II
Modlitwy nie wolno przerywać. Nawet wtedy, kiedy król przychodzi z pozdrowieniem, nie należy na nie odpowiadać. Nie wolno jej przerwać nawet wtedy, kiedy wokół nogi owinie ci się wąż.
Pewien pobożny człowiek zatrzymał się w drodze, żeby odmówić modlitwę. W tym samym czasie drogą szedł jakiś wysokiej rangi rzymski dygnitarz. Mijając modlącego się Żyda, pozdrowił go. Zanurzony w modlitwie Żyd nie odpowiedział na jego pozdrowienie. Dygnitarz zaczekał, aż Żyd skończy się modlić, po czym podniesionym głosem gniewnie zawołał:
— Ty prostaku! Czy twoja Tora nie nauczyła cię, że należy przede wszystkim dbać o własne życie? Jak śmiałeś zignorować moje pozdrowienie? Kto się za tobą wstawi, jeśli tym oto mieczem zetnę ci głowę?
— Nie gniewaj się, panie. Zaczekaj chwileczkę, wszystko ci wyjaśnię. Wyobraź sobie, że stoisz przed królem i nagle ktoś przechodzi i pozdrawia cię. Czy wtedy odpowiedziałbyś mu na jego pozdrowienie?
— Oczywiście że nie!
— A gdybyś to zrobił, czy ucięto by ci głowę?
— Jasne, że tak!
— No to sam powiedz. Jeśli ty, stojąc przed królem, który jest zwykłym śmiertelnikiem, który dzisiaj żyje, a jutro może być w grobie, zachowałbyś się tak a nie inaczej, to jak ja miałem się zachować? Ja, który stałem przed Królem królów, przed Tym, który jest wiecznie żywy?
Słowa pobożnego Żyda uciszyły gniew rzymskiego dygnitarza.