VIII
Jeśli do szklanki wypełnionej oliwą wpada kropla wody, to ze szklanki wylewa się kropla oliwy. Jeśli komuś wpada do głowy szydercza myśl, to w tej samej chwili wypada z niej myśl z Tory.
Rabi Tarfon zwykł mawiać:
— Nie masz obowiązku doprowadzić pracy do końca (chodzi ostudiowanie Tory), ale nie wolno ci pod żadnym pozorem odłożyć jej na bok. Im więcej bowiem będziesz studiował Torę, tym więcej od niej uzyskasz. I zdaj się na swego gospodarza (Boga), który za poniesiony przez ciebie trud sowicie cię wynagrodzi.
Biedni i bogaci
Nasi mędrcy powiadają:
— Jeśli przed Sądem na tamtym świecie stają biedny i bogaty, to pierwsze pytanie sędziowie kierują do biednego. A pytanie to brzmi: „Dlaczego nie zajmowałeś się Torą?”.
Biedak, rzecz jasna, zaczyna się tłumaczyć: „Byłem biedny. Bez przerwy zajęty byłem szukaniem zarobku”.
Wtedy pada pod jego adresem drugie pytanie: „Czy byłeś, może, biedniejszy od Hilela?”.
O Hilelu zaś opowiadają, że codziennie wynajmował się do pracy, za która otrzymywał pół denara. Połowę z tego oddawał szamaszowi bet ha-midraszu, żeby go wpuścił do środka, bo chciał słuchać słów Tory. Resztę pieniędzy przeznaczył na utrzymanie rodziny. Pewnego dnia zdarzyło się, że mimo usilnych starań nie udało mu się znaleźć pracy. Bez grosza przy duszy udał się do bet ha-midraszu, by posłuchać słów Tory. Szamasz oczywiście go nie wpuścił. Wtedy Hilel wlazł na dach bet ha-midraszu i przez okienko w dymniku zaczął chłonąć słowa mędrców wykładających Torę. Tymi wykładowcami byli właśnie dwaj sławni uczeni, rabi Szmaja i rabi Awtalion. Było to w dzień piątkowy miesiąca Tewet. Właśnie zaczął się okres zimowy. Na pogrążonego w słuchaniu Hilela padał śnieg, ale on nie ruszył się z miejsca. Po pewnym czasie śnieg całkowicie go zasypał. Minęła noc. Wstał dzień sobotni. Ku zdumieniu Szmaja i Awtaliona wnętrze bet ha-midraszu tonęło w ciemności. Zwrócili oczy ku okienku na górze i stwierdzili, że jest przesłonięte ciałem jakiegoś człowieka. Weszli więc na dach i wtedy pod stertą śniegu zobaczyli przytulonego do okienka Hilela. Ściągnęli go na dół do bet ha-midraszu, gdzie go oczyścili ze śniegu, umyli, namaścili olejkami i zapaliwszy w piecu, ogrzali i doprowadzili do przytomności.
— Aby uratować ludzkie życie — oświadczyli — wolno naruszyć nakaz świętości soboty.
Następnie Sąd pyta bogacza, dlaczego nie zajmował się Torą.
Ten zaczyna się tłumaczyć:
— Byłem bogaty. Prowadziłem interesy i z tego powodu nie miałem czasu zająć się Torą. Byłem zawsze zagoniony.
Sędzia wtedy zadaje mu następne pytanie:
— Czy byłeś bogatszy od rabiego Elazara ben Charsuma?
O rabim Elazarze ben Charsumie opowiadają, że ojciec pozostawił mu w spadku tysiąc miasteczek na lądzie i tysiąc statków na morzu. On sam zaś zwykł wkładać na plecy worek z chlebem i wędrować z miasta do miasta, z kraju do kraju, żeby uczyć się Tory. Podczas swych wędrówek zawitał do jednego ze swoich miasteczek, gdzie nawet zatrudnieni przez niego słudzy nigdy na oczy go nie widzieli. Ci uznali obcego przybysza za przybłędę i próżniaka i czym prędzej zagnali do przymusowej pracy na rzecz swego pryncypała, to znaczy rabiego Elazara.
Rabi Elazar zaczął ich prosić:
— Nie zmuszajcie mnie do pracy. Odbieracie mi czas, który muszę poświęcić nauce Tory.
Słudzy nie chcieli nawet słyszeć o tym. Powołali się na wierność swemu panu Elazarowi, który powierzył im pieczę nad majątkiem. Słowem, nie puścili go. Wtedy ten wyjął z kieszeni pieniądze i wykupił się. Teraz mógł dalej poświęcić się nauce Tory. Jednym słowem Elazar wolał uczyć się Tory, niż korzystać ze swego bogactwa.
Wynika z obu tych faktów, że rabi Hilel oskarża biedaków, a rabi Elazar ben Charsum bogaczy, o to, że nie zajmują się studiowaniem Tory.
Rozum i inteligencja
Eliasz, oby był błogosławiony, opowiada:
— Pewnego razu spotkałem na drodze człowieka, który przystąpił do mnie i zaczął na mój temat dowcipkować. Raz po raz wynajdywał jakieś powiedzonka, żeby mnie ośmieszyć. Powiedziałem do niego: „Synu mój, co powiesz na Sądzie Ostatecznym, kiedy cię spytają, dlaczego nie uczyłeś się Tory?”.
— Nic trudnego — odparł zapytany — potrafię łatwo odpowiedzieć. Powiem krótko: „Bóg nie obdarzył mnie na tyle rozumem i inteligencją, żebym mógł studiować Torę”.
— Czym więc, się zajmujesz mój synu?
— Łowieniem ptaków i ryb.
— A kto użyczył ci rozumu, żebyś mógł pojąć, że ze lnu można zawiązać sieci do łowienia ptaków i ryb? Kto poddał ci pomysł, że można je sprzedać na targu z zyskiem
— Rozumu użyczył mi Bóg — odparł zapytany.
— Żeby znaleźć len, utkać go, zrobić z niego sieci i łowić w nie ptaki i ryby, Bóg użyczył ci dosyć rozumu. Dlaczego więc nie starczyło ci go, żeby studiować Torę, która jest bliska człowiekowi?