Inni niż wszyscy

— Jak Etiopczycy — powiada prorok w imieniu Boga do Zydów — jesteście dla Wiekuistego. Dlaczego prorok nazwał Żydów Etiopczykami? Ponieważ tak jak Etiopczycy, którzy różnią się od innych ludów kolorem skóry, tak Żydzi swoim zachowaniem i obyczajami różnią się od innych narodów świata.

Rabi Lewi powiada:

— Jest faktem, iż Żydzi różnią się od innych narodów świata wieloma obyczajami i postępowaniem w życiu. Inaczej orzą, sieją, zbierają, wiążą snopy i młócą. Inaczej dzieje się w ich spichlerzach i tłoczniach wina. Inaczej wygląda u nich kalendarz, albowiem odmiennie obliczają dni miesiąca i inna jest ich rachuba czasu. Nie zaprzęgają do pługa wołu razem z osłem, nie sieją na jednym polu pszenicy razem z żytem czy też z jakimś innym gatunkiem zboża. Podczas żniw zostawiają łan zboża dla biednych. Kiedy wiążą snopy, „zapominają” zabrać największą wiązkę. Zostawiają to biednym. Kiedy młócą, nie zawiązują wołom pyska. Kiedy zwalniają niewolnika, dają mu hojną ręką zboże ze spichlerza. Kalendarz obliczają nie według obrotów słońca, lecz księżyca.

A dlaczego obliczają według obrotów księżyca?

Albowiem tak się już dzieje. Duże — do dużego. Małe — do małego.

Ezaw, który jest większy, oblicza według większego światła, czyli słońca, a mniejszy Jakub według mniejszego światła, czyli księżyca.

— I oto jest właśnie dobry znak — powiada na to rabi Nachman. — Tak jak słońce panuje tylko w dzień, tak i Ezaw panuje tylko na tym świecie, na tamtym już nie. A tak jak księżyc widoczny jest zarówno w dzień, jak i w nocy, tak widoczny i uznawany jest Jakub zarówno na tym, jak i na tamtym świecie.

— Zwykle — powiada dalej rabi Nachman — jak długo wielkie światło świeci pełnym blaskiem na tym świecie, mniejsze jest mało widoczne. Ale skoro tylko wielkie światło zachodzi, mniejsze wstaje w pełnym blasku.

Żydzi różnią się od innych narodów również upodobaniem do jedzenia i picia. Żydzi jedzą i piją w miarę, żeby tylko zaspokoić głód. Rozmawiają na tematy Tory. Cytują często bogobojne, ludowe powiedzonka w gwarze. Kiedy się radują i śpiewają, słychać święte słowa, hymn na cześć Boga. Narody świata natomiast często nie znają miary w jedzeniu i piciu, a kiedy się upijają, mówią grube słowa i śpiewają wyuzdane piosenki.

Rabi na ten temat przytacza taką historyjkę:

— Mój znajomy, bardzo bogaty goj, wydał kiedyś wielkie przyjęcie, na które zaprosił wszystkie znakomitości miasta. W gronie zaproszonych i ja się znalazłem. Stół uginał się pod ciężarem znakomitych potraw i napojów. Apetyty dopisywały. Kiedy ludzie doszli do owoców, gospodarz zauważył, że brakuje orzechów pistacjowych. Wpadł w gniew. Chwycił srebrną zastawę stołową i rzucił na podłogę. Zapytałem go: „Co z tobą? Dlaczego to zrobiłeś?”. A on mi na to: „Przecież wy Żydzi sami twierdzicie, że ten świat należy do nas, gojów, a tamten świat do was. Jeśli na tym świecie nie zakosztujemy wszystkich jego rozkoszy, to gdzie i kiedy to zrobimy?”.

— To mi przypomina — powiada rabi Dostai — mądre przysłowie króla Salomona z jego Przypowieści: „Cadyk je, aż nasyci głód, Rasza (występny) zaś nigdy, nie może napełnić brzucha”.

Ręce Ezawa i głos Jakuba

Dwie rzeczy zostawił swoim dzieciom w spadku praojciec Izaak. Jakubowi głos — jako że jest napisane: „A głos jest głosem Jakuba”. Ezawowi zaś ręce — jako że jest napisane: „A ręce są rękami Ezawa”. Przejmuje się Ezaw wielce swoim spadkiem: przy każdej okazji podnosi ręce i straszy: „Oto wyciągam przeciw tobie miecz”. Jakub znowu mocno dzierży odziedziczony po ojcu spadek, bo kiedy tylko znajdzie się w ciężkiej sytuacji, rozlega się jego głos: „Boże mój! Boże moich rodziców, pomóż mi!”.

Przyjdzie kiedyś czas i każdy z nich dostanie to, co mu się należy. Ezaw dostanie miecz, jako rzecze prorok: „Miecz mój w niebie nasiąka krwią. Spada na głowę Ezawa”.

Jakub dostanie głos, jako rzecze prorok:

„Opuszczone dziś miasta Judei.

Puste ulice Jerozolimy.

Jeszcze rozbrzmiewać będą głosem,

Głosem radości, głosem szczęścia,

Echem pieśni weselnych,

śpiewem hymnów na cześć Boga

za łaski narodowi swemu uczynione”.

Wielkość i honor Izraela

„Przyjdź mój miły,

wyjdziemy w pole,

noc spędzimy wśród kwiecia henny!

Rankiem pójdziemy do winnic,

zobaczyć,

czy kwitnie winna latorośl,

czy otwarły się pączki, czy granaty

są w pełnym kwieciu:

Tam ci okażą swą miłość!

Mandragory wydają woń,

U naszych wrót są wszelkie wyborne

owoce, zarówno nowe jak stare,

które, mój miły, chowałam dla

ciebie”.

„Przyjdź mój miły” — tymi słowy zwraca się Zgromadzenie Izraela do Boga, oby Jego imię było błogosławione. Przyjdź do nas z tych coraz bardziej szumnych gojskich miast, gdzie ludzie pogrążeni są po uszy w grzechu i nieczystości, gdzie w dzień i w nocy zazdrość, zawiść i nienawiść włada. Z tych miast, gdzie grabią, oszukują, gdzie ponad miarę jedzą i piją, gdzie rozpusta kwitnie i ludzie całkiem zapomnieli o tym, że na świecie jest Bóg. Przyjdź do nas, do naszych małych, cichych osiedli. Raniutko, skoro świt, wejdziemy do bożnic i domów nauki. Zobaczymy tam, jak młode gałązki, mali żydowscy chłopcy pochylają się nad księgami Biblii. Usłyszymy, jak rozbrzmiewają ich młode głosiki. Zobaczymy, jak starsi chłopcy studiują Misznę, a dorośli dyskutują nad Gemarą. Tam, Boże kochany, zobaczysz cały blask naszego honoru, naszej wielkości. Tam, w tych cichych, spokojnych miejscowościach, zobaczysz naszych prawych synów i nasze czyste, cnotliwe córki.