IV

Kiedy rabi Elazar rozstawał się z rabim Jochananem, który w pośpiechu pierwszy wyruszał w drogę, stał zwykle pochylony aż do chwili, kiedy tamten zniknął mu z oczu. Jeśli natomiast rabi Elazar żegnał się pierwszy, szedł tyłem, patrząc na rabiego Jochanana. Okazywał mu w ten sposób szacunek aż do chwili, kiedy stracił go z oczu.

Rawa przy rozstaniu się ze swoim ślepym nauczycielem rabim Josefem tak długo cofał się, aż skaleczył się w nogi, zawadziwszy nimi o próg domu.

Kiedy opowiedzieli to ślepemu rabiemu Josefowi, ten pobłogosławił Rawę:

— Niechaj Bóg sprawi, żeby twoja głowa stała wyżej od głów wszystkich twoich chawerim. (To znaczy, żeby został przełożonym jesziwy.)

Kiedy rabi Zeira wskutek nieustannego studiowania opadł z sił, zaczął zasiadywać przy drzwiach szkoły rabiego Natana ben Towi, żeby w chwili, kiedy uczeni wchodzili lub wychodzili z niej, wstawać i okazać im w ten sposób szacunek.

Rawa powiedział:

— Głupi są ci, którzy przed księgą Tory wstają, a nie czynią tego przed wielkim uczonym. Czy Tora nie przekazała swojej największej siły w ręce wielkich uczonych mężów?