Dobry brat
W południowym regionie Ziemi Izraela pewien właściciel zajazdu wszedł w spółkę z rozbójnikami. Budził w nocy swoich gości i tak do nich powiadał:
— Zbierajcie się w drogę. Teraz jest najlepsza pora. Słońce nie parzy. Powietrze jest świeże i rześkie. W sam raz do odbywania podróży. Zresztą ja wam będę towarzyszył.
Zachęceni jego słowami goście ubierali się, brali swoje bagaże i wyruszali w drogę. Kiedy znaleźli się w sporej odległości od domu zajezdnego, napadali na nich rozbójnicy i ogołociwszy ich do cna, dzielili się ich mieniem z właścicielem zajazdu.
Traf chciał, że pewnego dnia zatrzymał się w tym zajeździe rabi Meir. Właściciel jak zwykle obudził w środku nocy rabiego Meira, namawiając go do wyruszenia w drogę. Rabi Meir, tknięty przeczuciem, rzekł do niego:
— Nie mogę teraz wyruszyć w drogę, ponieważ czekam tu na mego brata.
— Gdzie jest twój brat?
— W bożnicy.
— Powiedz mi, jak się nazywa twój brat, to pójdę po niego.
— Nazywa się Ki tow94.
Właściciel zajazdu nie zwlekając poszedł do bożnicy i zaczął wołać:
— Ki tow! Ki tow!
Daremnie wołał, bo nikt się nie odezwał.
Nad ranem rabi Meir wstał, odwiązał osła i wyruszył w drogę. Gospodarz zapytał go:
— Gdzie jest twój brat, na którego czekałeś?
— Już jest tu. Już świeci słońce. „I widział Bóg, że to było dobre”.