwierdziwszy, że wszystko zgadza się z tym, co przewidzieli jeńcy, nabrał do nich szacunku. Pełen podziwu dla ich mądrości i przenikliwości, zamiast zaprowadzić do więzienia, postanowił puścić ich wolno. Na ich cześć urządził ucztę Tańcząc z radości, zaśpiewał następującą pieśń:

„Niech będzie błogosławiony Ten, który wybrał lud Izraela,

Ten, który hojną swoją ręką obdarował go wiedzą i mądrością”.

Zaraz też po uczcie jeńcy wyruszyli w drogę do domu.

Przegrał z kretesem

Pewien Ateńczyk przybył do Jerozolimy. Przechadzając się i po ulicach miasta, zobaczył budynek, w którym mieściła się szkoła. Ciekaw tego, czego uczą w szkole, wszedł do środka. W klasie, do której wstąpił, nie było nauczyciela. Dzieci uczyły się same. Wdał się z nimi w rozmowę. Rozmowa zaś polegała na tym, że on zadawał pytania, a dzieci udzielały odpowiedzi.

Po pierwszej wymianie zdań dzieci zaproponowały Ateńczykowi następujący układ:

— My będziemy zadawały pytania, a ty na nie odpowiesz. Jeśli na zadane przez jednego z nas pytanie odpowiesz prawidłowo, wygrasz u niego ubranie. Będzie musiał zdjąć je z siebie i tobie oddać. Jeśli natomiast nie potrafisz odpowiedzieć na zadane ci pytanie, ty będziesz musiał oddać mu swoje ubranie. Zgoda?

— Załatwione. Zgadzam się. Pytajcie!

— Myślimy, że będzie lepiej, jeśli ty zaczniesz. Jesteś przecież starszy od nas. Tobie więc należy się pierwszeństwo.

— Ja uważam, że wam się należy pierwszeństwo, ponieważ wy jesteście stąd, a ja z obcego kraju.

I dzieci zadały mu pytanie:

„Wyszło — dziewięć,

Weszło — osiem,

Dwie wylewały,

Jedno skorzystało.

Zgadnij co to jest!”.

Myśli Ateńczyk i myśli. Nic jednak nie przychodzi mu do głowy. Nie wie, co odpowiedzieć.

Zgodnie z umową dzieci chciały zabrać mu ubranie. Rozżalony Ateńczyk pobiegł ze skargą do nauczyciela. Odnalazłszy go, woła z oburzeniem:

— Rabi, co to za miasto? Co to za obyczaje? Przychodzi do was gość i wy zdzieracie z niego ubranie.

— Ach, już wiem, o co chodzi — powiada do niego nauczyciel. — Zapewne dzieci zadały ci pytanie, a ty nie wiedziałeś, co odpowiedzieć.

— Prawda. Jakbyś przy tym był, rabi.

— Jak brzmiało pytanie? O co cię spytały?

Odpowiada mu Ateńczyk, jak rzecz się miała i rabi mu tak radzi:

— Idź do dzieci i powiedz im tak:

„Wyszło — dziewięć”, znaczy dziewięć miesięcy ciąży.

„Weszło — osiem”, oznacza osiem dni do uroczystości obrzezania.

„Dwie wylewały”, znaczą dwie piersi matki.

„Jedno skorzystało”, znaczy dziecko ssało.

Mając gotową odpowiedź, Ateńczyk pobiegł do dzieci.

Te wysłuchawszy go, odprowadziły go z pieśnią:

„Z cudzej miski jadł,

z cudzego rozumu brał”.