VIII

Członkowie Wielkiego Zgromadzenia zalecali:

— Kształćcie jak najwięcej uczniów”. Szkoła Szamaja uważała, że należy kształcić wyłącznie zdolnych, pobożnych i bogatych synów nobliwych rodzin.

Natomiast szkoła Hilela stała na stanowisku, że należy szkolić wszystkich bez wyjątku, albowiem dzięki nauce Tory wielu grzesznych Żydów weszło na drogę cnoty i zajęło ważne miejsce wśród uczonych w Piśmie.

Złego ucznia należy lewą ręką odtrącać, a prawą przygarniać.

IX

Raw zwykł powtarzać:

— Zaprawdę powinniśmy wspominać ku chwale imię męża, dzięki któremu Tora nie została zapomniana przez Żydów. Tym mężem jest Jehoszua ben Gamla.

W dawnych czasach panował bowiem zwyczaj, że ojciec uczył syna. Jeśli ktoś nie miał ojca, nie uczył się wcale, ponieważ uważano, że obowiązek kształcenia chłopców spoczywa tylko na ojcach. Z tego też powodu wielu chłopców znalazło się poza zasięgiem nauki Tory. W zaistniałej sytuacji zapadła w Jerozolimie uchwała, żeby wszystkich chłopców objąć nauką. W tym celu zaangażowano nauczycieli, jako że jest napisane: „Z Syjonu wyjdzie Tora, a słowo Boże z Jerozolimy”.

Na wieść o podjętej w Jerozolimie uchwale ojcowie z całego kraju zaczęli przywozić swoich synów do szkół w Jerozolimie. Sieroty jednak, pozbawione ojców, nadal pozostały w domu i nie uczyły się. Wtedy postanowiono utworzyć w każdym większym mieście kraju szkolę, gdzie nauczyciele udzielaliby lekcji wszystkim chłopcom, którzy osiągnęli szesnasty lub siedemnasty rok życia.

Zdarzało się jednak, że uczeń, skarcony przez nauczyciela, uciekał z wielkiego miasta do domu. Wtedy wystąpił Jehoszua i zobowiązał wszystkie miasta, nawet te najmniejsze, do utworzenia szkół, w których obowiązywała nauka dzieci od szóstego roku życia.

X

„Ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości

(jaśnieć będą) jak gwiazdy na wieki wieczne”.

Tak napisane jest w Księdze Daniela. Słowa te można odnieść do nauczycieli, którzy z oddaniem uczą dzieci. Za przykład może służyć mełamed Szmuel bar Szilat.

Otóż pewnego dnia Raw zastał mełameda Szmuela bar Szilata u siebie w ogrodzie. Zapytał go:

— Jak wytłumaczyć, że nie uczysz, lecz próżnujesz? Co z twoim oddaniem nauce?

— Przecież doskonale wiesz — odpowiedział Szmuel — że w ciągu trzynastu lat noga moja nie stanęła w tym ogrodzie. Zresztą i teraz myślami jestem przy dzieciach.

W rozmowie z mełamedem Szmuelem bar Szilatem Raw tak mu doradził:

— Nie powinieneś przyjmować do nauki dzieci poniżej szóstego roku życia. Dzieci od szóstego roku wzwyż masz bardzo intensywnie uczyć. Jeśli uczeń zasłuży na karę, masz mu wymierzyć karę łagodną. Uderzyć lekko rzemykiem od buta. Jeśli dobrze sobie radzi z nauką, pozwól mu samemu się uczyć. Jeśli nie daje sobie rady, posadź go obok zdolniejszego.

Raw zwykł mawiać:

— Na jednego mełameda powinno przypadać nie więcej niż dwudziestu pięciu uczniów. Dla pięćdziesięciorga szkolnych dzieci trzeba mieć dwóch mełamedów. Dla czterdzieściorga dzieci wystarczy jeden mełamed i pomocnik.

Utrzymywać i opłacać nauczycieli powinni zamożniejsi Żydzi.

Mełameda, który dobrze uczy dzieci, nie należy zwalniać nawet wtedy, gdy znajdzie się lepszy nauczyciel. Ten lepszy może się bowiem poczuć tak pewnie, że zacznie się zaniedbywać, a nawet leniuchować.

Raw Dima z Nahardei powiada:

— Jestem przeciwnego zdania. Uważam, że lepszy nauczyciel jeszcze pilniej przyłoży się do pracy z dziećmi, bo będzie się bał, że go zastąpią jeszcze lepszym od niego. Nic przeto dziwnego, że utarło się powiedzenie: „Zazdrość wśród uczonych wzbogaca wiedzę”.

Raw zwykł też powtarzać:

— Jeśli mamy do wyboru dwóch mełamedów, z których jeden przerabia z uczniami dużo materiału, ale robi to niezbyt gruntownie, drugi zaś przerabia z uczniami mniej materiału, ale za to bardzo gruntownie, to należy wybrać tego nauczyciela, który przerabia z uczniami więcej materiału, chociaż robi to mniej gruntownie.

Raw Dima z Nahardei jest przeciwnego zdania:

— Należy — powiada — wybrać tego mełameda, który uczy mniej, ale za to gruntownie. Błąd bowiem, który może wyniknąć w trakcie płytkiego nauczania, pozostanie już na zawsze.

Uczyć masz syna swego tylko na podstawie książki, która została dokładnie przejrzana i nie zawiera błędów.

XI

Hilel zwykle powtarzał:

— Nie może być nauczycielem człowiek, który łatwo wpada w gniew.

Pewnego dnia przyszedł do Rawa Pers z prośbą, że chce się u niego uczyć Tory. Raw pokazał mu pierwszą literę alfabetu i powiedział:

— Powiedz „alef”.

Na to Pers rzekł:

— Z czego wynika, że to właśnie „alef”? A może to nie „alef”?

To samo powtórzył przy literze „bet” i przy następnych literach.

Raw wpadł w gniew i przepędził Persa. Ten poszedł wtedy do Szmuela po naukę Tory. Szmuel go przyjął i zaczął mu pokazywać litery alfabetu. Pers zadał mu te same pytania, jakie przedtem zadał Rawowi. Szmuel nie powiedział mu złego słowa, ale złapał go za ucho i pociągnął. Pers zawył z bólu:

— Moje ucho. Moje ucho!

— Z czego wynika — zapytał go Szmuel — że to twoje ucho?

— A jakże inaczej? Przecież wszyscy wiedzą, że to moje ucho.

— Otóż wiedz, że wszyscy także wiedzą, że ta litera to „alef”, a ta „bet” itd.

Pers nie zadawał już więcej pytań i zabrał się do nauki.

Raw mawiał:

— Jeśli zobaczysz ucznia, któremu nauka przychodzi z trudnością, ucznia, dla którego nauka jest jak orzech twardy do zgryzienia, to wiedz, że nauczyciel nie jest dla niego miły. Nie ukazuje mu uśmiechu podczas nauki.

Rabi Prida miał ucznia, któremu wielokrotnie wbijał do głowy tę samą lekcję i ten niczego z niej nie zapamiętał.

Pewnego razu przyszli do Pridy ludzie, prosząc go, żeby przerwał lekcję i udał się z nimi w celu wypełnienia jakiegoś zbożnego uczynku. Prida nie przerwał lekcji i dalej wbijał uczniowi do głowy jej treść. Nic to jednak nie pomogło. Uczeń niczego nie zapamiętał.

Prida wreszcie go zapytał:

— Co się z tobą dzieje? Dlaczego nic nie wchodzi ci do głowy?

— Od chwili, kiedy ludzie przyszli i poprosili cię, żebyś z nimi poszedł spełnić dobry uczynek, głowę moją zaprzątała tylko jedna myśl: rabi zaraz wstanie, przerwie lekcję i pójdzie z tymi ludźmi.

— Nic z tych rzeczy. Ty masz się przyłożyć do nauki. Ja zaś nie ustanę w wysiłkach, żeby cię nauczyć.

I czterysta razy Prida powtórzył uczniowi lekcję, aż ten ją sobie przyswoił.

Raw zwykł był przed rozpoczęciem lekcji opowiadać uczniom jakąś dykteryjkę. Czynił to po to, żeby ich rozluźnić i rozweselić. W ten sposób pilniej się potem przykładali do nauki. Kiedy już byli całkiem rozluźnieni, poważnie zabierał się do nauki.

XII

„Oto są prawa, które masz im przekazać — powiedział Bóg. do Mojżesza.

— Masz je przekazać według ustalonego porządku. Każde prawo na właściwym miejscu. W takim porządku, w jakim zastawia się stół”.

W Torze między jedną a drugą parszą136 jest pewien odstęp. Chodziło o to, żeby Mojżesz miał czas zastanowić się nad każdą parszą, nad każdą poszczególną kwestią. Cóż dopiero wtedy, kiedy w grę wchodzi prostak. Trzeba wtedy zrobić odstęp między jedną a drugą kwestią, żeby prostak mógł się zamyśleć nad tym, czego się nauczył.

Powiada Raw:

— Ten, który stworzył cały świat, doskonale wie, że nieczystych zwierząt jest więcej niż czystych. Dlatego wymienione są w Torze tylko czyste zwierzęta, których jest mniej. Jeśli zaś chodzi o ptactwo, rzecz ma się odwrotnie. Czystych ptaków jest więcej od nieczystych. Dlatego Bóg wymienia w Torze tylko nieczyste ptaki.

To wszystko ma nas nauczyć, że nauczyciel w procesie nauczania powinien wybrać dla ucznia najkrótszą drogę do zrozumienia rzeczy.

XIII

Rabi Akiwa nigdy publicznie nie skomentował parszy, zanim uprzednio nie przestudiował jej przynajmniej trzy razy. I również Bóg, oby był błogosławiony, który obdarzył człowieka zdolnością rozumienia języka, zanim przekazał Żydom Torę, przeglądnął ją jeszcze kilka razy, jako że jest napisane: „Wtedy ją (Torę) przeglądnął, jeszcze raz przeczytał” i ustalił ostatecznie jej tekst. Dopiero po tym wszystkim dał ją Żydom.