II
Niezwykle dorodne, tłuste i smaczne owce oraz zboża wydaje ziemia Izraela. Był czas, jak na przykład za życia rabiego Szymona ben Szetach, kiedy wyrosła pszenica o pełnych kłosach, w których każde ziarno było wielkości orzecha, jęczmień wielkości pestki od oliwek, a soczewica wielkości złotego dinara. Wzory tych okazów przechowywano przez długie lata, żeby je pokazywać jako cuda natury przyszłym pokoleniom. Rabi Rami bar Jechezkiel przybył kiedyś do miasta Breni-Barak. Chodząc po mieście, zauważył, jak kozy podgryzają drzewo daktylowe. Z daktyli płynął prawdziwy sok miodowy, a z wymion kóz płynęło mleko. I miód daktyli zmieszał się z mlekiem kóz.
— Oto co znaczy „kraj mlekiem i miodem płynący” — zawołał rabi.
Rabi Jehuda ben Sichin powiedział kiedyś do syna:
— Wejdź na strych i wyjmij z beczki kilka prasowanych fig.
Wszedł więc syn na strych, wsadził rękę do beczki, a ta okazuje się wypełniona miodem. Schodzi ze strychu i melduje otym ojcu.
— Miód — powiada do niego ojciec — powstał z prasowanych fig w beczce. Włóż rękę głębiej, a natrafisz na figi.
Rabi Chanina opowiada:
— Kiedy przybyłem z Babilonii do Erec Israel, wpadł mi w ręce owoc z drzewa chlebowego (świętojański). Kiedym go otworzył, wylała mi się na rękę spora porcja miodu.
— Innym znów razem — opowiada rabi Chanina — natknąłem się na tak duże drzewo, że zdjąwszy pas i przywiązawszy do niego powróz, nie mogłem go objąć, bo taki był gruby pień drzewa.
Zdarzyło się, że rabi Chija bar Ada, który uczył dzieci rabiego Resz-Lakisza, przez trzy dni z rzędu nie przyszedł na lekcje. Kiedy na czwarty dzień się zjawił, rabi Resz-Lakisz zapytał go, dlaczego nie przyszedł na lekcję.
— Po ojcu — odpowiedział — została mi w spadku winnica. Trzy dni upłynęły mi na zrywaniu winogron. Pierwszego dnia zerwałem trzysta kiści. Z każdej wyszła beczułka wina. Drugiego dnia zerwałem również trzysta kiści trochę mniejszych. Z dwóch takich kiści powstała beczułka wina. Trzeciego dnia zerwałem również trzysta kiści. Tu już jednak na beczułkę trzeba było trzy kiści winogron zużyć. Więcej niż połowa została jednak na krzakach. Nie dałem już rady.
— Kto wie — powiedział rabi Resz-Lakisz — być może, że gdybyś nie opuścił lekcji, twoja winnica przyniosłaby ci o wiele więcej.
Pewien kofer (człowiek niewierzący) powiedział kiedyś do rabiego Chaniny:
— Może pan, w istocie, być dumny ze swego kraju. Mój ojciec zostawił mi w spuściźnie pole. Otrzymuję z niego zarówno oliwę, jak i wino, chleb, groch oraz paszę dla krowy.
Rabi Szymon ben Chalafta opowiadał:
— Ojciec pozostawił nam w spadku ogród, a w nim główkę kapusty ledwo trzymającą się korzeni. I oto po jakimś czasie ta kapusta osiągnęła taką wysokość, że wspinaliśmy się po niej jak po drabinie.
Rabi Josef opowiadał:
— Pewnemu człowiekowi z miasta Lichin ojciec pozostawił w spadku ogród, a w nim krzak z trzema gałęziami gorczycy. Z jednej tylko gałązki, która się oberwała, zdołano zebrać dziewięć garnków gorczycy, witkami gałązek zaś pokryto cały dach szałasu (na Święto Szałasów).
Rabi Jehoszua ben Lewi przybył pewnego razu do miasta Gewal.
Przechodząc obok winnic, zobaczył w nich krzewy winogron gęsto obsypane owocami. Były tak duże, że odniósł wrażenie, iż to nie winogrona, tylko ustawione w rzędzie cielęta. Zapytał ogrodnika:
— Co to za cielęta stoją wśród krzewów winorośli?
— To nie cielęta. To takie duże kiście winogron.
Westchnął rabi Jehoszua w zadumie i zawołał:
— Och, kraju, kraju mój! Komu dajesz swoje owoce? Miałbyś je dać Arabom, którzy z powodu naszych grzechów obsiedli Ziemię Izraela? Przestań wydawać owoce!
W rok później przybył do tego miasta rabi Chija. Kiście winogron były już mniejsze. Sprawiały wrażenie małych kózek. Zapytał ogrodnika:
— Co to za kózki stoją wśród krzewów winorośli?
— Idź, idź już stąd — wykrzyknął ogrodnik. — Przed rokiem był tu twój przyjaciel, i co? Winogrona zmniejszyły się! Nie chcę, żeby i przez ciebie podobnie się stało!
Trzej tanaici, rabi Chelbo, rabi Awira i rabi Josi bar Chanina, przybyli do Erec Israel. Znakomitych gości poczęstowano jedną brzoskwinią wielkości dużego garnka. Jedną trzecią brzoskwini sami zjedli, jedną trzecią dali swoim osłom i jedna trzecią zostawili.
W rok później przybył tam rabi Eliezer. Podano mu również brzoskwinię, ale już znacznie mniejszą. Wziąwszy ją do ręki, obejrzał i powiedział:
— Urodzajny kraj pustoszeje z powodu grzechów jego mieszkańców.
Wokół Jerozolimy rosły lasy cynamonowe. Kiedy napalono drewnem w piecu, rozchodził się przyjemny zapach po całej Ziemi Izraela. Potem, kiedy Jerozolima została zniszczona, lasy cynamonowe całkowicie zniknęły. Pozostała tylko jedna, jedyna cząsteczka, wielkości ziarnka jęczmienia. Znajduje się dzisiaj w skarbcu królowej Cimcimaj.