II

Pewnego razu Hilel zaprosił do siebie na obiad liczne grono gości. Kiedy wszyscy zasiedli do stołu, nagle otworzyły się drzwi prowadzące do kuchni. Stał w nich biednie odziany człowiek, który żałosnym głosem zawołał:

— Dzisiaj mam wziąć ślub i nie mam niczego do weselnej uczty.

Żona Hilela, usłyszawszy jego prośbę, oddała mu to, co przygotowała na obiad dla gości męża. Następnie zabrała się do gotowania nowego obiadu. Kiedy uporała się wreszcie z gotowaniem i postawiła na stole jedzenie, Hilel zapytał:

— Kobieto, dlaczego spóźniłaś się dzisiaj z obiadem?

Opowiedziała mu o biedaku, który nie był w stanie urządzić uczty z okazji swego ślubu.

Wysłuchawszy jej relacji, Hilel oświadczył:

— Domyśliłem się, że spóźnienie z obiadem ma związek z jakimś dobrym uczynkiem, który spełniałaś. Wiem, że cokolwiek czynisz, ku chwale Boga czynisz.