II

O tym samym Gwiha ben Psisie krąży następująca relacja. Pewnego dnia Afrykanie wezwali Żydów na sąd przed obliczem Aleksandra Macedońskiego.

— Kraina Kanaan — twierdzili — należy do nas. Otrzymaliśmy ją w spadku po naszym ojcu Kanaanie. Nawet żydowska Tora nazywa ją Erec Kanaan.

Na to zwraca się Gwiha ben Psisa do mędrców żydowskich:

— Pozwólcie mi podyskutować z nimi. Jeśli mnie pokonają, będziecie mogli powiedzieć, że nie sztuka pokonać prostego, nieuczonego człowieka. Jeśli zaś ja ich pokonam, powiecie zapewne:

Zwyciężyła Tora Mojżesza.

Po naradzie pozwolili mu wstąpić w szranki z Afrykanami.

Z miejsca zadał im pytanie:

— Jakie macie dowody?

— Dowody są w żydowskiej Torze.

— Skoro tak, to i ja powołam się na Torę. Czy nie jest tam napisane, że Kanaańczycy skazani zostali na to, żeby być niewolnikami u swoich braci? Do kogo więc należy sam niewolnik i jego mienie, jeśli nie do jego pana? Co więcej, od was należy nam się także wyrównanie za wszystkie lata od chwili, kiedy przestaliście nam służyć.

Wysłuchawszy go, Aleksander zapytał Afrykanów:

— Co możecie na to odpowiedzieć?

— Daj nam trzy dni do namysłu.

Aleksander zgodził się i Afrykanie odbyli naradę. Myśleli, rozważali i do niczego nie doszli. Trzeciego dnia zerwali się ze swoich gospodarstw, zostawili na pastwę losu zasiane pola i zasadzone winnice.