Płonący ocet

Pewnego dnia w wigilię soboty rabi Chanina zauważył, że jego córka jest bardzo zmartwiona. Zapytał ją:

— Córuchno, czym się tak martwisz?

— Podmienili mi naczynia w sklepie. Zamiast naczynia z oliwą, dali mi naczynie z octem. Ten ocet usiłowałam zapalić w świeczniku przed błogosławieniem soboty.

— Nie martw się. Ten, który nakazuje oliwie, żeby się paliła, rozkaże również octowi, żeby płonął.

I tak się stało. Ocet płonął całą dobę. Od jego ognia zapalono także świece hawdali62.