Co do nas mają?

Władze Rzymu wydały kiedyś dekret zabraniający Żydom studiowania Tory, dokonywania rytualnego obrzezania dzieci i święcenia soboty. Udał się wtedy rabi Jehuda ben Szamua z kilkoma swoimi przyjaciółmi do pewnej matrony rzymskiej, która przyjaźniła się z najznakomitszymi obywatelami miasta. Postanowili naradzić się, co powinni uczynić w zaistniałej sytuacji. Wysłuchawszy ich, matrona oświadczyła:

— Zbierzcie się wszyscy w nocy i urządźcie na ulicy miasta demonstrację. Krzyczcie wniebogłosy o waszej krzywdzie.

Posłuchali rady matrony i urządzili w nocy pochód po ulicach miasta, wznosząc okrzyki:

— Boże w niebiosach! Czy nie jesteśmy waszymi braćmi? Czy nie jesteśmy dziećmi tego samego ojca i tej samej matki? Czym różnimy się od innych narodów? Dlaczego więc zsyłacie na nas krzywdzące zarządzenia?

I stało się, że demonstracja Żydów odniosła pozytywny skutek.

Krzywdzący dekret został odwołany.