II
„Za przywiązanie do Ciebie, Boże, zostaliśmy zamordowani. Jak bydło na rzeź zostaliśmy zaprowadzeni”. Znajduje to potwierdzenie w tragedii kobiety i jej siedmiu synów za czasów króla greckiego Antiocha.
Miriam, córka Nachtuma, wraz z siedmioma synami została uwięziona przez greckie władze. Uwięzionych osadzono w osobnych celach.
Najpierw przed obliczem króla Antiocha postawiono najstarszego syna. Król wskazał mu obraz i polecił złożyć pokłon.
— Nie uczynię tego — oświadczył najstarszy syn. — W naszej Torze jest napisane: „Jam Bóg, Bóg twój”.
Za odmowę pokłonienia się obrazowi zabito go, po czym przyprowadzono królowi drugiego syna.
— Pokłoń się obrazowi — rozkazał Antioch.
— W Torze jest napisane: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie!”.
Przyprowadzono więc trzeciego syna.
— Pokłoń się obrazowi — brzmiał rozkaz króla.
— W Torze napisane jest: „Nie będziesz się im kłaniał”.
Czwarty syn na to samo polecenie odpowiedział:
— Kto oddaje cześć bożkom niechaj zginie.
Piąty odpowiedział:
— Szma Izrael, Bóg nasz Pan jest Jedynym Bogiem.
Szósty na polecenie króla, żeby się pokłonił obrazowi, zawołał:
— Bóg jest Panem w niebie na wysokościach i na ziemi, i pod ziemią. Poza nim nie ma drugiego.
Wszystkich sześciu niepokornych synów zamordowano na rozkaz króla.
Kiedy przyprowadzono siódmego, najmłodszego syna nieszczęśliwej matki, król łagodnym głosem rzekł do niego:
— Dziecino, posłuchaj mnie i pokłoń się obrazowi.
— Za nic! Uchowaj Bóg!
— Dlaczego?
— W Świętej Torze jest tak napisane: „Ty wywyższyłeś Boga i On ciebie wywyższył”. Przysięgliśmy Mu, że nie zdradzimy Go dla innego Boga, i On przysiągł nam, że nie wybierze innego narodu.
Powiada wtedy do niego Antioch:
— Twoi braci pożyli już trochę i zdążyli zakosztować nieco z przyjemności tego świata, ale ty jesteś zbyt młody i szczęścia jeszcze nie zaznałeś. Pokłoń się obrazowi, a będziesz żył.
— Bóg jest wiecznym królem. Narody przeminą i znikną z powierzchni ziemi. Z was najmniejszy ślad nie pozostanie, władza Boga zaś jest wieczna i nie przemijająca.
Zaczyna król go błagać:
— Rzucę na ziemię pierścionek i ty się nachylisz, żeby go podnieść. Zrób to, żeby ludzie pomyśleli, że się pokłoniłeś obrazowi.
— Niedobrze z tobą królu! Chodzi ci o własny honor. Chcesz oszukać ludzi, aby tylko zaspokoić niegodziwą swoją zachciankę.
Widząc, że nic nie wskóra u chłopca, wezwał do siebie jego matkę.
— Ocal — powiada do niej — ostatnie swoje dziecko. Namów je, żeby mnie posłuchało.
Matka wzięła na bok synka i ucałowawszy go, powiedziała:
— Teraz nadszedł czas, żebyś odpłacił matce za wszystkie trudy i wyrzeczenia, które zniosła, nim zdołała cię wychować. Mocno trzymaj się naszego Boga. Nie słuchaj tego złoczyńcy inie bądź mu powolny, śmiało i odważnie, wzorem twoich braci, idź na śmierć, za naszą wiarę. Nie bój się jej, synu mój! Wkrótce wszyscy się spotkamy na tamtym świecie.
Kiedy poprowadzono chłopca na śmierć, matka zaczęła błagać króla, żeby ją najpierw zabił.
Widząc, że jej prośba pozostaje bez echa, przypadła w ostatniej chwili do synka i wziąwszy go w ramiona, przytuliła do siebie i nie dała się od niego oderwać.
— Idź — powiedziała — synu mój, do naszego praojca Abrahama i powiedz mu w moim imieniu: „Ty miałeś do czynienia z jednym ofiarnym stosem, ja zaś z siedmioma. Ty byłeś tylko wystawiony na próbę, a ja naprawdę straciłam siedmiu synów”.
Po dłuższej szarpaninie strażnicy króla wyrwali chłopca z jej rąk i zabili. Wtedy ona weszła na dach i skoczyła, ponosząc śmierć na miejscu.