W jednej chwili zasłużył na życie wieczne

O Eliezerze ben Durdeju opowiadają, że nie przepuścił ani jednej rozpustnej kobiecie. Doszła go wieść, że w pewnym mieście mieszka bardzo piękna kobieta, która za „wizytę” bierze wypełniony po brzegi trzos pieniędzy. Nie namyślając się długo, wziął pieniądze i ruszył w drogę. Wkrótce znalazł się w domu owej kobiety. Przebył wiele rzek, zanim dotarł na miejsce. I kiedy w najlepsze zabawiał się z nią w łóżku, ta nagle dmuchnęła mu w twarz, roześmiała się i powiedziała:

— Eliezerze, jesteś już zgubiony. Tak jak powietrze, którym dmuchnęłam ci w twarz rozwiało się i nie wróci do moich ust, tak i dla ciebie nie ma już drogi powrotu.

Słowa ladacznicy boleśnie go zraniły. Prawie nieprzytomny wybiegł z jej domu. Drżący i rozdygotany błąkał się po ulicach miasta. W końcu usiadł na kamieniu i zawołał:

— Góry i pagórki, módlcie się za mnie!

— Już prędzej będziemy się modliły za siebie — odpowiedziały mu góry. — Jako że jest powiedziane: „Góry się poruszą i pa górki się zachwieją”.

Zwrócił się wtedy do nieba i ziemi:

— Niebo i ziemia! Proście o łaskę dla mnie!

— Zamiast prosić o łaskę dla ciebie, pomodlimy się o łaskę dla j nas samych. Jest bowiem powiedziane: „Gdyż niebo rozwieje się jak dym, ziemia rozpadnie się jak szata”.

Zwrócił się do słońca i księżyca:

— Słońce i księżycu, proście o miłosierdzie dla mnie.

— Dla siebie raczej prosić będziemy, jako że jest powiedziane: „I zarumieni się księżyc, a słońce się zawstydzi”.

Zwrócił się wtedy do gwiazd i planet:

— Gwiazdy i planety, módlcie się za mnie!

W odpowiedzi usłyszał:

— Miast za ciebie, modlić się będziemy raczej za siebie, jako że jest powiedziane: „Niebiosa zwiną się i wszystkie ich zastępy spadną”.

Zrozpaczony opuścił głowę. Zrozumiał, że wszystko zależy od niego samego. Wsunął głowę między kolana i tak długo jęczał, aż dusza opuściła jego ciało.

Wtedy rozległ się głos z nieba:

— Rabi Eliezer ben Durdeja gotów jest do wiecznego życia.

Kiedy usłyszał te słowa, rozpłakał się ze wzruszenia i rzekł:

— Jeden zarabia na wieczny żywot trudem i pracą długich lat, drugi zaś zarabia nań w ciągu jednej chwili.

I po krótkim namyśle dodał:

— Nie dość, że skruchę moją przyjęto w niebie, to jeszcze na dodatek obdarzono mnie mianem rabiego.

Kąpiel z płazem w ręku

Raw Ada bar Ahawa powiada:

— Ten, który popełnił grzech i okazawszy skruchę, nie uwolnił się od dalszych grzechów, podobny jest do człowieka, który, trzymając w ręku jakiegoś wstrętnego płaza, usiłuje obmyć się z tej nieczystości. Nie pomoże mu nawet kąpiel we wszystkich morzach świata. Jeśli jednak się go pozbędzie, wystarczy mu kąpiel w mykwie, żeby od razu się oczyścić. Jako rzecze Salomon w Przypowieściach: „Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto wyznaje (skruchę) i porzuca (grzech), dostępuje miłosierdzia”.

Ktoś może powiedzieć: „Zgrzeszę i wyznam skruchę, popełnię grzech i okażę skruchę” — ale takiemu człowiekowi nie pozwala się odbyć pokuty.